Assassin's Creed: Unity - rewolucja w Paryżu. A w grze?

Assassin's Creed: Unity to kolejna odsłona serii o przygodach rodu skrytobójców, która zbiera dość różne oceny. Tym razem akcja zabawy ma miejsce w Paryżu tuż przed Rewolucją Francuską.

Protagonistą tej części jest Arno Victor Dorian, który za młodu utracił swoich najbliższych. Gdy dorasta, postanawia dokonać zemsty (trzebiąc przy okazji Templariusz), co napędza główną fabułę gry. Poza misjami związanymi z tym wątkiem nie zabraknie również licznych zadań pobocznych. Motyw zemsty brzmi sztampowo dla kogoś, kto nie grał w poprzednie odsłony serii, jednak gracze, którzy towarzyszą AC od początku, z pewnością są zainteresowani poznaniem dalszej części historii związanej z artefaktami Edenu, Pierwszą Cywilizacją czy też innymi wątkami mityczno-historycznymi. Niestety, czeka ich srogie rozczarowanie, ale zacznijmy od przyjrzenia się samemu środowisku gry.

W poprzednich odsłonach serii gracz miał możliwość eksploracji kilku miast, jak choćby w Assassin's Creed III, gdzie były one połączone ze sobą traktami w leśnej dziczy. W Unity otrzymuje tylko Paryż - ale jest to olbrzymia mapa, porównywalna gabarytami z najlepszymi częściami serii GTA, na której odwzorowano realistycznie i z detalami wszystkie charakterystyczne miejsca i budowle, jak katedra Notre Dame, Luwr czy Ile de la Cite. Gracze, którzy lubią po prostu włóczyć się po mapie, z pewnością będą zachwyceni, ponieważ mogą wchodzić do wielu budynków (nie tylko drzwiami ale również i "włamywać" przez okna), a także uprawiać parkour - wślizgiwać pod wozy, wskakiwać na parapety czy "przylepiać" do ścian.

Fabularnie produkcja ta jest udana, choć bardzo mało popycha do przodu współczesną opowieść, skupiając się na czasach Rewolucji. Pojawiają się tu postacie historyczne, jednak sądzę, że gracz byłby ciekawszy poznaniem dalszej historii Przedwiecznych niż rozpoznawaniem osób odpowiedzialnych za wybuch rewolucji. Tu produkcja rozczarowuje, zwłaszcza tych, którzy śledzą serię od początku. Czuć za to klimat "nadchodzącej burzy", w który udanie wpleciono historię głównego bohatera i jego ukochanej. Tu także pozytyw - relacje między Arno a Elise są świetnie zaprezentowane i "czuć chemię" pomiędzy parą.

Skrytobójstwo zawsze było ważnym elementem serii, często przychodziło też od otwartej walki. W Unity przebudowano jej system - jest trudniej. Gracz musi wyczuć odpowiedni moment do przeprowadzenia kontry, a ponieważ może być tylko jedna na raz, w przypadku zaatakowania przez kilku wrogów Arno musi wykręcać się od ciosów unikami. Gracz musi spędzić nieco czasu na przyswojenie sobie nowego stylu, który - co warto zauważyć - nie jest już tak widowiskowy jak w poprzednich odsłonach, jednak bardziej realistyczny - zniknęły ikonki alarmujące gracza o atakującym oponencie, przez co należy bardziej skupić się na przeciwnikach, aby zobaczyć, z której strony padnie cios.


Zobacz również