Blood 2 - The chosen

”Celeb delikatnie przeładował broń. Czuł się jakoś dziwnie. Szmatką przetarł krew z ramienia i ruszył pewnym krokiem. Za rogiem wąskiego korytarza coś ciężko dyszało. Celeb upewnił się czy broń jest naładowana. Wyskoczył i pociągnął pięć razy za spust. Wykręcił szmatę i znów przetarł swe ciało...” - tak wyglądały 3 sekundy z gry Blood 2 - The chosen

”Celeb delikatnie przeładował broń. Czuł się jakoś dziwnie. Szmatką przetarł krew z ramienia i ruszył pewnym krokiem. Za rogiem wąskiego korytarza coś ciężko dyszało. Celeb upewnił się czy broń jest naładowana. Wyskoczył i pociągnął pięć razy za spust. Wykręcił szmatę i znów przetarł swe ciało...”

Tak mogły wyglądać 3 sekundy z życia Celeba – bohatera Blood'a. Pierwsza część ”Krwi” cieszyła się dużą popularnością ponieważ poza hektolitrami tytułowego płynu ustrojowego zawierała sporą dawkę czarnego humoru. Blood 1 używał nieco polepszonego engine'u Duke'a. Dziś Monolith proponuje nam Blood'a 2 opartego na własnym ”silniku”. Grę, która z założeniach miała być bardzo grywalna. Chylę czoła przed panami z Monolith bo założenia wykonali całkiem poprawnie...

Akcja Blood 2 rozpoczyna się w metrze gdzie Celeb (główny bohater gry) ląduje uzbrojony wyłącznie w rewolwer. Fabuła gry jest (jak na strzelaninę FPP) dosyć rozwinięta, ale ponieważ nie ona pełni tu najważniejszą rolę, zainteresowanych odsyłam do czytania opisów przed ”misjami”. Opisane scenki rozśmieszą każdego, kto lubi czarny humor (pod warunkiem, że zna język angielski)

W "The Chosen" mamy do wyboru 4 postacie, jednak wszystko i tak skończy się na Celebie i niezależnie od naszego wyboru akcja koncentruje się na nim. Znacznie liczniej reprezentowane są bronie, których w Blood 2 mamy istny arsenał! Takiej ilości jeszcze nie widziałem w żadnej grze FPP! Rewolwer tylko rozpoczyna prawdziwą kolekcję uzbrojenia: od zwykłego shotgunna poprzez Sztylet, Uzi, CKM, Flare Gun, Miotacz ognia kończąc na rakietnicy, Lalce Voodoo i mini bombie atomowej :-). Szkoda trochę, że Monolith w swoim nowym dziecku nie zamieściła dynamitu. Wymieniony arsenał to tylko około 1/10 tego co czeka na nas w „Drugiej Krwi”. Niestety nasza postać może mieć w plecaku maksymalnie 10 z tej listy gadżetów.

Niektórzy (w tym i ja) nie są zwolennikami tak dużego arsenału, ponieważ grając i tak przeważnie ograniczamy się do 2-3 broni. Po prostu do tych najskuteczniejszych. Doskonałym przykładem jest tu Half-Life, który nie zarzuca nas zbędnym żelastwem (po 3 bronie z 3 kategorii) co jednak nie powoduje w nas wcale uczucia niedostatku. W HL zróżnicowanie przeciwników, a także warunków motywuje nas do używania różnych typów uzbrojenia podczas gdy w Blood 2 tak naprawdę wystarczyłaby jedna broń...

Engine gry pozwala osiągać wręcz zabójcze efekty rozmywania tekstur. Z czym to się bezpośrednio wiąże? Właśnie...z krwią....hektolitrami krwi. Jak już wspomniałem W Blood 2 znajdziemy jej mnóstwo. Osobiście uważam, że autorzy trochę przesadzili tą ilością. I nie chodzi mi o ochronę przed brutalnością, ale przede wszystkim o psucie atmosfery scenami, w których człowiek z rewolwerem po jednym strzale rozpada się na części pozostawiając po sobie wyłącznie mokrą plamę. Moim zdaniem to ewidentny bug lub bardzo złe zamierzenie. Brakuje mi czasami postaci z Sin gdzie można było strzelić przeciwnikowi między oczy lub w nogi, a w zależności od tego gdzie skierowała się lufa naszego pistoletu otrzymywaliśmy inny efekt. W Blood 2 takich ”smaczków” niestety nie znajdziemy. Zamiast tego programiści wręcz ”chwalą się” tym, że w grze można znaleźć wiele przedmiotów, które po strzale rozpadają się na wiele kawałków. To z pewnością im się udało, ale przecież mamy rok 1999, a takie efekty można znaleźć w Duke Nukem 3D.

W Blood 2 nie brakuje za to... sadyzmu. Zmasakrowane zwłoki leżące na stołach operacyjnych lub człowiek, którego dolne kończyny wystają z pracującej pralki to tutaj chleb powszedni. Porównując do niektórych strzelanin FPP Blood 2 jest grą dość łatwą. Posłużę się tu jeszcze raz Sin, gdzie przejście niektórych poziomów wymagało maksymalnego skupienia, wysiłku i cierpliwości. W B2 ”filozofia” zazwyczaj sprowadza się do wskoczenia na arenę z karabinem i zniszczeniu ciągłym ogniem wszystkiego, co znajduję się w promieniu 1KM (tracąc przy tym najwyżej 30 życia). Brakuję mi właśnie klimatu z Sin lub Half-Life gdzie z 2% życia trzeba było przejść cały level bez żadnego trafienia...

Monolith zdecydowało się dosyć dziwnie rozwiązać tryb Multiplayer. Za każdym razem po śmierci zaczynamy z pełnym ekwipunkiem, zbierając tylko amunicje. Pomysł nietypowy, ale dosyć ciekawy. Na trafienia rakietą przeciwnicy reagują podobnie jak w Quake 2: jeżeli mają dużo pancerza stoją dalej w tym samym miejscu...

W Blood 2 dobrze się gra w coop-play czyli granie przeciwko potworkom drużynowo. Sam próbowałem - zabawa wyśmienita!

Ogólnie Blood 2 nawet mi się podoba, ale wole coś co wymaga większej koncentracji, uwagi i strategii. Grając w B2 czułem pewien niedosyt... jednak wszyscy miłośnicy bezmyślnych ”rąbanek” na 100% pokochają i Blood'a 2.


Zobacz również