Ballerburg

Z ponad rocznym opóźnieniem dotarła do Polski niemiecka gra Ballerburg: rozrywka lekka, łatwa i przyziemna.

Z ponad rocznym opóźnieniem dotarła do Polski niemiecka gra Ballerburg: rozrywka lekka, łatwa i przyziemna.

Krajobraz po ciężkim ostrzale. Zarządcę zamku boli głowa, murarza już nic nie boli - jego warsztat został roztrzaskany na samym początku rozgrywki.

Krajobraz po ciężkim ostrzale. Zarządcę zamku boli głowa, murarza już nic nie boli - jego warsztat został roztrzaskany na samym początku rozgrywki.

Ballerburg to nowa wersja gry napisanej w 1987 roku przez Eckharda Kruse na platformę Atari ST. Tytuł jest słowotworem powstałym z dwóch wyrazów: baller w języku potocznym oznacza ostrzał z ciężkiej artylerii, zaś burg to po prostu zamek. Doskonale oddaje to ideę rozgrywki - chodzi tu bowiem o ostrzał wrogich zamków i twierdz ze wszelakiej broni burzącej. Im więcej twierdz zniszczysz, tym lepiej. Uwaga! Gra nie ma nic wspólnego z klasycznymi RTS-ami.

W pewnej krainie żyją cztery siostry - władczynie: Królowa Lasu, Królowa Pustyni, Królowa Lodu i Królowa Wulkanu. Ich jedyną rozrywką jest ostrzeliwanie swoich zamków ze wszelkiego autoramentu dział i katapult. Tutaj zaczyna się twoja rola: zostajesz zarządcą twierdzy i spełniasz kaprysy swojej Królowej.

Ballerburg zawiera cztery kampanie (po prostu służysz u kolejnych władczyń). Każda kampania składa się z ośmiu scenariuszy. Możesz też rozegrać pojedynczą misję, zmieniając styl rozgrywki i liczbę przeciwników. Każdy gracz ma własną kolekcję orderów i medali, które otrzymuje za dobre wyniki uzyskane zarówno w trakcie kampanii, jak i w czasie gry pojedynczej, a także w rozgrywce wieloosobowej.

Sterowce nad Malborkiem

Na pierwszy rzut oka gra wygląda na wciągającego i solidnego RTS-a. A tu taka niespodzianka!

Na pierwszy rzut oka gra wygląda na wciągającego i solidnego RTS-a. A tu taka niespodzianka!

Jako prawa ręka władczyni, jesteś zmuszony do podejmowania decyzji, na co wydawać gotówkę pozyskaną z ucisku chłopstwa. Możesz zainwestować w renowację starych budynków, budowę nowych obiektów, wynajdywanie coraz lepszych rodzajów broni albo równanie z ziemią zamków przeciwników. Do tego ostatniego celu możesz posłużyć się ogromnym zestawem milutkich zabawek, począwszy od katapult, poprzez działa, a skończywszy na wyrzutniach rakiet i sterowcach bombardujących. Jak widać, autorzy gry nie silili się w tej materii na realizm, zwłaszcza jeżeli do tego arsenału dodamy potężną magię.

W celu ostrzelania przeciwnika musisz namierzyć jego budynek w poziomie (co ułatwia kompas, wskazujący dokładne położenie wrażych zamków), następnie określić siłę strzału. Potem pozostaje już tylko obejrzeć wyniki ostrzału i wprowadzić ewentualne korekty przed odpaleniem kolejnej morderczej salwy.

30 sekund chwały

Ballerburg oferuje opcje gry poprzez LAN, jak też pojedynku na jednym komputerze. Ta ostatnia możliwość wydaje się największym atutem tej produkcji. Każdy gracz ma do dyspozycji 30-sekundową turę, w czasie której może zarówno zarządzać zamkiem, jak i atakować przeciwników. Taka rozrywka zapewne umili niejedną imprezę, choć konserwatyści i tak pozostaną przy starym, ale jarym Scorched Earth.

Na zakończenie dodam jeszcze, że polski wydawca tej pozycji na swojej oficjalnej stronie informuje, iż Ballerburg to: "gra strategiczna, która przeniesie nas do czasów średniowiecznych zamków, rycerzy, krucjat i wojen oblężniczych". Pozostawiamy ten zabawny cytat bez komentarza.

Niemiecki humor oblężniczy

Parafrazując zapamiętany z podstawówki wierszyk o Trabancie: Maine zamek is fantastishe - zwei armaty, gute cegła und... zeppelin! Gra wprost tryska rubasznym humorem zza zachodniej granicy. Niemieccy strażacy zapewne pokładają się ze śmiechu przy co drugim zdaniu wypowiadanym przez królowe i ich doradców. Proponuję promocję dla twardzieli: gra Ballerburg plus bilet do kina na "But Manitou". Yo-do-lo-lo-hi-hi!

Łukasz M. Wiśniewski


Zobacz również