Bio Freaks

"Gra Bio Freaks przenosi nas w niedaleką przyszłość, a dokładniej do Neo Ameryki. W tym olbrzymim państwie panuje chaos i przemoc, a stany walczą między sobą o prymat. Każdy z regionów ma swojego reprezentanta, który przystępuje do ogólnokrajowych zawodów. Stawką jest nie tylko władza, ale przede wszystkim życie..." - kolejna po MK4 bijatyka 3D Acclaima. Czy osiągnie równie wielki sukces - nie wiadomo. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy do recenzji.

Historia trójwymiarowych mordobić na PeCeta nie jest zbyt długa. Prekursorem gier tego typu był wyglądający dziś dość archaicznie FX-FIGHTER, który później doczekał się nawet kontynuacji. Jednak pierwszą naprawdę zaawansowaną technicznie bijatyką była produkcja ACCLAIM ENTERTAIMENT nosząca nazwę WAR GODS. Zastosowano wtedy nowatorski system nakładania na polygonowe modele tekstur ze zdjęć zawodników. Po odpowiednich przeróbkach engine posłużył do stworzenia czwartej części MORTAL KOMBAT i BIO FREAKS, który jest przedmiotem tego tekstu.

Fabuła gry przenosi nas w niedaleką przyszłość, a dokładniej do Neo Ameryki. W tym olbrzymim państwie panuje chaos i przemoc, a stany walczą między sobą o prymat. Każdy z regionów ma swojego reprezentanta, który przystępuje do ogólnokrajowych zawodów. Stawką jest nie tylko władza, ale również życie.

Walczący dzielą się na trzy klasy. Przedstawiciele pierwszej to najbardziej przypominający ludzi Synthoidy, drudzy to wyposażeni w elektroniczne implanty Retro i wreszcie ostatni całkowicie zmechanizowani Dozer'owie. Każda z postaci ma swoisty wachlarz ciosów, specjali, combosów, broń dalekiego zasięgu oraz jetpack. Ostatnie urządzenie jest jak na mordobicie dość nietypowe, ale przydaje się na arenach mających kilka poziomów! Jeśli już wspomniałem o miejscach walk, to gra oferuje ich ponad dziesięć, każde z nich ma zupełnie odmienną budowę i niesamowity klimat. Jedno z pomieszczeń, to zawieszona nad zbiornikiem kwasu platforma, z której możemy zrzucić przeciwnika aby rozkoszować się widokiem zżeranego przez zieloną substancję ciała. Kolejną innowacją jest możliwość pozbawiania oponenta różnych części ciała, co wiąże się z ograniczeniem jego zdolności ruchowych i znacznym osłabieniem siły ataku. Możemy także wykończyć wroga jednym ciosem, który powoduje zazwyczaj utratę głowy (dosłownie) lub rozpołowienie przeciwnika. Na wypadek gdyby nasz przeciwnik próbował właśnie w taki, szybki sposób rozstrzygnąć walkę na swoją korzyść programiści "nauczyli" postacie uskakiwać na boki oraz stosować blok.

Od strony graficznej BIO FREAKS nie można nic zarzucić. To co było dobre w MORTAL KOMBAT 4 zostało udoskonalone i teraz jest jeszcze wspanialsze. Na każdą z postaci przypada całkiem spora ilość polygonów, a pokrywające je tekstury są po prostu niesamowite. Podczas walki zmienia się nawet wyraz twarzy zawodnika, po którym możemy się dowiedzieć w jakiej jest aktualnie kondycji. Po mistrzowsku zrobiona jest również gra świateł i design wszystkich występujących w grze aren. Efekty takie jak unoszące się nad kwasem opary, czy poświata wokół jeziorka lawy są na porządku dziennym. Ciekawym elementem jest również poruszanie się po arenie w czterech kierunkach. Niestety programiści z ACCLAIM nie chcą (a może nie mogą) jeszcze umożliwić graczom wykonania ruchu w dowolną stronę (taki system zastosowany został np. w Virtua Fighter).

Jednak najbardziej klimatyczne są bryzgające krwią pozostałości po odciętej kończynie.Krew rozlewa się na wszystkie strony, a oddzielający gracza od walczących ekran pokrywa się czerwonymi plamami. Niestety aby w pełni rozkoszować się niesamowitą oprawą graficzną powinniśmy posiadać akcelerator 3D, chociaż w trybie software wszystko i tak wygląda nieźle. Jedynym niedociągnięciem jakie udało mi się dostrzec jest nieprawidłowe niekiedy działanie color key'a (odpowiadającego za przezroczystość) ujawniające się podczas wyświetlania płomieni na tle dymu (pojawianie się czarnej ramki wokół obiektu).

Aby stworzyć odpowiedni klimat potrzebna jest również muzyka i efekty dźwiękowe stojące na wysokim poziomie. W tej dziedzinie BIO FREAKS również nie zawodzi nieustannie atakując nas rytmami techno i hard rocka, którym towarzyszą realistyczne odgłosy walki. Szkoda, że autorzy nie zdecydowali się na muzykę w formie ścieżek audio. Na pewno podniosłoby to znacznie klasę produkcji, która nawiasem mówiąc i bez tego jest bardzo dobra.

Gwoli podsumowania chciałbym powiedzieć, że BIO FREAKS jest obecnie najlepszym mordobiciem na PeCeta. Porównując ją z wersjami na inne platformy sprzętowe mógłbym pokusić się o stwierdzenie, że gra ta w wydaniu "blaszanym" prezentuje się najlepiej. Wszyscy, którzy po zobaczeniu czwartej odsłony MORTAL KOMBAT o mało nie dostali zawału serca, niech lepiej szykują sobie miejsce w szpitalu lub na cmentarzu, gdyż najnowsze dzieło Acclaim Entertaiment zabija wszystkie inne dotychczas wydane bijatyki na PC wspaniałą grafiką i maksymalną grywalnością. Mam nadzieję, że już wiecie, co chcielibyście znaleźć pod choinką. Dla dopełnienia formalności chciałbym również ostrzec rodziców, że gra jest strasznie brutalna i jeśli zdecydują się na kupienie jej swojej pociesze powinni liczyć się z tym, że być może w wyniku rodzinnej kłótni pożegnają którąśze swoich kończyn lub co gorsza głowę.


Zobacz również