Biuro w kolorze błękitu

Pakiet biurowy OpenOffice.org zdobywa coraz większą popularność, a tym samym liczbę użytkowników. Czy podobny sukces uda się powtórzyć firmie IBM, która właśnie udostępniła bezpłatnie finalną wersję Lotusa Symphony?

Pakiet biurowy OpenOffice.org zdobywa coraz większą popularność, a tym samym liczbę użytkowników. Czy podobny sukces uda się powtórzyć firmie IBM, która właśnie udostępniła bezpłatnie finalną wersję Lotusa Symphony?

Dla niewtajemniczonych, Lotus Symphony to pakiet biurowy firmy IBM, oparty na dobrze znanym oprogramowaniu OpenOffice.org (co ciekawe, w wersji 1.1.4, podczas gdy obecna to 2.4.1). Znajdziesz w nim edytor tekstu (Lotus Symphony Documents), arkusz kalkulacyjny (Lotus Symphony Spreadsheets) oraz aplikację do tworzenia prezentacji (Lotus Symphony Presentations). Zawiodą się użytkownicy szukający dodatkowego narzędzia do zarządzania bazami danych, takiego jak Access w Microsoft Offisie czy Base w OpenOffisie.

Studnia wzorców

Strona główna Lotus Symphony 1.0. Dopiero tutaj wybierasz rodzaj dokumentu, nad którym chcesz pracować.

Strona główna Lotus Symphony 1.0. Dopiero tutaj wybierasz rodzaj dokumentu, nad którym chcesz pracować.

Mimo oczywistych podobieństw (Lotus Symphony to praktycznie OpenOffice.org w innej wersji stylistycznej) od początku rzuca się w oczy oryginalny interfejs graficzny. Ekran powitalny, pojawiający się po uruchomieniu aplikacji (w menu startowym nie ma podziału na składniki pakietu), pozwala wybrać rodzaj dokumentu. Bardzo dobrym i jak na razie, niespotykanym w konkurencyjnych produktach pomysłem, jest zastosowanie zakładek do każdego dokumentu. Dzięki temu wszystkie otwarte pliki znajdują się w jednym oknie i nie zajmują cennego miejsca na pasku narzędzi, a nawigowanie pomiędzy nimi jest o wiele szybsze i wygodniejsze. Rozwiązanie, stosowane w przeglądarkach internetowych, doskonale sprawdza się w pracy z wieloma dokumentami jednocześnie.

Kolejnym ułatwieniem nawigacyjnym okazuje się niewielki przycisk, którego użycie powoduje wyświetlenie miniatur wszystkich otwartych dokumentów. Jeśli jest ich naprawdę dużo, warto skorzystać z dodatkowego paska wyszukiwarki w widoku miniatur.

Rzadko spotykanym rozwiązaniem w oprogramowaniu biurowym jest zintegrowana przeglądarka internetowa. Z ciekawości pokusiliśmy się o sprawdzenie jej silnika. W tym celu posłużyliśmy się serwisem o nazwie What's My Browser? ( http://www.whatsmybrowser.com ). Wynik eksperymentu może się okazać dla niektórych rozczarowujący, jest to bowiem Internet Explorer (w naszym wypadku 7.0). Niemniej jednak doceniamy dobre intencje producenta oraz oszczędność miejsca na pasku narzędzi.

Korzystając z Lotus Symphony, nie musisz się martwić o kompatybilność z konkurencyjnymi pakietami biurowymi. Obsługiwane są zarówno dokumenty z Microsoft Office'a 97, 2000, XP, jak i OpenOffice.org 1.1. Wsparcie zapewniono również dopiero przecierającemu szlaki, uniwersalnemu i otwartemu OpenDocument Format (ODF). Firma IBM nie zapomniała też o niezwykle popularnym formacie publikacji elektronicznych firmy Adobe. W opcjach eksportu pojawił się zapis dokumentu w postaci pliku PDF. Jak widać z powyższego zestawienia, zabrakło tam chyba tylko obsługi formatów najnowszej wersji Microsoft Office 2007 (DOCX, XLSX oraz PPTX).

Łyżka miodu, łyżka dziegciu

Wygodny panel właściwości umieszczony po prawej stronie ułatwia ustawianie różnych parametrów dokumentu oraz tekstu.

Wygodny panel właściwości umieszczony po prawej stronie ułatwia ustawianie różnych parametrów dokumentu oraz tekstu.

Dużym zaskoczeniem w edytorze tekstu pakietu biurowego Lotus Symphony jest brak jakichkolwiek szablonów dokumentów. Próba wybrania projektu z wewnętrznej bazy kończy się pojawieniem się komunikatu o pustym katalogu. Jest to dziwne, tym bardziej, że w wypadku modułu do tworzenia prezentacji szablonów nie brakuje.

Po prawej stronie okna umieszczono panel właściwości, który okazał się doskonałym pomysłem, znacznie ułatwiającym pracę z dokumentem. Zamiast szukać wszystkich opcji w menu nawigacyjnym, masz wszystkie pod ręką. W zależności od typu dokumentu, nad którym pracujesz, umieszczono jej w różnych sekcjach. Na przykład, w edytorze tekstu są to właściwości strony, tekstu oraz akapitu, w arkuszu kalkulacyjnym to właściwości tekstu i komórki, zaś w oprogramowaniu do prezentacji - właściwości strony. W każdej sekcji umieszczono dodatkowe okna z ustawieniami, które w razie potrzeby możesz ukryć. Co ciekawe, zawartość panelu zależy od tego, jaki element dokumentu jest w danej chwili zaznaczony (tekst, grafika, etc.). Oczywiście, cały panel właściwości można odkleić od prawej krawędzi i dowolnie przemieścić.

Zgrzyta, ale jedzie

Ustawienia Lotusa Symphony. Szkoda, że nie pomyślano o zastosowaniu tradycyjnej listy z kategoriami zamiast struktury drzewa, czyli przycisków ze znakiem plus.

Ustawienia Lotusa Symphony. Szkoda, że nie pomyślano o zastosowaniu tradycyjnej listy z kategoriami zamiast struktury drzewa, czyli przycisków ze znakiem plus.

Dobra współpraca z dokumentami pakietu Microsoft Office to jedna z podstawowych zalet Lotusa Symphony. Takie elementy, jak nagłówki, stopki czy tabelki są poprawnie reprezentowane w edytorze tekstu. Podobnie sprawa wygląda w kwestii formuł arkusza kalkulacyjnego. Pewne problemy może sprawiać odnalezienie niektórych funkcji związanych z prezentowaniem wykresów.

Generalnie, warto pochwalić wygodniejsze skróty klawiaturowe w całym pakiecie biurowym IBM. To zdecydowany plus względem zatłoczonego i momentami bardziej skomplikowanego OpenOffice'a. Widać to zarówno we wspomnianych skrótach, jak i przejrzystym menu narzędziowym. Nawet w Microsoft Offisie nie udało się tak dobrze uporządkować wspomnianego panelu właściwości dokumentu.

Pewnego przyzwyczajenia wymaga obsługa okna preferencji pakietu biurowego Lotus Symphony, które opiera się na strukturze drzewa i wymaga precyzyjnego trafiania kursorem myszy w niewielkie kwadraty ze znakiem plusa. Oczywiście, do takich drobiazgów można się przyzwyczaić, aczkolwiek traci się na to cenny czas.

Czekamy na drugą wersję

Naszych oczekiwań nie spełnił do końca Lotus Symphony Presentations. Korzystając z programu, mieliśmy wrażenie używania wczesnej wersji Microsoft PowerPointa, głównie dlatego, że program nie pozwala na dodawanie jakichkolwiek animowanych efektów do prezentacji (nie licząc, oczywiście, animowanych plików GIF znajdujących się w dołączonej do pakietu bibliotece klipartów). W tym względzie o wiele więcej do zaoferowania mają zarówno Microsoft Office, jak i OpenOffice. Wbudowane szablony również nie wzbudziły naszego zachwytu i - trzeba przyznać - są lekko przestarzałe.

Werdykt PCWK

Werdykt PCWK

Zbudowanie Lotus Symphony na fundamentach autorskiej platformy programistycznej IBM (Eclipse) wydaje się dobrym posunięciem. Cały pakiet jest wydajny i poza wymienionymi niedogodnościami nie sprawia większych problemów. Architektura Eclipse pozwala na stosowanie dodatkowych wtyczek rozszerzających możliwości poszczególnych programów. Warto zatem zaopatrzyć się we wtyczki umożliwiające podłączenie dokumentu arkusza kalkulacyjnego do zewnętrznej bazy danych, jak również zapisanie gotowej prezentacji we flashowym formacie SWF. Dodatki są dostępne bezpłatnie na stronie producenta. Przedstawiciele IBM już teraz zapowiadają, że wraz z ukazaniem się Lotus Symphony 2.0 pakiet zostanie uzupełniony o większą liczbę funkcji znanych z OpenOffice'a oraz dodatkowe moduły: bazodanowy oraz edytor graficzny.

Informacje http://symphony.lotus.com


Zobacz również