Cała prawda o PGA! Pełna relacja!

Targi, targi i po targach... Kilka dni temu zakończyła się największa i najlepsza w Polsce impreza z grami komputerowymi w roli głównej, jaką miałem przyjemność odwiedzić. Zgasły światła, ochroniarze zaczęli robić problemy z przechodzeniem przez niektóre drzwi, na scenie głównej wręczano ostatnie nagrody, a my w ekspresowym tempie zwijaliśmy sprzęt żeby zdążyć na pociąg. Zaraz, zaraz! "Czy na pewno najlepsza?" - zapytacie. Po naprawdę głębokim namyśle, z całą pewnością i siłą tego krótkiego słowa powiem - tak! Dlaczego?

Weekend 25-26 listopada był szczególny. I nie dlatego, że większość osób (szczególnie mieszkańców stolicy) łamała sobie głowę nad tym, na kogo zagłosować w wyborach samorządowych.

Ten weekend stał dla graczy pod znakiem długo oczekiwanych targów Poznań Game Arena 2006. Imprezy, która miała pobić na głowę eliminacje WCG w Galerii Mokotów (Warszawa) i Heyah Logitech Cybersport nieopodal Blue City (Warszawa).

Przed PGA kolejki...

Przed PGA kolejki...

Przed wejściem na PGA stały tłumy. Kolejka do kas ciągnęła się naprawdę długo. Powrót PRLu? Koncert Mandaryny?

Na szczęście nie. Po prostu mnóstwo pełnych entuzjazmu młodych ludzi zainteresowanych wszelkiego rodzaju grami, nowinkami elektronicznymi, konsolami czy też... Pięknymi Paniami. Tak, drodzy czytelnicy, chyba możemy mówić o "raczkujących" (wytłumaczę dalej) boothbabes w Polsce.

Przekrocz wrota, a staniesz w przedsionku nieba

No to jazda!

No to jazda!

Pierwszym zaskoczeniem było miejsce imprezy. Ogrodzony ze wszech stron kompleks może i nie wyglądał bardzo zachęcająco, ale mieliśmy przynajmniej pewność, że do środka nie wejdą przypadkowe i niepożądane osoby.

Impreza mieściła się w dwóch ogromnych, wielopiętrowych halach. Jedna z nich przeznaczona była dla extreme arena, druga zaś - dla fantasy i digital arena. My skierowaliśmy swe kroki ku tej ostatniej (choć nie ukrywam, że dwie inne również wyglądały zachęcająco).

Samo digital arena umiejscowione było na jednym piętrze hali 15C. Nazwę warto zapamiętać - może przydać się za rok.

Po wejściu kolejne miłe zaskoczenie - hala była ogromna i w całości wypełniona stoiskami z komputerami, symulatorami i grami. Na środku umiejscowiona została scena, przed nią mnóstwo krzeseł, stanowisko dla ekipy radia headshot oraz liczne telebimy.

"Full pro, ciekawe co będzie dalej" - pomyślałem i skierowałem się do stoiska "Media Center". Od siebie dodam, że również (nareszcie!) porządnie zorganizowanego - były komputery, były miejsca na laptopy, była sieć bezprzewodowa.

Do wad "pokoju dla mediów" mogę zaliczyć liche oświetlenie, zbyt mało komputerów (a może za dużo mediów? Bo komputerów było sporo), i absolutny brak picia. Momentami można się było poczuć jak na saharze, a na człowieka niosącego butelkę czegoś do picia wszyscy patrzyli z szacunkiem i lekką zazdrością.


Zobacz również