Autor wirusa zniszczy swoje dzieło?

Li Jun - aresztowany kilka dni temu przez chińskie władze autor wirusów - stworzył program wyszukujący i niszczący robaka Panda. Jun chce w ten sposób udowodnić, iż jest gotów wspomóc użytkowników w walce ze "szkodnikiem", którego sam napisał.

Chińczyk jest jedną z ośmiu osób aresztowanych kilka dni temu w Chinach pod zarzutem stworzenia i wprowadzenia do Internetu robaka o nazwie Panda Burning Incence. "Insekt" ten nie jest szczególnie szkodliwy (aczkolwiek potrafi wykradać hasła) - jest za to dość uciążliwy. Panda infekuje pliki wykonywalne w systemie Windows XP i i podmienia ich ikonę na obrazek przedstawiający niedźwiadka. Pisaliśmy o tym w tekście "Chińska policja aresztowała twórców robaka Panda Burning Incence".

Jak poinformowała właśnie chińska agencja prasowa Xinhua, Li Jun przyznał się winy - powiedział, że wirusa stworzył dla zabawy i potwierdził, że sprzedał go kilku osobom za 13 tys. USD. Co więcej, autor wirusa zaoferował władzom pomoc w walce z Pandą - stworzył program, którego zadaniem jest wyszukiwanie i niszczenie kopii robaka.

Na razie nie wiadomo, czy Chińczycy skorzystają z tej oferty - jednak specjaliści zdecydowanie to odradzają. "Autorzy wirusów co dziennie udowadniają, że są nieodpowiedzialni i niegodni zaufania - ja w żadnym razie nie uruchomiłbym na swoim komputerze stworzonego przez jednego z nich programu. Tym bardziej, że analiza kodu robaka Panda pokazuje, iż jest on pełen błędów. Użytkownicy, którzy chcą "wyczyścić" swoje komputery powinni raczej skorzystać z narzędzi dostarczonych przez profesjonalistów" - komentuje Graham Cluley z firmy Sophos.

Warto przypomnieć, iż w przeszłości zdarzało się, iż firmy tworzące oprogramowanie zabezpieczające zatrudniały byłych twórców wirusów - tak było na przykład w 2004 r., kiedy to niemiecka firma Securepoint zaoferowała posadę Svenowi Jaschanowi, autorowi osławionych robaków Netsky oraz Sasser.


Zobacz również