AutoPiotret z ogniem w uszach

Corel Painter to chyba najbardziej znany program do tworzenia grafiki, który pozwala uzyskać efekty zbliżone do tradycyjnych technik malarskich. Dlaczego więc nie użyć go do namalowania autoportretu?

Corel Painter to chyba najbardziej znany program do tworzenia grafiki, który pozwala uzyskać efekty zbliżone do tradycyjnych technik malarskich. Dlaczego więc nie użyć go do namalowania autoportretu?

Już dawno utarł się pogląd o bezdusznych maszynach zabijających prawdziwą sztukę i rękę artysty. Malkontenci płaczą, że komputer już nic nie potrafi.

Ci, którzy chcą osiągnąć efekty jak najbardziej zbliżone do technik naturalnych i uzyskać efekty rysunku, sięgają po program Corel Painter, który pojawił się w nowej 9. wersji.

Co prawda, nie poczujemy już ( a może póki co?) zapachu terpentyny, gdy wybierzemy malarstwo olejne. Nie usłyszymy też inspirującego szelestu węgla po chropowatym kartonie, ale poza tym wszystko inne mamy pod ręką. Producent Paintera z wersji na wersję stara się robić wszystko, aby jak najbardziej zbliżyć się do wiernej symulacji każdej z technik. Dzięki temu mamy wpływ na to, jak długo wysycha woda w akwareli czy jakiej twardości będą nasze wirtualne ołówki. Uwielbiam eksperymentować z mnogością tych technik i poniżej przedstawię próbkę możliwości Paintera.

W poniższym rysunku skorzystałem z następujących technik: akwarela, gwasz, pastela, piórko, tusz, kredki i wiele innych. Oczywiście nie obejdę się bez tabletu WACOM i Macintosha.

Zacząłem od wyboru płótna. Dobrze, że Painter pozwala na pracę z różnymi fakturami, bo w zależności od tego, jaką wybierzemy, tak później zachowywać się będą nasze media. Następnie posłużyłem się dość grubą, mocną kredkę conte 1 i zdecydowanymi ruchami zamarkowałem kompozycję rysunku.

Potem wybrałem papier o fakturze kropek i naniosłem delikatny laserunek, uzyskując transparentne tło. Dominantą niechaj będzie fragment twarzy - tak sobie wymyśliłem.

A może dalej jacyś ludzie wychodzący z tramwaju? To się potem zmieni, ale po kolei.

Mamy już naniesione ciepłe i chłodniejsze laserunki i tramwaj zamarkowany za pomocą pędzla "Digital Watercolor". Mamy pierwszy, drugi, trzeci plan. Zabieramy się teraz do zmiękczenia. Czas więc na suchą pastelę - kilka plam na twarzy, niebo i spłaszczenie drugiego planu.2 Pora zatem zadbać o detale - dzięki pastelom i kredkom (colored pencils) powstaje oko i zarys nosa 3. Teraz drugie oko, które "niesportowo" kopiuję i obracam, ale tylko po to, żeby pokazać, że to Painter też potrafi. Zabieram się do tłustej pasteli, bo portretowi trzeba wyostrzyć nieco anatomię - wyraz fizjonomii wyszedł bowiem jakiś mdły 4. Dochodzę jednak do wniosku, że zrobił mi się za duży bałagan. Tramwaj musi odjechać w siną dal, a tłusta pastela koloru blue uspokaja drugi plan.

Ludzie wychodzący z tramwaju oczywiście stracili rację bytu, więc zostaję na portrecie sam 5. Proszę mi tego nie poczytywać za narcyzm, bo to tylko na potrzeby rysunku.

Za karę z ucha zaczynają mi się wydobywać płomienie - pastelowe w tonacjach, czerń, czerwień i oranż 6. Jeszcze kilka ruchów i plam kredą po twarzy, uspokajam kilka kresek i gotowe. Hmm, wygrywa jeszcze trochę inny odcień niebieskiego na niebie 7, dodajmy mu trochę wibracji, jak nauczał mistrz Van Gogh. Jeszcze tylko usuwam irytującą fioletową koszulę w akwareli i zastępuję ją pastelowym płaszczem w stylu "Matrixa" 8 na perforowanym papierze.

I to już koniec, oczywiście mógłbym jeszcze długo wygładzać i dopieszczać ten rysunek, ale chcę, by sami mogli Państwo dostrzec wszystkie smaczki wynikające z różnych technik malarskich, jakie umożliwia Painter. Pokazałem, trochę malarskiej kuchni, ale nie zdradziłem wszystkich jej sekretów.


Zobacz również