Arabia Saudyjska planuje cenzurę YouTube

Wczoraj pisałem o zapędach władz Rosji, które chcą kontrolować dane użytkowników Gmaila, FB i Skype, dziś kolejna wiadomość o planowanej cenzurze. Tym razem nie z powodów terroryzmu, a religii.

YouTube cieszy się wśród mieszkańców Arabii Saudyjskiej olbrzymią popularnością - dla Google'a reklamy puszczane użytkownikom w tym kraju stanowią prawie 1% przychodu, a przeciętny mieszkaniec ogląda na YT trzykrotnie więcej rzeczy niż statystyczny Amerykanin. Dzieje się tak głównie dlatego, że konserwatywne, prorządowe media nie są dość atrakcyjne dla młodych ludzi, którzy stanowią olbrzymią grupę mieszkańców kraju. Spośród nich wielu tworzy własne filmiki i zamieszcza je na swoich kanałach. To właśnie one mają zostać obejrzane i ocenione przez specjalną komisję, a jeżeli w filmikach znajdą się odniesienia do alkoholu, palenia tytoniu, seksu czy pokazywana będzie nagość (czyli rzeczy zakazane przez islam), ich twórcy zostaną upomniani i poproszeni o usunięcie danego klipu.

Jak zaznacza Riyadh Najm, szef rządowej Komisji do Spraw Mediów, nie ma to nic wspólnego z polityką, a krytyka będzie przez władze "tak długo tolerowana, jak długo będzie konstruktywna i profesjonalna". Kaswara Al-Khatib, szef sieci U-Turn, mającej 15 milionów subskrybentów, ma nadzieję, że nowe regulacje nie zahamują kreatywności młodych ludzi, których filmiki sięgają często ponad dwóch milionów odsłon. Poprzednie próby wprowadzania restrykcji miały miejsce w styczniu 2011 roku, jednak na skutek krytyki licznych blogerów oraz aktywistów, rząd częściowo ustąpił.


Zobacz również