Call of Duty

Medal of Honor zdetronizowany! Po wojennych przygodach, w których weźmiesz udział w tej grze, będziesz miał co opowiadać wnukom.

Medal of Honor zdetronizowany! Po wojennych przygodach, w których weźmiesz udział w tej grze, będziesz miał co opowiadać wnukom.

Pamiętny był dzień, kiedy ukazała się gra Medal of Honor: Allied Assault. Gracze dosłownie oszaleli. Zmagania toczone podczas drugiej wojny światowej nigdy dotąd nie zostały przedstawione tak realistycznie. Gra działała na starym, ale jarym silniku trzeciego Quake'a i miała niesamowity nastrój. Walcząc z Africa Korpus na Czarnym Lądzie, lądując w Normandii i wyzwalając północną Francję, przeżywałeś wojenne przygody, jakie stały się udziałem bohaterów filmów i seriali, takich jak Szeregowiec Ryan czy Kompania braci. Gra została zrobiona z niesamowitym rozmachem. Kosiłeś Szwabów z Thompsona, aż nakrywali się nogami, zdobywałeś śliczne normandzkie miasteczka, sam jeden, z granatem za paskiem szedłeś na Pantery i Tygrysy, broniłeś jedynego słusznego mostu i w końcu zakradałeś się do strzeżonej fabryki wroga.

Elektroniczni mordercy

Po ogromnym sukcesie Medal of Honor w zespole twórców nastąpił... rozłam. Jego powodem była polityka firmy wydawcy gry - korporacji Electronic Arts, która jest znana z konfliktów ze swoimi developerami (odeszli od niej między innymi autorzy serii Total War). Dlatego ze składu zespołu 2015 zniknęły 22 osoby. Uciekinierzy stworzyli własny team i nazwali go Infinity Ward. Potem znaleźli nowego wydawcę i postanowili iść za ciosem, czyli zrobić to, na czym znają się najlepiej: shootera z II wojny światowej.

Obywatelski obowiązek

Brytyjscy komandosi podkradają się do bunkra i osłaniają ogniem. W tym miejscu trzeba się poruszać szybko, ale nie wolno się wyprostować, bo żołnierze są w polu ostrzału.

Brytyjscy komandosi podkradają się do bunkra i osłaniają ogniem. W tym miejscu trzeba się poruszać szybko, ale nie wolno się wyprostować, bo żołnierze są w polu ostrzału.

W taki właśnie sposób rozpoczęły się prace nad Call of Duty. Graliśmy już we wczesną wersję tej gry i przedstawiamy pierwsze wrażenia z rozgrywki.

Pora zatem wypełnić obywatelski obowiązek, wziąć w ręce stena, pepeszę lub Thompsona i ruszyć, aby gromić faszystów. Podobnie jak w Medal of Honor, wcielisz się w szeregowego żołnierza i będziesz walczył na pierwszej linii frontu, wykonując zadania powierzone przez dowódców. Rozgrywka wygląda podobnie jak w Medalu, wszak grę przygotowywali ci sami twórcy. Jednak w Call of Duty akcja toczy się tak szybko i czekają cię tak fascynujące walki z Niemcami, że czasem nawet nie masz czasu, aby zdjąć palec ze spustu, czyli z lewego przycisku myszki. Jeśli zatem spodobały ci się wrażenia, jakie zapewnia Medal of Honor, to Call of Duty jest pozycją dla ciebie.

Trzy fronty

Rozgrywka w grze Call of Duty wygląda trochę inaczej niż w Medal of Honor. Weźmiesz udział w walkach, jakie siły aliantów toczyły z wojskami Trzeciej Rzeszy, które rozgrywały się w okresie historycznym, w którym alianci oraz Rosja Radziecka były już na tyle silne, aby odeprzeć wojska niemieckie i rozpocząć kontrofensywę.

Ciężkie uliczne walki na jesieni 1942 roku w Stalingradzie. W kolejnych misjach zobaczysz, jak miasto zmienia się w ogromne morze gruzów.

Ciężkie uliczne walki na jesieni 1942 roku w Stalingradzie. W kolejnych misjach zobaczysz, jak miasto zmienia się w ogromne morze gruzów.

Najważniejszą różnicą pomiędzy wspominanymi tytułami jest fakt, iż w Call of Duty nie będzie, jak to miało miejsce w Medal of Honor i dodatkach do niego, jednego bohatera. Gra jest podzielona na cztery połączone ze sobą wątkami kampanie. Pierwsze trzy będą przedstawiać różne fronty II wojny. W jednej wcielisz się w żołnierza sławetnej amerykańskiej 101 Airborne. Kolejna opowie o losach członka brytyjskiej 6. Dywizji Desantowej. Następna przedstawia wojenne przygody radzieckiego cywila wcielonego do armii na zasadzie popularnej wtedy, "dobrowolnej" decyzji zainteresowanego. No cóż, nie pozostaniesz chyba na tyłach, gdy wszyscy w ZSRR ruszają, aby bronić kraju socjalizmu! Każda z wymienionych kampanii rozgrywa się na innym terytorium w strefie klimatycznej, różni się także dostępnym uzbrojeniem i celami. Misje będą się rozgrywać na terenach ośmiu państw, a w kampanii radzieckiej trafisz do... Polski. O czwartej z kampanii dostępnej w grze nie wiadomo jeszcze zbyt wiele, ale zanosi się, że trzej bohaterowie spotkają się w Berlinie, gdyż gra ma zakończyć się ostatecznym upadkiem Niemiec hitlerowskich. W końcowych misjach zobaczysz ostatnie tchnienie stolicy Trzeciej Rzeszy i to w dodatku z punktu widzenia żołnierzy trzech różnych sojuszniczych armii.

Szeregowiec Ryan

Misje Amerykanów i Anglików będą ściśle powiązane z desantem z dnia D i jego bezpośrednimi konsekwencjami. Jeżeli oglądałeś film Szeregowiec Ryan, zapewne pamiętasz moment, w którym ludzie z oddziału wykonującego rozkaz odnalezienia ostatniego z żywych braci przeglądali nieśmiertelniki. Wśród przechodzących obok był żołnierz mówiący o niecelnym zrzucie spadochronowym grupy, która wylądowała w okolicach Burnville. Ten etap zmagań został przedstawiony w dostępnym już demie gry. Inne misje również będą opierały się na historycznych wydarzeniach sprzed bez mała 60 lat.

Zezwierzęceni hitlerowcy czekali już na nas na pozycjach. Tutaj (cenzura) wystąpiły przejściowe trudności... bo byli tu strasznie zmyślni faszyści z całej Europy.

Zezwierzęceni hitlerowcy czekali już na nas na pozycjach. Tutaj (cenzura) wystąpiły przejściowe trudności... bo byli tu strasznie zmyślni faszyści z całej Europy.

Jak dokladnie wygląda przebieg rozgrywki? W wersji, którą dysponowaliśmy, wszystko wskazywało na to, że gra będzie ciekawsza, bardziej zaskakująca i... odległa od szlaków przetartych przez przełomową Medal of Honor.

W misji Normandy Road spróbujesz doręczyć meldunek i weźmiesz udział w szaleńczym wyścigu o własne życie. Zaczniesz gnać na złamanie karku jedną z utwardzonych dróg w Normandii, a w ślad za tobą podążą hitlerowcy. Będziesz ścigany przez zmotoryzowane wojska niemieckie i ostrzeliwany przez piechotę Wehrmachtu. Sama ucieczka jest bardzo dynamiczna, a sypiący się spod kół piach i świszczące zewsząd kule utrudniają celowanie. Fantastycznym udogodnieniem, jakie wprowadzili twórcy Call of Duty, jest opcja wychylania się przez okno pędzącego samochodu i posyłanie nazistom serii przyjacielskich pozdrowień prosto w twarz. Jazda jest bardzo widowiskowa i zapewniamy, że adrenalina wprost kipi w żyłach. Pościg kończy się kraksą na niemieckim czołgu, który teraz trzeba zniszczyć. Oczywiście, aby się to udało, musisz wcześniej wykończyć cały pluton Wehrmachtu. To bardzo udana misja, uatrakcyjniona dodatkowo humorystycznym akcentem w postaci kłótni pomiędzy jednym z żołnierzy a jego przełożonym.

Poziom o nazwie Brecourt Manor oferuje szybką i intensywną akcję. Rozpoczyna się od przyjęcia rozkazu nakazującego wysadzenie w powietrze kilku niemieckich dział. Podczas wykonywania polecenia twoja grupa zauważa ciężko rannego żołnierza opartego o pień drzewa. Kule latające koło wojaka nie pozwalają mu się ruszyć na krok. Dowódca zarządza zatem akcję mającą na celu uratowanie półprzytomnego ze strachu rannego. Rozkazuje, aby oddział go ubezpieczał, a sam rusza na pomoc. To, co zaczyna się dziać chwilę później, można określić jako perfekcyjne ujęcie chaosu pola bitwy. Zarówno naziści, jak i alianci nie żałują amunicji. Strach wychylić głowę, bo gdy się znowu schowasz, może się okazać, że jesteś niższy o dobrych kilka centymetrów.

Potem jeden z żołnierzy wlokących za sobą rannego dostaje kulę i musisz samodzielnie dotaszczyć swojego kumpla w bezpieczne miejsce. To scena niczym z radzieckiego serialu Bataliony proszą o ogień, tyle że zrealizowana z gigantycznym rozmachem. Po zniszczeniu wszystkich dział ruszasz na poszukiwanie dokumentów polowych. Ich zdobycie ostatecznie kończy misję.


Zobacz również