Brazylia w obiektywie Zooma

Zbliża się okres, w którym wiele osób decyduje się na egzotyczne podróże. Tańsze bilety lotnicze oraz klimat stref podzwrotnikowych stanowią nie lada atrakcję w momencie, gdy za oknem coraz częściej pada jesienny deszcz. Jednymi z najchętniej w tym czasie odwiedzanych przez turystów miejsc są: brazylijskie "Miasto Boga" oraz malownicze wodospady Iguasu. Zapraszamy do fotograficznej przygody na południowej półkuli.

Zbliża się okres, w którym wiele osób decyduje się na egzotyczne podróże. Tańsze bilety lotnicze oraz klimat stref podzwrotnikowych stanowią nie lada atrakcję w momencie, gdy za oknem coraz częściej pada jesienny deszcz. Jednymi z najchętniej w tym czasie odwiedzanych przez turystów miejsc są: brazylijskie "Miasto Boga" oraz malownicze wodospady Iguasu. Zapraszamy do fotograficznej przygody na południowej półkuli.

Wakacje spędzone wiele tysięcy kilometrów od domu wspominamy często latami. Wspaniałe, egzotyczne miejsca, znane dotąd jedynie ze zdjęć lub programów telewizyjnych, odwiedza się najczęściej raz w życiu. Wrażenia, jakie wywierają te podróże, warte są utrwalenia nie tylko w pamięci. Magia obrazów z południowej półkuli potrafi urzec nawet najmniej wrażliwych. Dlatego piękno krajobrazu, wizerunek i zwyczaje mieszkańców warto utrwalić także za pomocą aparatu.

Gdy już się uda nam zorganizować wyprawę, mogącą osiągnąć status przygody życia, trzeba zrobić wszystko, aby się dobrze do niej przygotować. Z jednej strony, należy zadbać o kwestie logistyczno-medyczne (patrz ramka), z drugiej, odpowiednio przygotować i skompletować sprzęt, za pomocą którego utrwalimy naszą przygodę.

Cyfrowo czy na filmie?

Odpowiedź na to pytanie nie jest taka prosta. O ile dysponujemy maszyną, taką jak sztandarowa jedenastomilionowa lustrzanka Canona - EOS 1Ds lub czternastomegowy Kodak DSC Pro 14n, spokojnie można decydować się tylko na cyfrowy sposób rejestracji wakacyjnych wrażeń. Jeśli jesteśmy wyposażeni tylko w cztero- lub pięciomilionowy kompakt, proponuję przeprosić się z tradycyjną lustrzanką. Zasadnicze powody są dwa: na niskoczułym slajdzie znacznie lepiej jest fotografować krajobrazy lub architekturę - takie zdjęcia wyglądają atrakcyjniej, gdy zarejestrujemy dużą liczbę szczegółów. Najlepiej jest rejestrować je w jak największej rozdzielczości (rozdzielczość przeciętnego diapozytywu o czułości ISO 100 przekracza 10 mln pikseli). Drugi powód, dla którego warto pomyśleć o lustrzance, to jej zalety przy wykonywaniu zdjęć sytuacyjnych. W Brazylii, podobnie zresztą jak i w innych krajach Ameryki Łacińskiej, możemy stać się świadkami spontanicznych imprez mających miejsce na ulicach miast. Gdy wmieszamy się w tłum tańczących na ulicach, potrzebny będzie sprzęt, który szybko ustawi ostrość i nie będzie się "zastanawiał" po wykonaniu pięciu zdjęć w trybie seryjnym. Niemniej mała cyfrówka może stać się bardzo przydatna przy wykonywaniu zdjęć w sytuacjach, gdy nie chcemy zwracać na siebie uwagi fotografowanych osób. Sprawdzi się ona wówczas znacznie lepiej niż wielka "strzelająca" lustrzanka.

Wybór pory dnia

W Brazylii, Gwadelupie czy większości innych miejsc świata obowiązuje jedna złota zasada dotycząca wyboru pory dnia na wykonywanie zdjęć: najładniejsze zdjęcia wychodzą albo przed 10.00 rano, albo po godzinie 17.00, kiedy słońce jest stosunkowo nisko na niebie. Po pierwsze, mamy do czynienia z atrakcyjną barwą światła, po drugie, kąt, pod jakim ono pada na fotografowane przedmioty, podkreśla wszelkie detale na przykład architektury (tzw. boczne oświetlenie).

Niestety, kierowanie się tą zasadą może ograniczać nasz plan zwiedzania miasta. Na przykład czekając na najładniejsze światło, zdecydowaliśmy się na sfotografowanie danego obiektu pod wieczór, niestety okaże się wtedy, że pada ono nie w taki sposób jak chcieliśmy (np. słońce schowało się za interesującym nas obiektem).

Rio de Janeiro położone jest na południowo-wschodnim wybrzeżu Brazylii, nad Oceanem Atlantyckim i Zatoką Guanabara. Liczy 5,6 mln mieszkańców. Miasto otoczone jest wzgórzami, z których najsłynniejsze to Pao de A‚uar (Głowa Cukru, wys. 395 m) oraz wznoszące się nad wejściem do zatoki Corcovado (wys. 704 m) ze statuą Chrystusa (wys. ok. 30 m). Zdjęcie wykonane tuż po zachodzie słońca ze szczytu Pao de A‚uar za pomocą tradycyjnej lustrzanki z filmem Fujifilm Provia 100F i obiektywem 300 mm.

Rio de Janeiro położone jest na południowo-wschodnim wybrzeżu Brazylii, nad Oceanem Atlantyckim i Zatoką Guanabara. Liczy 5,6 mln mieszkańców. Miasto otoczone jest wzgórzami, z których najsłynniejsze to Pao de A‚uar (Głowa Cukru, wys. 395 m) oraz wznoszące się nad wejściem do zatoki Corcovado (wys. 704 m) ze statuą Chrystusa (wys. ok. 30 m). Zdjęcie wykonane tuż po zachodzie słońca ze szczytu Pao de A‚uar za pomocą tradycyjnej lustrzanki z filmem Fujifilm Provia 100F i obiektywem 300 mm.

Najlepsze zdjęcia powstają tak naprawdę wówczas, gdy mamy szansę zobaczyć dane miejsce o różnych porach dnia. Trzeba jednak pamiętać, że podczas wakacyjnych eskapad, mimo że często szczegółowo zaplanowanych jeszcze przed opuszczeniem domu, nie ma na ogół szans na powrót w interesujące nas miejsce tylko po to, by coś sfotografować. Jest to zazwyczaj nieosiągalne na dwu- lub trzytygodniowym wyjeździe i niestety jest też największą zmorą miłośników fotografii, uczestniczących w zorganizowanych wyprawach.

Jedynym sposobem uniknięcia rozczarowań związanych ze złym doborem pory dnia jest bardzo szczegółowe zaplanowanie trasy dziennej wycieczki. Wystarczy wnikliwie przestudiować plan miasta lub mapki, który można znaleźć w przewodnikach turystycznych. Autorzy na ogół wyraźnie zaznaczają na nich strony świata, co pozwala na określenie z dużym prawdopodobieństwem pory dnia, w której interesujący nas obiekt będzie najatrakcyjniej oświetlony.

Nie zaliczać miejsc

Widok "bogatej" części Rio de Janeiro i charakterystycznej dla tego miasta góry Pao de A‚uar, na którą można wjechać kolejką linową.

Widok "bogatej" części Rio de Janeiro i charakterystycznej dla tego miasta góry Pao de A‚uar, na którą można wjechać kolejką linową.

Jeśli mamy możliwość swobodnego planowania swojej eskapady po Brazylii, nie starajmy się zaliczać jak największej ilości miejsc. To jest tak ogromny kraj, którego z pewnością nie uda nam się dogłębnie poznać podczas jednego wakacyjnego wyjazdu. Znacznie ciekawiej jest zatrzymać się na dłużej w kilku wybranych miejscach i poczuć ich swoisty klimat. Taki sposób spędzania czasu daje nam większą szansę, że uda się nam poznać choć kilku mieszkańców, przyjrzeć się ich zachowaniom i zwyczajom, a być może nawet uwiecznić ciekawą scenkę rodzajową.

Fotoamatorze! Bądź czujny...

Brazylia, w opinii Europejczyków, nie jest państwem, w którym można czuć się całkowicie bezpiecznie. Z drugiej strony, nie należy jednak popadać w przesadę. To nie prawda, że za każdym zaułkiem czyha na nas szajka gotowa pozbawić nas życia za kilka dolarów, które mamy w kieszeni. Trzeba jednak mieć się na baczności i zachować rozsądek. Dlatego nie jest dobrym pomysłem obwieszanie się masą elektronicznych gadżetów, które mogą stać się łatwym łupem młodocianych, niezwykle zwinnych amatorów cudzej własności. Choć to niewygodne, ale aparat (czy kamerę) powinniśmy mieć dobrze ukryte. Dotyczy to również miejsc wyglądających na spokojne i bezpieczne. Poznałem w Rio pewnego angielskiego turystę, który samotnie przechadzając się po pozornie bezpiecznym centrum miasta stracił nie tylko całą zawartość swojego plecaka, ale również i sam plecak, odebrany mu po kilku wprawnie zadanych ranach nożem.

Za szczególnie niebezpieczne miejsca wielkich miast Ameryki Południowej uznaje się dzielnice biedy, w Brazylii zwane "Fawelami". Oczywiście niezwykle pociągające dla fotoamatora z "reporterskim zacięciem" jest odwiedzenie takiego miejsca. Jeszcze większą pokusą jest wykonanie kilku zdjęć, owianej wątpliwą sławą, tamtejszej rzeczywistości. Niestety, samo odwiedzanie Faweli przez Europejczyka to przygoda raczej niebezpieczna. Fotografowanie dzielnicy nędzy, a w szczególności jej mieszkańców często graniczy z lekkomyślnością. Nieoficjalnie wiadomo że miejsca te zamieszkiwane są nie tylko przez najuboższych Brazylijczyków. Miejscy przewodnicy sugerują, że dobrze się tam rozwija handel narkotykami. Nietrudno się domyśleć, dlaczego lokalni baronowie niechętnie chcą widzieć tam turystów. Jeśli jednak chcielibyśmy koniecznie zobaczyć te dzielnice (w Rio jest ich kilka), możemy je zwiedzić, wykupując wycieczkę organizowaną przez specjalne biura podróży. Pieniądze zarobione przez organizatorów zasilają budżet organizacji społecznych, wspomagających mieszkańców Faweli. Powoduje to przynajmniej częściową ich przychylność wobec zwiedzających. Mimo to warto zachować szczególną ostrożność.

Brazylijczycy w kadrze

Jedna z charakterystycznych nie tylko dla Brazylii ale i całej Ameryki Południowej dzielnic nędzy.

Jedna z charakterystycznych nie tylko dla Brazylii ale i całej Ameryki Południowej dzielnic nędzy.

Fotografowanie ludzi w Brazylii nie przysparza na ogół większych kłopotów. Brazylijczycy są mili i dość przyjaźnie nastawieni do turystów odwiedzających ich kraj. Bardzo rzadko - przynajmniej w Rio - spotkałem się z propozycjami przyjęcia pieniędzy w zamian za pozowanie do zdjęcia. W innych krajach regionu podobne praktyki wydają mi się powszechniejsze. W Brazylii nie występuje też spotykany często w Ameryce Południowej problem, gdzie miejscowe wierzenia religijne nieprzychylnie nastawiają miejscowych ludzi do osób fotografujących.

Wodospady w obiektywie

Gigantyczne wodospady Iguasu leżą na granicy Brazylii, Argentyny i Paragwaju. Ich nazwa w języku Indian z plemienia Guarani oznacza Wielką Wodę.

Gigantyczne wodospady Iguasu leżą na granicy Brazylii, Argentyny i Paragwaju. Ich nazwa w języku Indian z plemienia Guarani oznacza Wielką Wodę.

Fotografowanie wodospadów nie jest trudne. Robiąc zdjęcie z oddali, ważne jest tylko, byśmy podczas fotografowania zadbali o kompozycję i zwrócili uwagę na kierunek, z jakiego padają promienie słoneczne. Pamiętajmy, że jeśli wykonamy zdjęcie pod słońce, trudno będzie uzyskać barwy nieba - aparat ustawi parametry na ciemniejszą wodę i niebo może być bardzo jasne, wręcz białe.

Jeśli jednak zdecydujemy się na wycieczkę do krainy "Wielkiej Wody", pamiętajmy, aby sprzęt fotograficzny dobrze zabezpieczyć przed zamoknięciem. Właściwie na wszystkich tarasach widokowych jest niezwykle wilgotno - kropelki wody dostają się do najgłębszych zakamarków zarówno ubrań, jak i plecaków czy toreb. Dlatego koniecznie trzeba zabezpieczyć znajdujący się w środku sprzęt, umieszczając go nawet w kilku woreczkach foliowych. Jeśli zdecydujemy się na rejs pontonem (patrz zdjęcie), powinniśmy wziąć pod uwagę fakt, że znajdziemy się wkrótce pod strumieniami wody. W strugach rzęsistego deszczu Wielkiej Wody na zabezpieczanie sprzętu jest już niestety za późno.


Zobacz również