BlackBerry i kłopoty, czyli źle się dzieje w państwie kanadyjskim

Gdy w czerwcu tego roku giełdowa wartość Research in Motion spadła do poziomu najniższego od 9 lat, blogerzy (tacy jak ja) i dziennikarze, zastanawiali się czy to chwilowe załamanie związane z przedłużającą się migracją na nową platformę systemową, czy może oznaka pogłębiającego się kryzysu?

Przez ostatnią dekadę kanadyjski gigant kojarzony był przede wszystkim z produktami biznesowymi, w segmencie mobilnym. Smartphone'y z rodziny BlackBerry przez lata były gwarantem sprawnej komunikacji w firmie i wykonanej pracy. Styl BlackBerry, a szczególnie zintegrowane klawiatury QWERTY były chętnie kopiowane przez konkurencyjnych producentów. Te czasy jednak minęły, wraz z nastaniem ery rozwiązań konsumenckich.

RIM-BlackBerry-Bold-97801

RIM-BlackBerry-Bold-97801

RIM jest tuż obok fińskiej Nokii jedną z tych firm, które nie dostrzegły, a następnie długo zaprzeczały smartphone’owej rewolucji. Ironia tej sytuacji polega na tym, że to właśnie te firmy stworzyły segment wspomnianych urządzeń. Gdy faktom nie można było już zaprzeczać, Nokia nie potrafiła wypracować skutecznej strategii wprowadzenia na rynek nowej platformy systemowej. Miałaby ona pozwolić firmie zaoferować klientom nie tylko nowe urządzenia, ale i usługi umożliwiające użytkownikom pełniejsze wykorzystanie posiadanych smartphone’ów. Dopiero nawiązanie strategicznej współpracy (przejęcie) z Microsoftem i adopcja Windows Phone zmieniły tę sytuację.

Z kolei w RIM sprawy wyglądają nieco inaczej. Władze koncernu szybko uświadomiły sobie, że konieczna jest zmiana. Miała ona jednak dotyczyć nie tylko systemu, ale i koncepcji produktu. Kanadyjczycy byli świadomi, że nowe urządzenia z rodzinny BlackBerry muszą być w większym stopniu skierowane do masowego odbiorcy. W 2010 roku RIM przejął firmę QNX Software Systems - twórcę systemu QNX, który posłużył jako podstawa dla przyszłych produktów. Zaprezentowany w ubiegłym roku tablet PlayBook jest pierwszym z nowej rodziny urządzeń. Jak się jednak okazuje, przynajmniej na razie tylko on wykorzystuje rozwiązania, który zobaczymy także w smartphone'ach. Te są wciąż w przygotowaniu, a prace nad nimi przedłużają się. RIM deklaruje co prawda, że pierwsze modele z systemem BlackBerry 10 wejdą do sprzedaży na początku 2013 roku.

Zanim zaczniemy wieścić koniec tej lub innej firmy, musimy jednak uświadomić sobie, że koncerny pokroju RIM nie upadają z dnia na dzień. Firma ta wciąż posiada klientów, nadal zarabia i sprzedaje produkty oraz usługi. Jednocześnie - firma wciąż traci wartość i udziały w rynku. Aby przezwyciężyć ten negatywny trend konieczne są zdecydowane zmiany.

W styczniu tego roku, dotychczasowi szefowie i założyciele RIM - Jim Balsillie i Mike Lazaridis, opuścili swoje stanowiska. Ich miejsce zajął Thorsten Heins - manager związany z firmą od 2007, wcześniej pełniący między innymi funkcję szefa działu produktów mobilnych. Kariera Heinsa nie jest jednak zbyt dynamiczna. Według oficjalnie dostępnych informacji, przed rozpoczęciem pracy w RIM, pracował on w niemieckim koncernie Siemens AG, gdzie spędził w sumie 23 lata swojego życia. W tym czasie, nie dokonał jednak żadnych spektakularnych czynów. Nie oznacza to oczywiście, że Heins jest lub będzie kiepskim dyrektorem generalnym. Środowisko mediów po prostu nie miało okazji poznać go zbyt dobrze, a stąd problemy z oceną potencjału nowego szefa RIM.

Jeśli jednak Heins posiada jakieś skrywane, nie znane nam talenty, to teraz należałoby je ujawnić. Stoi przed nim bowiem nie lada wyzwanie. RIM musi stworzyć atrakcyjny produkt, który połączy w sobie elementy klasycznego BlackBerry z cechami współczesnego smartphone'a. Musi to być produkt konsumencki, ale jednocześnie zdolny do pełnienia zadań biznesowych. Nowa jeżynka nie może być tylko odświeżonym telefonem z klawiaturą QWERTY lub urządzeniem wyposażonym w ekran dotykowy.

Według mnie, RIM powinien pójść drogą Apple i stworzyć jeden lub dwa smartphone'y (dotykowy i QWERTY), którym producent będzie poświęcał całą swoją uwagę. Takie produkty funkcjonowałby w ramach ekosystemu złożonego z usług, treści i aplikacji dostępnych dla użytkownika. Co roku, firma prezentowałaby dwa kolejne modele, jednocześnie wspierając i aktualizując oprogramowanie dwóch minionych generacji.

Tak mogłaby wyglądać nowa generacja BlackBerry. Problem tkwi jednak, w tym że nawet jeśli RIM stworzy świetny i nowoczesny produkt, który będzie wspierany i aktualizowany, to niezmienny pozostanie jeden fakt. Premiera tego produktu nastąpi 3, a nawet 4 lata za późno.


Zobacz również