Bojaźliwi Amerykanie?

Wielu zagrożeń nie dostrzegamy, nie są one według nas istotne. Po prostu nie są dla nas groźne. Nie na wszystkich stacjach benzynowych jest ostrzeżenie o niekorzystaniu z telefonu komórkowego. A jeśli nawet ono jest to czy wszyscy o tym pamiętają? Za oceanem agencje rządowe przyglądają się każdemu potencjalnemu zagrożeniu. Ze względu na 11 września 2001 r. nieustannie pod lupą jest bezpieczeństwo lotów. Być może właśnie dlatego Federalny Zarząd Lotnictwa FAA (Federal Aviation Administration) krytycznym okiem patrzy na laptopy i ich zasilanie.

Komputery i urządzenia przenośne to chyba najlepsi przyjaciele podróży. Szczególnie przydają się w samolocie, gdzie liczba rozrywek jest ograniczona. Dysponując laptopem możemy obejrzeć film, pograć lub w ostateczności popracować.

Wiele linii lotniczych, mając na uwadze satysfakcję klienta, instaluje kosztowne urządzenia pozwalające na dostęp do Internetu podczas lotu. Większość z tego typu rozwiązań wykorzystuje wbudowane w laptopy karty WLAN.

Niestety, możliwe, iż nadchodzi zmierzch tych beztroskich podniebnych czasów.

PROBLEM: bateria zainstalowana w laptopie może wybuchnąć!

Wadliwe serie baterii zdarzały się różnym producentom laptopów. Miało to miejsce w przeszłości i za pewne powtórzy się. Pozostaje jedynie kwestią czasu, kiedy do takiego nieszczęśliwego wypadku dojdzie na pokładzie samolotu.

Aktualnie FAA zabrania pasażerom używania m.in. iPODów podczas startu samolotu. Dlaczego nie miałaby rozszerzyć tego zakazu na laptopy ze względu na ich baterie?

O co tyle krzyku?

Bateria laptopa to przykład pojemnika zbudowanego z metalu i plastiku. Zazwyczaj zawiera on od sześciu do dziewięciu ogniw litowo-jonowych, które w przypominają wyglądem zwykłe baterie AA. Jeśli któreś z ogniw ulegnie przegrzaniu to może dojść do wycieku łatwopalnej cieczy i następnie eksplozji, która zapoczątkuje reakcję łańcuchową. Zniszczone zostaną i wybuchną pozostałe ogniwa. Należy także pamiętać, iż wzrost temperatury najprawdopodobniej doprowadzi do powstania dziury w wyniku przepalenia obudowy komputera. Na zewnątrz wydostanie się płonący, trujący płyn i toksyczny gaz. Według FAA eksplozja może być groźna nawet dla osób oddalonych o kilka metrów.

Łatwo przewidzieć, co w takim przypadku będzie się działo na pokładzie samolotu. Panika. Przerażeni pasażerowie opuszczą swoje miejsca i zaczną blokować przejście, uniemożliwiając obsłudze samolotu dostęp do źródła ognia i jego ugaszenie. Nagłe przemieszczenie dużej grupy osób na przód lub tył samolotu może zaburzyć równowagę lotu. Jak przyznał amerykański Federalny Zarząd Lotnictwa (FAA), załoga samolotów nie jest należycie przygotowana na wypadek podobnej sytuacji.

Opisane zjawisko może także posłużyć do przygotowania ataku terrorystycznego. Wówczas mogłaby zostać wykorzystana większa ilość baterii. Część wniesiona w samym urządzeniu, część w bagażu podręcznym (zapasowe). Połączone w całość i podgrzane, tak aby zapoczątkować reakcję. W efekcie pożar i panika mogłaby doprowadzić do katastrofy lotniczej. Sam wybuch mógłby być groźny także dla samolotu.

Działania FAA

Nowe regulacje obowiązują od 1 stycznia. Zakazane są zapasowe baterie do laptopów w odprawionym bagażu. Baterie zainstalowane w komputerze są dozwolone. Większość baterii wolno mieć w bagażu podręcznym, lecz muszą one spełniać dodatkowe wymogi.

Po pierwsze na pokład można wnieść baterie zawierające 8 gramów litu lub mniej. Należy je przechowywać w plastikowej torbie. Baterie do telefonów komórkowych, PDA i innych gadżetów spełniają ten warunek. Podobnie większość baterii przeznaczonych do komputerów przenośnych.

Drugie ograniczenie to maksymalnie dwie baterie zawierające od 8 do 25 gramów litu. Takie ilości znajdują się w bateriach do laptopów o wydłużonym działaniu lub w bateriach do projektorów.

Jak widać, żadna z zasad nie zabrania zwykłych baterii do laptopów. Zwłaszcza, że te zainstalowane są nadal dozwolone. Wydaje się, że to właśnie one są największym zagrożeniem. Zamknięty laptop nie zawsze przechodzi w stan uśpienia lub hibernacji. Włączony i włożony do torby może wytworzyć temperaturę, która przegrzeje baterie.

Oczywiście wspomniany wcześniej pożar wynikłby najprawdopodobniej przez wadliwą baterie. Linie lotnicze nigdy nie będą w stanie sprawdzić, która wnoszona bateria jest uszkodzona. Dlatego ewentualny zakaz powinien objąć wszystkie. Wówczas byłby skuteczny.

Na pewno regulacje zostaną zmienione jeśli wydarzy się wypadek, którego przyczyną będzie wybuch baterii na pokładzie. Być może wcześniej zostaną one dodatkowo zaostrzone. Wówczas zabronione zostanie przechowywanie baterii w laptopie. Wolno będzie ją tylko przewozić w osobnej plastykowej torbie. Z pewnością takie wyjście jest lepsze niż wykluczenie komputera z bagażu podręcznego. Z drugiej jednak strony instalowanie podniebnych punktów dostępowych przestanie być opłacalne.

Co dalej?

Problemem jest lit zawarty w bateriach. Obecnie producenci prowadzą badania nad nowym typem zasilania pozbawionym tego pierwiastka. Nowa bateria powinna być lżejsza i pozwalać na dłuższą pracę. Niestety, niektóre z pomysłów także opierają się na łatwopalnych i toksycznych materiałach. Pentagon ogłosił konkurs, aby zachęcić także uniwersytety do prac nad nowym lepszym źródłem prądu.

Tymczasem pozostaje nam jedynie czekać i mieć nadzieję, że czarny scenariusz się nie ziści.

***

Opracował: Marcin Suszkiewicz na podstawie materiałów NetworkWorld (USA)


Zobacz również