Broken Sword II: The Smoking Mirror

Jeszcze ze sklepów nie znikły wszystkie kopie Broken Sword, wiele osób z zafascynowaniem męczy pierwszą część tej wspaniałej przygodówki, a George Stobbart ponownie wkracza w drugiej części gry: Broken Sword - The Smoking Mirror.

Jeszcze ze sklepów nie znikły wszystkie kopie "Broken Sword", wiele osób z zafascynowaniem męczy pierwszą część tej wspaniałej przygodówki, a George Stobbart ponownie wkracza w drugiej części gry: "Broken Sword - The Smoking Mirror". Jak pamiętają wszyscy ci, którzy mieli przyjemność gościć BS w swoim czytniku CD-ROM, po rozwiązaniu zagadki templariuszy George wyjechał do USA pozostawiając swoją dziewczynę Nico na 6 miesięcy. Po powrocie, zamiast ciepłego powitania, czeka na niego przykra sytuacja, albowiem nasz bohater stał się świadkiem uprowadzenia ukochanej przez tajemniczego Indianina. George nie mógł pozostawić biednej Francuzki na pastwę losu i postanowił rozwiązać zagadkę porwania. Tak pokrótce wygląda wstęp do drugiej odsłony "Złamanego Miecza".

Po zetknięciu się z pierwszą częścią gry wiedziałem, że nawet jeżeli nie zaszły jakieś przełomowe zmiany i tak można spodziewać się jednej z lepszych przygodówek roku. Moje podejrzenia sprawdziły się, bo poza fabułą zmieniło się niewiele: nieco poprawiono grafikę, animacje i efekty świetlne. No cóż, zaledwie dziesięć miesięcy od premiery pierwszej części to trochę zbyt mało na rewolucje. Zacząłem trochę narzekać, co nie w pełni oddaje moje uczucia, bowiem mimo braku przełomu i tak uważam BR2 za wspaniałą grę. To co urzekło mnie dziesięć miesięcy temu i urzeka mnie również dzisiaj, to piękna oprawa graficzna gry. Kolorowe scenerie z ogromnym obszarem do wędrówek, świetne animacje z zastosowaniem perspektywicznego widoku, przez wiele godzin nie pozwalały mi się oderwać od komputera. Muszę przyznać, że nie bez znaczenia była równie wspaniale dobrana fabuła. Rzadko zdarzało mi się grać w questy z tak ciekawie i logicznie dobranymi zadaniami. Wierzcie mi, że w moich ustach jest to naprawdę komplement bowiem sam fakt, że nie zniechęciłem się (jak to się stało w wielu wypadkach z powodu nielogiczności lub źle dobranego stopnia trudności) i przeszedłem grę do końca świadczy o jej klasie. Zajęło mi to trzy dni w ciągu których naprawdę rzadko zdarzało mi się rzucać myszką ze zdenerwowania lub wyrywać włosy z głowy. (Dzieło ukończenia gry możecie zobaczyć w postaci solucji).

Jak już wspomniałem na wstępie wkładając krążek do napędu wcielamy się w Georga, którego pierwszym zadaniem jest uwolnienie uroczej brunetki Nico. Następnie z jej pomocą musimy rozwiązać zagadkę związaną z przemytem narkotyków, cywilizacją Majów i tytułowym "dymiącym zwierciadłem". Sam fakt, że grę rozpoczynamy jako chłopak nie świadczy o tym, że tak będzie przez całą przygodę. Po uwolnieniu swojej ukochanej, Nico staje się naszym drugim, alternatywnym "ja" i w czasie gdy George penetruje Karaiby jego dziewczyna rozwiązuje zagadki w Londynie. Nie zamierzam tu zdradzać całej fabuły (co bardziej ciekawych jeszcze raz odsyłam do solucji), ale jest ona dość poważnie rozbudowana. Dowodem tego może być na przykład mnogość scenerii które przychodzi nam podziwiać, zwiedzamy między innymi: uliczki Paryża, dżunglę Ameryki Środkowej czy gorące wyspy Karaibów. Każde z tych miejsc posiada kilka lub nawet kilkanaście pięknie wykończonych lokacji, które z kolei obfitują w różne osoby, przedmioty i detale czysto wizualne. Łącznie w grze możemy nawiązać kontakt z 60 osobami, użyć możemy podobnej liczby przedmiotów. Podkreślić należy, że atrakcyjność rozgrywki podnosi fakt mnogości sposobów na przejście gry. Przebieg, a co za tym idzie i rezultat większości prowadzonych dialogów zależy od nas bezpośrednio, podobnie jest w przypadku zbierania i używania przedmiotów.

Zachwycając się grafiką i fabułą zapomniałem o pokarmie dla naszych uszu. Chyba tu także nie będzie zaskoczenia, bowiem efekty dźwiękowe nie pozostawiają wiele do życzenia. Gra została zlokalizowana tylko jeżeli chodzi o napisy, więc będziemy mogli się delektować oryginalnymi wypowiedziami postaci w języku angielskim (czasami ze śmiesznym np. francuskim akcentem). Można dyskutować, nad użytecznością takiego rozwiązania, jednak wydaję mi się jest ono lepsze niż kiepsko podłożone polskie wypowiedzi, a przy tym młodszym graczom pozwala szlifować obcy język. Muzyka oraz efekty dźwiękowe nie odbiegają od reszty, zatem mamy do czynienia z grą niemal wzorową. Aby w jakimiś stopniu wyobrazić sobie ogrom wysiłku włożonego w tego typu produkcję wystarczy spojrzeć na listę ludzi którzy nad nią pracowali - obszernością bardzo przypomina końcowe napisy filmu fabularnego. Mój wybredny gust został zaspokojony w dużym stopniu i myślę, że ocena dobra z małym plusem najlepiej odda to co prezentuje Broken Sword II The Smoking Mirror.


Zobacz również