CEO reality show

Coraz liczniej europejscy CEO tracą pracę. Jednak, czy zmiana szefa wystarczy, aby uratować padającą firmę? - zastanawia się Time Europe.

Rada nadzorcza Shella musiała działać szybko i zdecydowanie. W styczniu br. ta trzecia pod względem wielkości na świecie firma petrochemiczna ujawniła, że ma poważne kłopoty. W marcu został zwolniony Philip Watts, od 7 lat dyrektor zarządzający firmy i jej prezes od 2001 roku. Zastąpił go Jeroen van der Veer, dotychczasowy prezes siostrzanej spółki Shella - Royal Dutch Petroleum.

Zmiana prezesa szybkim lekarstwem na wszelkie dolegliwości? Raczej nie. Już 6 dni po objęciu stanowiska przez Van der Veera, wybuchł skandal, do prasy przedostały się bowiem dokumenty, z których wynikało, że szefowie Shella, w tym Van der Veer, już od dwóch lat wiedzieli o problemach z rezerwami ropy naftowej. Nowy CEO bronił się i wszystkiemu zaprzeczał, ale Shell musiał zmierzyć się z pytaniem: ile razy w ciągu roku firma może zmienić prezesa? Odpowiedź brzmiała: tylko raz. Zmieniono więc jedynie dyrektora finansowego. Sytuacja firmy zaczęła się poprawiać, chociaż nadal odczuwalny jest duży nacisk ze strony udziałowców, którzy zgodnie twierdzą, że w skostniałych strukturach spółki należałoby sporo zmienić.

Tego rodzaju scenariusz powtarza się coraz częściej w europejskich firmach. Z dobrych czy złych powodów, w odpowiedzi na skandal albo dla poprawienia corporate governance, coraz więcej spółek rozstaje się ze swoimi prezesami. Bycie CEO zaczęło ostatnio przypominać udział w telewizyjnym reality show – nikt nie wie, kto za chwilę będzie musiał opuścić program. W USA Michael Dell już nie pracuje w Dell, a Michael Eisner nie jest już prezesem Disneya. W Europie, tylko w ubiegłym miesiącu, swojego szefa zmieniły SSL International (marki Durex i Scholl), niemiecka firma technologiczna Infineon i spółka Eurotunnel.

Czy zmiany personalne przyniosą oczekiwane wyniki będzie wiadomo dopiero po dłuższym czasie. Do akcji wkroczyła już nowa generacja CEO – "czyścicieli". W ciągu ostatnich dwóch lat wśród 50 największych europejskich spółek giełdowych aż 17 zmieniło swoich CEO, niemal połowa z prezesów odeszła pod presją (nie są w to wliczone duże klastry firm brytyjskich, szwajcarskich i szwedzkich, w których również nastąpiły zasadnicze zmiany na kierowniczych stanowiskach). Swoich CEO zmienił m.in. niemiecki finansowy gigant Allianz, szwajcarski Credit Suisse, francuski potentat medialny - Vivendi Universal, niemiecki Bertelsmann, największy francuski operator telekomunikacyjny - France Telecom, niemiecki Deutsche Telekom, brytyjski Cable & Wireless...

Minęły czasy, gdy CEO w Europie mogli liczyć na ciepłe stosunki z radami nadzorczymi, rządami i instytucjami finansowymi. Z badań Booz Allen Hamilton wynika, że od 1995 do 2002 roku rotacja na stanowiskach kierowniczych w europejskich spółkach giełdowych zwiększyła się o 192%, podczas gdy w USA zaledwie o 2%, choć tam szefowie firm tradycyjnie byli bardziej narażeni na utratę pracy. Być może jest to europejska reakcja na sytuację z końca lat 90., kiedy to CEO tacy jak Jean-Marie Messier z Vivendi zachowywali się jak supergwiazdy i wypłacali sobie odpowiednio wysokie wynagrodzenia, czy skandale na skalę taką jak we włoskim Parmalacie albo holenderskim Aholdzie. Ale widać w tym również wpływ stylu amerykańskiego, narzuconego przez aktywność tamtejszych udziałowców i rosnącą rolę funduszy emerytalnych na rynkach finansowych.

Eksperci ds. zarządzania i aktywni udziałowcy zastanawiają się czy wymiana CEO poprawi jakość działania spółek. Na pewno w ciągu ostatnich dwóch lat najwięksi gwiazdorzy musieli nieco spuścić z tonu, choć gdy sytuacja gospodarcza się poprawi i nabiorą wiatru w żagle, prawdopodobnie wrócą do dawnych obyczajów. Nawet najbardziej wpływowi inwestorzy instytucjonalni zgadzają się, że nie jest wcale łatwo pozbyć się CEO. Czego poszukują współczesne firmy? W Europie coraz rzadziej mówi się o wizji i synergii, a coraz częściej o koncentracji na poprawie wyników. Zaciąganie długów i rządy twardej ręki, wtrącające się do najdrobniejszych firmowych kwestii wychodzą z mody, zastępuje je zwiększanie zysków i delegowanie odpowiedzialności.

Na podstawie Time Europe, "To bin? Or not to bin?", Peter Gumbel


Zobacz również