BeOS 5 - sensacja czy ciekawostka?

Dokładnie dwa lata temu opisaliśmy pierwszą odmianę systemu operacyjnego BeOS, przeznaczoną na platformę Intela. Nosiła ona nazwę R3 i zadziwiała możliwościami multimedialnymi oraz wielozadaniowością. Dziś BeOS - już w wersji 5 - "trafia pod strzechy": firma Be postanowiła oferować go bezpłatnie.

Dokładnie dwa lata temu opisaliśmy pierwszą odmianę systemu operacyjnego BeOS, przeznaczoną na platformę Intela. Nosiła ona nazwę R3 i zadziwiała możliwościami multimedialnymi oraz wielozadaniowością. Dziś BeOS - już w wersji 5 - "trafia pod strzechy": firma Be postanowiła oferować go bezpłatnie.

Ta decyzja wynika z dwóch powodów. Po pierwsze, mimo usilnych starań firmy i spektakularnych akcji marketingowych (producenci OEM otrzymywali system bezpłatnie, jeśli był instalowany w nowych komputerach obok Windows) BeOS pozostawał produktem niszowym, wykorzystywanym głównie przez entuzjastów oraz twórców multimediów. Prostota obsługi i przyszłościowa architektura systemu nie wystarczyły, żeby przyciągnąć masowego użytkownika. Dla niego bowiem ważna jest dostępność aplikacji i obsługa jak największej liczby sprzętu, a to było słabym punktem BeOS-u.

Po drugie, firma Be postanowiła się skoncentrować na rozwijaniu platformy zastosowań internetowych BeIA - specjalnej wersji BeOS-u przeznaczonej do niewielkich, przenośnych urządzeń umożliwiających korzystanie z Internetu.

Rozdawanie "dorosłej" odmiany pozwoli zapoznać użytkowników z systemem, jego interfejsem i filozofią. Be liczy też na odzew programistów, którzy podobnie jak w przypadku Linuksa zechcą tworzyć aplikacje, a przede wszystkim - rozwijać sam system, na przykład pisząc sterowniki urządzeń czy ulepszając interfejs (firma udostępniła kod źródłowy GUI).

W efekcie nowej strategii Be pod koniec marca w Internecie pojawił się zaledwie 50-megabajtowy plik, zawierający darmową wersję Personal Edition piątego BeOS-u. Dzięki banalnie prostej instalacji ten prawdziwie multimedialny, wielozadaniowy system operacyjny może choć na chwilę zagościć u każdego niemal posiadacza peceta.

Windows? Nie szkodzi!

BeOS 5 Personal Edition rozprowadzany jest jako plik wykonywalny, który uruchamiasz w środowisku Windows (95/98 oraz NT 4/2000). Żeby go instalować, musisz mieć jednak około 600 MB wolnego miejsca na dysku: instalator założy katalog, w którym umieści plik liczący 500 MB, zawierający obraz systemu (300 MB na składniki systemu i 200 MB na dane użytkownika).

Pozostałe 100 MB potrzebne jest na rozpakowanie pliku dystrybucyjnego i gwarancję, że wszystko będzie działało.

Instalacja jest błyskawiczna i w zależności od szybkości komputera zajmuje od pięciu do piętnastu minut. Użytkownik widzi tylko pasek postępu instalacji, na koniec zaś na pulpicie i w menu Start pojawia się ikona umożliwiająca uruchomienie BeOS-u. Jeśli używasz Windows 95/98, wystarczy kliknąć tę ikonę, a microsoftowe okna zostaną wyrzucone z pamięci i rozpocznie się wczytywanie BeOS-u. W przypadku Windows NT 4.0 i 2000 konieczna będzie dyskietka startowa (automatycznie tworzona podczas instalacji), która po ponownym uruchomieniu komputera przejmie kontrolę nad wczytywaniem systemu.

Chyba prościej nie można tego zrobić. Żadnego partycjonowania, boot-managerów, nowych systemów plików. Zwykły plik w kolejnym katalogu, instalacja i uruchamianie prawie jak każdego innego programu, a co najważniejsze - możliwość usunięcia systemu jednym naciśnięciem klawisza [Delete] z poziomu Eksploratora.

Co nowego

Pokoloruj BeOS

Nie każdy ujrzy BeOS w pełniej krasie - szanse na to, że Twoja karta graficzna nie będzie obsługiwana, są spore. Wówczas system startuje w bezpiecznym, szarym trybie 640 na 480 i na dodatek jest bardzo powolny. Tego drugiego nie da się uniknąć (standardowe sterowniki SVGA nie są zoptymalizowane do możliwości sprzętu), ale można uzyskać przynajmniej kolory.

Wystarczy nacisnąć klawisz spacji w czasie uruchamiania systemu, gdy pojawi się ekran startowy. Wywoła to menu uruchamiania w trybie awaryjnym.

Jego ostatnia opcja, Fail Safe Video, pozwala wybrać jedną ze standardowych rozdzielczości VESA. Jeśli Twoja karta obsługuje VESA, po zaakceptowaniu Continue Booting BeOS będzie już kolorowy i w wyższej rozdzielczości.

Stan ten jest nietrwały - przy następnym uruchomieniu system znów wraca do trybu bezpiecznego. Aby to zmienić, skopiuj plik VESA z home/config/settings/kernel/drivers/sample/ do /config/settings/kernel/drivers . Otwórz ten plik i usuń znak # obok "mode" i wpisz szerokość, wysokość i paletę kolorów swego trybu graficznego, jak w poniższym przykładzie:

# Default vesa mode

mode 1024 768 16

Ci, którzy mieli już wcześniej styczność z BeOS-em, dostrzegą parę niewielkich, ale za to przydatnych zmian zarówno w interfejsie, jak i warstwie obsługi urządzeń.

Główne menu Be Deskbar, które można porównać do menu Start, wzbogaciło się o dwie przydatne pozycje: Recent Documents i Recent Applications. Znajdują się tam skróty do ostatnio używanych dokumentów i aplikacji. W Recent Documents umieszczono funkcję Query Templates, która dzięki kilku szablonom pozwala szybko odnaleźć odpowiednie elementy (na przykład wiadomości od konkretnej osoby).

Chyba najciekawszą zmianą w interfejsie jest funkcja "rozwijanych folderów". Gdy przeciągniesz obiekt, na przykład plik, nad ikonę folderu i nie zwolnisz przycisku myszy, po chwili pojawi się menu zawartości tego folderu. Z niego możesz przejść do kolejnych podfolderów, aż trafisz na docelowy.

W przeglądarce NetPositive zupełnie zmieniono moduł Download Manager, który umożliwia teraz między innymi zatrzymywanie i wznawianie pobierania plików.

Odtwarzacz Media Player oprócz obsługi plików MP3 umożliwia też przeciąganie i upuszczanie klatek filmów jako obrazów. Został wreszcie zintegrowany z przeglądarką WWW, a ponadto odtwarza media strumieniowane.

W warstwie sprzętowej dodano sterowniki nowych urządzeń (kart graficznych i dźwiękowych, drukarek USB, urządzeń FireWire i PCMCIA IDE) oraz poprawiono obsługę portu równoległego, który pracuje w trybie ECP. Ucieszy też drobnostka w postaci działającego kółka przewijania myszy - nie dotyczy to jednak gryzoni Logitech podłączonych do portu USB.

Wciąż jednak obsługa sprzętu jest szczątkowa w porównaniu z tym, co oferuje Windows. Chronicznym problemem użytkowników BeOS-u jest brak sterowników do wielu kart graficznych czy sieciowych oraz drukarek (działają tylko niektóre modele Epsona i HP). Często trzeba sobie radzić "chałupniczo", ręcznie definiując parametry urządzeń (modemy, karty sieciowe) bądź uciekając się do sztuczek, tak jak w przypadku największej uciążliwości - nieobsługiwanej karty graficznej (patrz ramka "Pokoloruj BeOS").

Dla polskiego użytkownika największym utrapieniem będzie obsługa znaków diakrytycznych naszego języka. Są tylko trzy polskie litery (ó, ł, ć). Na domiar złego klawiszem aktywacji jest... klawisz Windows, i to wyłącznie lewy.

Użytkownikom Windows NT i 2000 zainstalowanie BeOS-u może sprawić pewien kłopot: system nadal nie ma podstawowych zabezpieczeń (logowania), a pozwala czytać partycje FAT i NTFS. Po uruchomieniu BeOS-u dane z W2K są więc dostępne dla nieproszonych gości.


Zobacz również