B&W DM601S3 + ASW600

Cztery identyczne monitory DM601S3, kolumna centralna LCR60S3 z takimi samymi przetwornikami oraz solidny subwoofer ASW600 w obudowie zamkniętej, przystosowany także do pracy w kinie z certyfikatem THX. To zestaw znanego brytyjskiego producenta B&W, który wyselekcjonowaliśmy do naszych testów. Jak wskazuje cyfra 3 w nazwie, jest to już trzecia generacja systemu głośników, które stanowią trzon firmowej oferty. Nie są to kolumny z najniższego przedziału cenowego i nie mają ambicji, aby takimi być.

Cztery identyczne monitory DM601S3, kolumna centralna LCR60S3 z takimi samymi przetwornikami oraz solidny subwoofer ASW600 w obudowie zamkniętej, przystosowany także do pracy w kinie z certyfikatem THX. To zestaw znanego brytyjskiego producenta B&W, który wyselekcjonowaliśmy do naszych testów. Jak wskazuje cyfra 3 w nazwie, jest to już trzecia generacja systemu głośników, które stanowią trzon firmowej oferty. Nie są to kolumny z najniższego przedziału cenowego i nie mają ambicji, aby takimi być.

O firmie B&W słyszał chyba każdy audiofil. Trzon oferty Brytyjczyków od dawna stanowiła znakomita seria kolumn DM 600 SX. Do legendy już chyba przeszły subwoofery linii ASW, szczególnie popularny ASW1000 i gigantyczny ASW4000. Kolumny serii 600 nie należą do najtańszych modeli w katalogu B&W. Droższe od nich są już tylko modele CM, CDM MT, kosztujące tyle co mały mercedes, słynne Nautilusy.

Do testu wybraliśmy system złożony z podstawkowych kolumn serii 600. Na przodzie i tyle są identyczne DM601S3, kolumna centralna LCR60S3, a subwoofer to środkowy model wśród nowych basowców ASW600. Taka konfiguracja wydaje się najczęstszym wyborem potencjalnych klientów. Doskonale pasuje zarówno do mieszkania w bloku, jak i salonu domu jednorodzinnego. Do pełni szczęścia brakuje podstawek kolumn przednich i tylnych, które - chcąc wycisnąć z kolumn pełnię ich możliwości - należy koniecznie kupić.

Nowa seria różni się od poprzednich, chociaż charakterystyczny wygląd kolumn nie pozwoli nikomu pomylić jej z modelami innego producenta. Po pierwsze, teraz jest również wersja wykończenia przedniej ścianki obudowy w kolorze szarym. W takiej konfiguracji boczki będą pokryte jasną okleiną sorento. Do nabycia jest też wersja czarna - naszym zdaniem - bardziej atrakcyjna. Do każdej wersji jest dołączana wizytówka firmowa w postaci charakterystycznych przetworników. Pierwszy z nich to głośnik wysokotonowy z metalową membraną i specjalną komorą wytłumiającą. Zastosowano tu część rozwiązań wykorzystanych w najdroższych kolumnach B&W serii Nautilus. Drugi to przetwornik średnioniskotonowy z charakterystyczną membraną z żółtej plecionki kewlarowej. W jego centrum znajduje się metalowy stożek drgający. Kewlarowe membrany są bardzo sztywne i elastyczne, dlatego zwykle oferują szybki, zdyscyplinowany bas, pozbawiony jednak "mięcha" znanego z głośników z membraną papierową. Taki 25-centymetrowy przetwornik zastosowano w testowym subwooferze, który mimo najniższego miejsca w serii 600, z pewnością do najmniejszych rozmiarami nie należy. To solidna skrzynia o dość rzadko spotykanej konstrukcji zamkniętej ze 150-watowym wzmacniaczem. Subwoofer ma pełen zestaw wejść i wyjść nisko- i wysokopoziomowych, regulację częstotliwości odcięcia, wzmocnienia oraz coś ekstra - dwupozycyjny przełącznik EQ pozwalający na dopasowanie charakteru basu do rodzaju pomieszczenia. Producent radzi, aby w przypadku, gdy ustawimy subwoofer blisko narożnika pokoju, wybrać pozycję A. Chcąc zwiększyć bas (gdy subwoofer nie stoi w bezpośrednim sąsiedztwie ścian), należy wybrać pozycję B. Regulacja rzeczywiście robi swoje. Pozycja A sprawdza się również przy odsłuchach nagrań koncertowych. Bas wtedy staje się bardziej zdyscyplinowany, brzmi krócej, całość zaś niewiele traci ze swej masy.


Zobacz również