Aptekarski idealizm

Światem farmaceutycznym wstrząsnęła wiadomość, że jeden z największych koncernów - GlaxoSmithKline - postanowił radykalnie obniżyć ceny lekarstw dla krajów Trzeciego Świata, zamierza wydawać część zysków na szpitale w najuboższych regionach i - co jest najbardziej przełomowe - dzielić się opatentowaną wiedzą.

Za tą rewolucją stoi Andrew Witty, od półtora roku prezes GSK, związany z firmą od 25 lat. Odważył się podjąć działania, by z leków mogli korzystać również najubożsi mieszkańcy świata.

Andrew Witty

Andrew Witty

Lekarstwa dla najuboższych

Firmy farmaceutyczne są nieustannie krytykowane przez opinię publiczną za nieobniżanie cen leków pomagających np. w walce z wirusem HIV, który spowodował śmierć milionów ludzi w Azji i Afryce. Firmy farmaceutyczne chronią swoje patenty, utrzymują wysokie ceny, nie pozwalają wejść na rynek tańszym zamiennikom. Słynna jest też powieść Johna le Carre "Wierny ogrodnik", która opisuje firmy farmaceutyczne jako cyniczne i skorumpowane. W całej branży presja rośnie już od wielu lat, wraz z rozprzestrzenianiem się AIDS i innych groźnych chorób. Andrew Witty powiedział w wywiadzie dla The Guardian, że firmy farmaceutyczne mają obowiązek pomagać ubogim ludziom w leczeniu. Namawia inne giganty z branży, aby postępowały tak jak on. Substancje i procesy chemiczne, które stanowią chronioną własność intelektualną GSK, a mogą być użyteczne w tworzeniu leków na "zaniedbane" choroby, zostaną umieszczone w specjalnym "zbiorze patentów" - będą z niego mogli korzystać niezwiązani z koncernem badacze. Witty zamierza także zaprosić do współpracy naukowców z innych firm, organizacji pozarządowych, aby wspólnie podjęli inicjatywę opracowywania lekarstw na choroby tropikalne w instytucie Tres Cantos w Hiszpanii.

Witty zapowiedział, że obniży ceny wszystkich leków GSK w 50 najsłabiej rozwiniętych krajach świata do ok. 25% cen obowiązujących w USA czy Wielkiej Brytanii, jeśli GSK będzie w stanie pokryć koszty produkcji. Chce wprowadzić bardziej przystępne ceny w Brazylii i Indiach. Zamierza także reinwestować 20% zysków w rozwój ochrony zdrowia w najbiedniejszych krajach. Taka postawa z pewnością nie zjednuje mu przyjaciół wśród konkurencyjnych koncernów farmaceutycznych.

"Niektórzy mogą być zaskoczeni, że wyszło to od firmy farmaceutycznej. Ludzie postrzegają nas jako firmę broniącą własności intelektualnej, i słusznie, tacy pozostaniemy, ale w obszarze zaniedbanych chorób możemy zmienić przestrzeń i sprawdzić, czy możemy wpłynąć na zmianę zachowania" - powiedział w wywiadzie dla The Guardian.

Andrew Witty zamierza przekonać do tej idei także akcjonariuszy GSK: "sądzę, że udziałowcy zrozumieją i potrafię im to wyjaśnić. (...) Duże globalne firmy powinny pokazywać tego rodzaju działania, aby udowodnić, że patrzą na świat nie tylko przez pryzmat krótkoterminowych zwrotów z inwestycji" - stwierdził na łamach The Guardian.

Witty odważył się rozpocząć działania, przedtem rozlegały się głównie głosy narzekania i krytykowania sytuacji, w której najuboższych mieszkańców świata nie stać na leki.


Zobacz również