Boiling Point: Road to Hell...

Boliwia - kraj pogrążony w wojnie domowej, rządzony przez kartele i gangi. Czy na ziemi może być miejsce gorsze na poszukiwanie swojej zaginionej córki?

Boliwia - kraj pogrążony w wojnie domowej, rządzony przez kartele i gangi. Czy na ziemi może być miejsce gorsze na poszukiwanie swojej zaginionej córki?

Tak mało miejsca, tak wiele do powiedzenia... Ostatnimi czasy rzadko zdarza się, by duża firma zdecydowała się wypuścić tytuł tak ambitny. Aż dziw zatem bierze, że Atari wzięło pod swoje skrzydła projekt rosyjskiego studia Deep Shadows.

Wykorzystanie silnika Vital Engine 2 pozwoliło na stworzenie pełnej swobody działania, z którą mogą się równać tylko niektóre pozycje, takie jak Morrowind czy też Operation FlashPoint. Jeśli dodać do tego, że całość rozgrywa się na 250 km<sup>2</sup> południowoamerykańskiej dżungli staje się jasne, że gra ta musi zdobyć sobie rzeszę wiernych fanów. Niestety, jej zarobaczenie przysporzy jej również wielu przeciwników...

Witajcie w dżungli

Pierwsze co należy o tej grze powiedzieć to, że drugiej takiej nie ma. Oczywiście zdarzały się już próby łączenia strzelanek z RPG, ale nigdy nie stworzono czegoś z podobnym rozmachem. Mamy tu do czynienia z całym żyjącym światem. Po ulicach spacerują ludzie, w dżungli trwają walki, po niebie suną helikoptery, na wodzie unoszą się łodzie. A w dowolnym momencie można wskoczyć do samochodu i przejechać parę kilometrów dalej i to bez konieczności oczekiwania na doczytanie planszy! Porównanie do Morrowinda nie jest tu bezpodstawne, bowiem gry te są do siebie podobne nie tylko pod względem swobody działania, ale również, a może przede wszystkim, poprzez ilość zadań, których da się podjąć. Autorzy gry twierdzą, że jest ich ponad 300 i zapewne mają rację. Każde z nich jest do wykonania na kilka różnych sposobów: brutalną siłą, sprytem bądź przekupstwem. O tym, że Boiling Point należy bardziej do nurtu cRPG niż akcji świadczą również statystyki i możliwość rozwoju bohatera. Współczynniki wzrastają w miarę ich używania. I tak na przykład im więcej się biega, pływa i skacze, tym szybciej rośnie siła, im częściej się strzela z karabinu, tym lepiej to strzelanie wychodzi itd. Oprócz wspomnianych już statystyk wpływ na sterowanie postacią mają również takie czynniki, jak jej zmęczenie, rany i uzależnienie od alkoholu, lekarstw bądź narkotyków.

A pan to z jakiej partii jest?

Innym ciekawym elementem gry jest występujący wyraźny podział na frakcje działające w Boliwii - miejscu gry. Każda napotkana postać należy do jednej z siedmiu grup, takich jak rząd, mafia czy cywile. W zależności od twoich stosunków z daną "społecznością" różnie może przebiegać spotkanie, od natychmiastowej wrogości, aż po przyjacielską rozmowę. Reputację zyskuje się na dwa sposoby: albo wykonując zadania dla danej grupy, albo zabijając jej przeciwników. Analogicznie, działając na niekorzyść ugrupowania, popada się z nim w konflikt prowadzący do wrogości. Trudno jest działać zatem na dwa fronty, zawsze znajdzie się grupa, która będzie wobec ciebie wrogo nastawiona.

Pchli targ

W trakcie rozgrywki zdobędziesz lub nabędziesz wiele różnych przydatnych przedmiotów. Aparaty fotograficzne, broń, trunki, narkotyki, a nawet pojazdy. Arsenał można ulepszać, zwiększając jego skuteczność - pojazdy należy naprawiać i tankować. Trzeba pamiętać o dbaniu o swój ekwipunek. Nigdy nie wiadomo, kiedy miła konwersacja zamieni się w lokalną wojnę, a jak wiadomo przerdzewiałym kałachem trudno kogoś ustrzelić.

Poszukujący, poszukiwana

Bez wątpienia mocnym elementem Boiling Point jest jego fabuła. Moc tkwi w jej prostocie i zwrotach akcji. Niejednokrotnie ten, kto zdaje się wrogiem, okazuje się przyjacielem, i na odwrót. Saul Mayers, czyli główny bohater, jest byłym żołnierzem Legii Cudzoziemskiej. Przybywa on do Boliwii w poszukiwaniu swej zaginionej córki. Aby ją odnaleźć, musi przeprowadzić śledztwo, które nieraz uwikła go w sytuacje niebezpieczne i niejednoznaczne. Szybko okazuje się, że jedyną faktyczną władzą na tych terenach są pieniądze. Są one w stanie otworzyć każde drzwi i rozwiązać wszystkie języki. Jednakże aby je zdobyć, należy się sporo napocić, wykonując różne zazwyczaj niebezpieczne zadania. Niby to proste i niezbyt odkrywcze, jednak wciąga tak bardzo, że już po kilku pierwszych otrzymanych wskazówkach nie można oderwać się od ekranu. Ot choćby po to by dowiedzieć się, czym jest kawałek tajemniczej indiańskiej statuetki...

Blaski i cienie

O dobrych stronach gry mógłbym się rozpisywać jeszcze długo, lecz przyzwoitość nakazuje napisać też coś o jej wadach. A niestety jest o czym pisać. Będąc uczciwym już dawno nie spotkałem się z tak bardzo zarobaczoną grą. Zdarzy się czasem, że zniknie samochód z całym wyposażeniem, ludzie chodzą w powietrzu, a mówione dialogi urywają się w połowie. To niestety nie koniec długiej listy babolców. SI postaci, choć zapowiadana jako rewolucyjna, nie zachwyca. Twoich przeciwników stać co najwyżej na przyklęknięcie za przeszkodą albo przeturlanie się w inne miejsce. Zarówno pojazdy, jak i przechodnie mają problem z ominięciem przeszkody, więc karambole i korki zdarzają się dość często. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że kolejne łatki naprawią te i masę innych błędów, znacznie zwiększając grywalność. Jednakże mimo to Boiling Point pozostaje grą niezwykle ciekawą i wciągającą, którą z czystym sercem mogę polecić wszystkim fanom akcji i cRPG.

Boliwia należy do najuboższych krajów Ameryki Południowej. Jest trzykrotnie większa od Polski i dzieli się na dwie krainy: na porośnięte dżunglą nizinne Oriente i andyjski płaskowyż Antiplano. W kraju tym rządy zmieniają się tak często, że faktyczną władzę ma tu tylko pieniądz i narcos, producenci narkotyków, których połączone siły zbrojne ocenia się na ok. 5000 ludzi! Krzewy koki uprawiają na zagubionych w dżungli poletkach Metysi i Indianie. Zebrane liście dostarczają do punktów kontaktowych. Stąd transportuje się je do ukrytych laboratoriów, gdzie z ekstraktu produkuje się kokainę. Ocenia się, że handel kokainą jest największą gałęzią boliwijskiej gospodarki, choć oczywiście nielegalną. Nic zatem dziwnego, że w Boiling Point mamy tak wiele do czynienia z narkotykową mafią!

1. Jeżeli marzyłeś kiedyś, by przemierzać wielkie połacie dżungli, odkrywać jej tajemnice i zmagać się z wieloma niebezpieczeństwami, Boiling Point: Road to Hell jest grą właśnie dla ciebie.

2. Dżungla jest tu często bardziej niebezpieczna niż przeciwnicy.

3. Jedyną prawdziwą władzą jest tu pieniądz i siła.

Dawno już żadna gra nie wzbudziła we mnie tak wiele sprzecznych ze sobą uczuć. Z jednej strony jest wszystkim, o czym może zamarzyć fan akcji i RPG, a z drugiej ilość błędów sprawia, iż trudno się oprzeć wrażeniu, że mamy tu do czynienia z wersją beta. Niemniej wspaniałą wersją beta...

Tytuł gry: Boiling Point: Road to Hell

Gatunek: akcja/RPG

Wymagania: CPU 2GHz, 512 MB RAM, grafika 128 MB

Plusy: + rozmach, + mnogość zadań, + wciąga

Minusy: - liczne błędy, - kiepskie SI

Producent: Atari

Wersja: angielska

Ocena: 86

Strona www: http://www.atari.com/boilingpoint/


Zobacz również