Baldur's Gate PL

W Polsce osiągnęła rekord sprzedaży i zawładnęła dziesiątkami tysięcy serc na całym świecie. Twórcy, firmy: BioWare oraz Black Isle, umieścili na pięciu cudownych kompaktach wszystko, co najlepsze: wspaniały klimat, rozbudowany system tworzenia postaci (tak istotny w grach RPG), śliczną grafikę, przepiękny dźwięk i, co najważniejsze, wciągającą fabułę oraz wspaniały, bogaty i urozmaicony scenariusz.

Gra, której recenzję czytacie, z pewnością zapisze się złotymi zgłoskami na kartach historii elektronicznej rozrywki. Być może zostanie wyznacznikiem, według którego w przyszłości oceniane będą inne produkcje fabularne. W Polsce osiągnęła swoisty rekord sprzedaży, a na świecie zawładnęła dziesiątkami tysięcy serc.

Twórcy, czyli firmy BIOWARE i BLACK ISLE, umieścili na pięciu srebrnych krążkach wszystko, co najlepsze: wspaniały klimat, rozbudowany system tworzenia postaci (niesamowicie istotny w RPG), perfekcyjnie wykonaną oprawę wizualną, przepiękny dźwięk oraz rozbudowaną warstwę fabularną i znakomity scenariusz. Jak na porządną grę tego typu przystało, możemy wykreować postać głównego bohatera według indywidualnych preferencji. Zaczynamy rzecz jasna od wyboru jednej z pięciu ras (m.in. człowiek, krasnolud i elf), aby następnie przyporządkować jej odpowiedni profil charakteru oraz dokonać selekcji cech fizycznych i umiejętności. Gdy proces konfiguracji mamy już za sobą, możemy nareszcie rozpocząć rozgrywkę.

Akcja WRÓT BALDURA rozgrywa się w popularnym świecie Forgotten Realms, a konkretnie na jego niewielkim fragmencie zwanym The Sword Coast (Wybrzeże Mieczy). My wcielamy się w postać przybranego syna maga Goriona, a naszym nadrzędnym celem jest rozwiązanie problemu tajemniczej „zarazy żelaza” i poskromienie odpowiedzialnej za całe zamieszanie organizacji o nazwie Żelazny Tron. Aby nasze zadanie nie było zbyt trudne, twórcy oddali do naszej dyspozycji obszerny zestaw uzbrojenia. Poczynając od zwykłych mieczy i maczug, topory, kusze i łuki, po potężne artefakty magiczne zdolne natychmiastowo zabić nawet wytrzymałych wrogów. Mamy również bardzo duży wybór pancerzy: od skórzanych i metalowych do płytowych i magicznych. Rozwój postaci został przez twórców gry odpowiednio wyważony - każdy z jego etapów przebiega we właściwym czasie.

Niektórych rozczarować może niski limit punktów doświadczenia (można to naprawić instalując odpowiedni program; jednak przestrzegam, jest to oszustwo i sztuczne ułatwienie!). Zajmijmy się teraz drużyną. Możemy do niej zaciągnąć maksymalnie 5 BN-ów (bohaterów niezależnych), co przy prawidłowym doborze daje nam zespół praktycznie nie do pokonania. Jak w życiu, tak i tutaj szukamy przyjaciół najbardziej odpowiadających naszym zasadom etycznym, gdyż tylko ci pozostaną z nami niezależnie od aktualnej sytuacji. Przeciwników jest wielu, a wśród nich obok niegroźnych wilków znajdują się także niezwykle potężne wywerny. Na szczęście nie wszystkie problemy muszą zostać przez nas rozstrzygnięte zgodnie z zasadą „silniejszy ma zawsze rację”. Gracz musi wybrać odpowiednie wyjście z trudnej sytuacji, umiejętnie ważąc słowa. Bierzemy udział w trudnych negocjacjach, kiedy bardzo przydaje się wyczucie granicy dobrego smaku.

Chlebem powszednim są tu także sytuacje, w których musimy opowiedzieć się po jednej ze stron, chociaż pozornie argumenty obu z nich wydają się słuszne, mocne i uzasadnione. Takie niespotykane momenty wspaniale budują klimat i atmosferę, można by je jeszcze długo wymieniać, a we WROTACH BALDURA są one czymś zupełnie normalnym.

W niewielu poprzednich produkcjach spotkać można tak ambitne podejście do tematu. Parę słów o oprawie, która w tym przypadku odgrywa niebagatelną rolę. Grafika stoi na bardzo wysokim poziomie mimo, iż BALDUR’S GATE nie obsługuje żadnego typu akceleratorów 3D. Poza tym gramy w rozdzielczości 640x480, można więc sobie wyobrazić trud, jaki włożyli autorzy w wykonanie tak wspaniałej oprawy graficznej. Jest ona ładna, czytelna, przejrzysta, kolory i kontrast zostały odpowiednio wyważone. Dźwięk to niewątpliwie kolejny atut gry. Wybornie prezentują się podkłady muzyczne towarzyszące potyczkom, pobycie w lesie lub wizycie w mieście. Orkiestra grajków w tawernie, śpiew ptaków na leśnej polance lub szybkie, rytmiczne utwory bitewne przyprawiają o dreszcze i potęgują klimat. Także efekty akustyczne wykonano bardzo dobrze: chrzęst metalu, ogień, wojenna wrzawa, szum rzucanych czarów oraz uderzenia mieczy są najwyższej jakości.

W zlokalizowanej wersji gry drażnią jednak niektóre nieprawidłowo dobrane głosy postaci. Jak na produkcję osadzoną w świecie fantasy przystało, BALDUR’S GATE zawiera bardzo rozbudowaną magiczną stronę gry. W tej kategorii osiągnięto niemalże perfekcję. Wspaniały system nauki oparty na zwojach i magicznych notatkach, inspirowany bezbłędnymi zasadami ADVANCED DUNGEONS & DRAGONS świetnie sprawdza się w praktyce. Gigantyczny zbiór czarów robi (szczególnie na wrogach nimi potraktowanych) piorunujące wrażenie. Pioruny, kule ognia, zasłony dymne, magiczne pociski, uroki i wiele innych, to bardzo dobrze wykonany i imponujący zarazem arsenał każdego szanującego się maga. Dialogów w grze mamy sporo, widoczne są emocje ludzi, ich ekscytacja różnymi sprawami oraz zmiany nastrojów w zależności od przebiegu wydarzeń. Również sub-questów (zadań pobocznych, których nie trzeba wykonywać, ale można i jest to jak najbardziej wskazane) znajdziemy niemało. Są one urozmaicone i znakomicie uzupełniają scenariusz.

Niestety, tak jak nie ma róży bez kolców, tak też nie ma gry bez wad. WROTA BALDURA nie wystrzegły się kilku niedoróbek. Przede wszystkim zbyt mało tu zagadek (nie mylić z zadaniami do wykonania!), przez co momentami robi się nieco monotonnie. Nie zrozumcie tego jednak w ten sposób, że gra jest nudna. Wręcz przeciwnie, nie należy mylić nudy z monotonią. Podam przykład: naszym pierwszym głównym questem (czyli zadaniem pierwszorzędnym, które musimy wykonać) jest zabicie samozwańczego nadzorcy kopalni żelaza w Nashkel - Mulaheya. Następne wyzwanie to zniszczenie grupy rzezimieszków bezkarnie rezydujących w Obozie Bandytów i kolejnego czarnego charakteru - Taugosza Khossana. Potem unicestwiamy plany Davaeorna poprzez zatopienie kopalni w Kniei Otulisko, po czym atakujemy główną siedzibę Żelaznego Tronu w mieście Wrota Baldura i stajemy w szranki z nadzorcą całej operacji - Sarevokiem.

Widać więc, że sytuacje powtarzają się, co może być nieco monotonne (aczkolwiek wcale nie nudne - zdobywamy nowe bronie, nowe pancerze, mobilizujemy kolejnych członków drużyny itp.). Krótko mówiąc, jeżeli podoba nam się bajeczny świat fantasy, to o nudzie nawet nie będzie mowy. Nie sposób zapomnieć o trybie multiplayer. Skonstruowano go bardzo dobrze, a w dodatku Opowieści z Wybrzeża Mieczy zaimplementowany został moduł umożliwiający rozmowę w czasie gry (do czego niezbędny jest mikrofon). Niektóre drużyny odważnych poszukiwaczy przygód mogą mieć problem z „wszechwładzą” założyciela sesji, który ma swobodę w wydawaniu majątku grupy oraz pierwszeństwo w wypowiadaniu opinii. Wszelkie kompetencje najlepiej ustalić więc przed spotkaniem.

Kolejnym wielkim plusem gry jest sposób prowadzenia bitew. Zastosowany został system tzw. „półtur”, który polega na tym, że bitwa toczy się w czasie rzeczywistym, lecz możemy ją w każdej chwili zatrzymać, a wydawszy wojownikom odpowiednie rozkazy, powrócić do normalnego trybu. Na uwagę zasługuje także zbiór skryptów, bardzo pomocnych w czasie trwania batalii. W zależności od sytuacji bohatera każe mu on użyć danej broni lub rzucić odpowiedni czaru.

Teraz czas na podsumowanie. Gra wciąga, można śmiało powiedzieć, że uzależnia. Czas płynie niewiarygodnie szybko. Ani się spostrzegamy, jak mija parę godzin, chociaż można by przysiąc, że zaledwie piętnaście minut gry za nami.. Tak paraliżujące oddziaływanie mają tylko gry wybitne, do jakich bez wątpienia zaliczyłbym BALDUR’S GATE. Polecam ją nie tylko wielbicielom RPG i fantastyki, ale także miłośnikom gier przygodowych i zwolennikom dobrej zabawy w świetnym wykonaniu. Oby chwile spędzone z WROTAMI BALDURA upłynęły Wam jak najmilej!


Zobacz również