Bitwa Warszawska!

W minioną niedzielę, w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie, sześciu kandydatów na urząd prezydenta m.st. Warszawy zmierzyło się ze sobą, budując wirtualne miasto w Sim City 3000.

Na potrzeby konkursu dystrybutorzy przygotowali specjalną mapę przypominającą Warszawę. Miasto oddane we władanie politykom leżało nad rzeką, nad którą przerzucono trzy mosty, w centrum miasta postawiono Empire State Building, który zdaniem twórców mapy przypomina Pałac Kultury i Nauki (co na to Amerykanie?). W pobliżu miasta znajdowało się lotnisko, a uboższe zabudowania na jednym z brzegów rzeki miały odzwierciedlać klimat warszawskiej Pragi. Wszyscy kandydaci zaczynali rozgrywkę, gdy miasto liczyło 32,7 tys. mieszkańców, dysponując budżetem w wysokości 60 tys. simoleonów (jednostki monetarnej stosowanej w grze), a liczniki gry wskazywały początek rozgrywki na 20 października 2002 r.

Julia Pitera, Janusz Piechociński, Andrzej Olechowski, Lech Kaczyński, Zbigniew Bujak i Marek Balicki stawili się do konkursu osobiście, chociaż żaden z nich nie trzymał własnoręcznie myszki podczas zawodów. Każdemu kandydatowi towarzyszyły sztaby powołane specjalnie na to spotkanie. Kandydaci tylko koordynowali i wyznaczali "główne kierunki działań". Jedni stawiali na metro, inni budowali obwodnice i rozwijali transport szynowy. Większość z kandydatów starała się rozbudowywać miasto zgodnie z obietnicami przedwyborczymi.

Zwycięzcą spotkania został Lech Kaczyński, który zdeklasował swoich rywali, osiągając populację 472 tys. mieszkańców i saldo na koncie miasta w wysokości 934 tys. simoleonów.

Pozostali kandydaci, za wyjątkiem A. Olechowskiego, osiągnęli porównywalne wyniki:

Z. Bujak - 277 tys., mieszkańców 44,7 tys. simoleonów;

M. Balicki – 242 tys. mieszkańców, 80 tys. simoleonów;

J. Piechociński – 232 tys. mieszkańców 84 tys. simoleonów;

J. Pitera – 212 tys. mieszkańców, 240 tys. simoleonów;

A. Olechowski – 111 tys. mieszkańców, 432 tys. simoleonów.

Jedynie J. Pitera i Janusz Piechociński towarzyszyli swoim zespołom niemal przez cały czas trwania konkursu, pozostali kandydaci całkowicie oddali grę w ręce swoich drużyn. Najkrócej na turnieju przebywał A. Olechowski, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku końcowym jego ekipy.

Współzawodnictwo wg Gazet Wyborczej obejrzało 3000 osób, po godzinie drugiej jednak publiczność dopisywała raczej symbolicznie. Oczywiście nikt nie traktuje wyników niedzielnego współzawodnictwa jako wykładni kompetencji przyszłego prezydenta Warszawy (choć w turnieju wygrał kandydat, który ma największe szanse na ten urząd). Wczorajszy konkurs można traktować wyłącznie jako kolejne spotkanie kandydatów z wyborcami, choć tym razem formuła była niecodzienna.

Komentując spotkanie, Julia Pitera powiedziała: "Przede wszystkim podoba mi się atmosfera panująca pomiędzy kandydatami, jest bardziej pokojowo i weselej." J. Pitera nie bawi się grami komputerowymi, a PC używa tylko do pisania. Wcześniej nie trenowała, zapoznała się tylko z instrukcją Sim City 3000.

Lech Kaczyński obecnie nie grywa. W latach 80. miał okazję popróbować ówczesnych, jeszcze bardzo prymitywnych produktów. Ale jak powiedział "... był to koniec poprzedniej rzeczywistości". Na pytanie, jak ocenia wyniki współzawodnictwa, powiedział: "Byłem prawie pewien swojego sukcesu, natomiast nie zdawałem sobie sprawy, że będzie taka różnica". Lech Kaczyński był solidnie przygotowany do współzawodnictwa i choć, jak sam twierdzi, "myszką słabo by się posługiwał", zasady gry, zagrożenia i strategię wraz z rzecznikiem poznał dogłębnie. Głównym problemem w przygotowaniach była kwestia doboru członków drużyny. Na pytanie, czy po kampanii wyborczej zasiądzie do jakiejś gry komputerowej, odpowiedział: "pewnie się już w to nie wciągnę". Na koniec przyznał jednak, że wczorajsze spotkanie odsłoniło przed nim nowe oblicze gier komputerowych. Jak powiedział: "Mamy do czynienia z takimi grami, które nie mają charakteru ogłupiającego. Wręcz odwrotnie".

Janusz Piechociński, jak stwierdził, ograniczał dotąd świat wirtualnej rozrywki do jednej gry. Kulki z 1992 r. to jedyna gra, jaką się bawi. 7795 pkt. przy największej skali trudności to jego dość wyśrubowany rekord. Powiedział nam, że przy grze się relaksuje, a kiedy jego dzieci widzą jak zasiada do gry w kulki, to wiedzą "... że ojciec jest poirytowany i trzeba mu dać odpocząć". Janusz Piechociński uważa, że komputer jest złodziejem czasu i niezwykle uważnie śledzi tytuły gier, w jakie grają jego dzieci. Akceptuje gry strategiczne i edukacyjne - do strzelanek zawsze podchodzi z rezerwą.


Zobacz również