Biseksualizm wśród Simów

Historie z życia wzięte

Historie z życia wzięte

Walery uwiódł mnie, okładając poduszkami

Walery uwiódł mnie, okładając poduszkami

Tak duży procent populacji ludzkiej ma potencjalne skłonności biseksualne? Najbardziej odważne teorie mówią o ok. 40% mężczyzn i kobiet zdolnych do utrzymywania stosunków intymnych z przedstawicielami własnej płci. Oczywiście, ta liczba jest jedynie pewnym bazowym potencjałem, podlegającym ograniczeniom kulturowym i środowiskowym. Różnie też rozkłada się wśród naszych kręgów cywilizacyjnych - np. w kulturze Zachodu łatwiej ku biseksualnym kontaktom skłaniają się kobiety. Nie ma jednak powodu do zmartwień: jest jeden świat, gdzie takich ograniczeń nie ma: The Sims 2! Tu każdy sim jest z natury biseksualny, a i kłopotów socjalizacyjnych występuje zdecydowanie mniej. Tak więc każdy zwolennik pełnego równouprawnienia mniejszości seksualnych może stworzyć własną utopię. Inaczej niż w realnym świecie, gdzie wciąż są to wyjątki, wśród simów istnieje pełne przyzwolenie na małżeństwa jednopłciowych, a i z adopcją nie ma problemów. Marsze równości nie występują, bo nie ma takiej potrzeby (ani odpowiedniego dodatku do gry), żaden prezydent miasta przecież nie wystąpi ze sprzeciwem, gdy sam jest potencjalnym "bi".

Obok przedstawiamy dwie opowieści zasłyszane od prawdziwych simów. Są to autentyczne historie, choć oczywiście personalia bohaterów zostały zmienione, dla zachowania prywatności naszych rozmówców.

Opowieść Zdzisława

Koniec końców wylądowaliśmy w łóżku

Koniec końców wylądowaliśmy w łóżku

Walerego poznałem przypadkiem. Chociaż od razu wpadł mi w oko, wiedziałem, ze sprawa nie będzie prosta. Powiedzmy szczerze - był prawiczkiem, przynajmniej z mojego punktu widzenia. Postanowiłem sprawę rozegrać ostrożnie. Ukrywałem przed nim swoje plany co do jego osoby, starając się, byśmy stali się po prostu kumplami. Zajęło to trochę czasu, ale było warto - gdy poznałem jego zainteresowania, szybko staliśmy się przyjaciółmi. Pozostało mi czekać na właściwy moment, na odpowiedni klimat.

Pewnego wieczoru, po długich sportowych rozmowach przy telewizorze, poczułem, że coś zaczyna iskrzyć. Zapuściłem muzę i dla żartu zaproponowałem taniec. Poszło szybciej niż myślałem - już przy trzecim kawałku zaczęliśmy się całować. Tak się to zaczęło.

Pamiętam nasz ślub - to była wspaniała impreza. Wszyscy się świetnie bawili, zwłaszcza my, oczywiście. Wspólne życie upływało spokojnie. Z czasem stwierdziliśmy, że w naszym nowym, pięknym domu jest zbyt pusto i adoptowaliśmy Henia. Wspaniały dzieciak, ale coś w tym wszystkim zaczęło mnie dusić, chciałem czegoś nowego. Akurat wtedy spotkałem Ryśka - był młody, wysportowany, no i zaiskrzyło. Niestety, Walery nas przyłapał. Skończyło się rozwodem. Teraz i on, i Henio mnie nienawidzą, a okazało się na dodatek, że Rysiek ma stałego partnera, z którym nie zamierza się rozstać. Takie życie...

Opowieść Ziuty

Powtarzała: Ziuta, nigdy cię nie zdradzę. A ja głupia jej uwierzyłam

Powtarzała: Ziuta, nigdy cię nie zdradzę. A ja głupia jej uwierzyłam

Z Andzią było jak w piosence: "Przyszła do mnie nie wiem skąd, zawróciła w głowie tak dokładnie..." Dziś zastanawiam się, czy nie byłam zbyt naiwna i zakochana. Zacznijmy jednak od początku. Gdy ją poznałam, zmieniała facetów jak rękawiczki. Pomyślałam, że pewnie dlatego, że tak naprawdę, nie wiedząc o tym, poszukuje związku z kobietą. Szybko się polubiłyśmy, wyskoczyłyśmy kilka razy na wspólne zakupy i zaryzykowałam zaproszenie jej do siebie, na plotki i taplanie się w basenie. Zgodziła się bez wahania, a potem wszystko potoczyło się nawet nieco zbyt szybko. Pływałyśmy razem, gdy nagle przytuliła się do mnie i zaczęła mnie całować. Byłam zaskoczona i szczęśliwa jak diabli. To były wspaniałe chwile, nasza miłość kwitła. Ślub był tylko kwestią czasu. Obie poszłyśmy do ołtarza w jednakowych sukniach. Wtedy wydawało się, że jesteśmy do siebie idealnie dobrane.

Dlatego do dziś nie wiem, co się stało: czy okazywałam jej za mało uczucia? Czy znudziła się mną? Wciąż wybywa gdzieś i podrywa inne dziewczyny, czasem nawet chłopaków. Chciałam się w złości nawet rozejść, ale weź i zbierz dowody zdrady przy takim galopującym płodozmianie. Zresztą sama nie wiem, czy tego chcę. Może jakoś się dogadamy i adoptujemy córeczkę? Miałabym wtedy cel w życiu, a i Andzia może przestałaby tak skakać na boki...


Zobacz również