Canon EOS 350D

W marcowym numerze Digita przedstawiliśmy w skrócie nową lustrzankę cyfrową Canon EOS 350D. Dziś, po przeszło trzech miesiącach od jej premiery, pora na krótki opis jej funkcji. Czy rzeczywiście inżynierom firmy Canon udało się pogodzić oczekiwania użytkowników z funkcjonalnością?

W marcowym numerze Digita przedstawiliśmy w skrócie nową lustrzankę cyfrową Canon EOS 350D. Dziś, po przeszło trzech miesiącach od jej premiery, pora na krótki opis jej funkcji. Czy rzeczywiście inżynierom firmy Canon udało się pogodzić oczekiwania użytkowników z funkcjonalnością?

Zgodnie z zapowiedziami, nowy EOS jest mniejszy i lżejszy od swego poprzednika o około 20 proc. Powierzchnia korpusu pokryta jest nowym, nieco bardziej matowym i chropowatym tworzywem, sprawiającym wrażenie lepszego dopasowania do dłoni, a na pewno (zwłaszcza w przypadku czarnego wykończenia) wygląda bardziej profesjonalnie.

Pomimo mniejszych rozmiarów, aparat dobrze leży w dłoni, a to za sprawą wspomnianego tworzywa oraz nieco lepiej wyprofilowanego uchwytu. Wielu użytkowników, zwłaszcza korzystających wcześniej z lustrzanek "tradycyjnych" rozmiarów, narzeka jednak na zjawisko "opadania" małego palca, podtrzymującego niejako z konieczności aparat od dołu. Na szczęście Canon oferuje (jako wyposażenie dodatkowe) uchwyt pionowy EB-E3, spełniający dodatkowo funkcję zasobnika dla dwóch akumulatorów NB-2 lub sześciu ogniw AA, o które czasem łatwiej niż wolne gniazdko dla ładowarki.

Układ wskaźników i przycisków jest klasyczny dla tej grupy urządzeń. Tradycyjnie, górną część obudowy zajmuje spust migawki, pokrętło zmiany parametrów i duże pokrętło trybu rejestracji zdjęć z włącznikiem zasilania. Brak dodatkowego pokrętła parametrów wymusza używanie go w połączeniu z przyciskami, co niepotrzebnie angażuje obie dłonie.

Canon EOS 350D

Canon EOS 350D

Większość przycisków sterujących została przeniesiona na tylną ściankę, podobnie jak wyświetlacz statusu, który jest umieszczony pomiędzy wizjerem a ekranem LCD o przekątnej 1,8". Wydaje się, że praktyczniejszym dla niego miejscem byłaby jednak góra korpusu, jednakże zmiana ta została wymuszona zmniejszeniem wymiarów aparatu. Sam wyświetlacz statusu jest podświetlany i, co ciekawe, wyraźniejszy, gdy patrzymy nań pod pewnym kątem, nie prostopadle.

Obok ekranu monitora są umieszczone cztery przyciski kierunkowe z centralnym przyciskiem potwierdzenia nastaw. Sterują one pozycjami wyboru menu, jak również zapewniają szybki dostęp do najczęściej przydatnych funkcji (ISO, balans bieli, tryb pomiaru i AF). Jedynym nieco niefortunnie umieszczonym przyciskiem jest wybór trybu rejestracji zdjęć/samowyzwalacz - wielokrotnie wciskaliśmy go przypadkowo. Z drugiej strony znajdziemy pięć przycisków, służących do obsługi monitora LCD (wyświetlanie dodatkowych informacji, przeglądanie i kasowanie zdjęć). Ogólny układ przycisków jest logiczny, i pozwala na szybką zmianę ustawień, bez konieczności przeglądania pozycji menu.

Najważniejszą zmianą w stosunku do aparatu EOS 300D jest jednak uwolnienie ustawień trybu pomiaru ostrości i światła od wybranego programu - poprzednik oferował jedynie "wiązane tryby pracy". Z lewej strony korpusu, pod gumową zaślepką znaleźliśmy panel gniazd połączeniowych - w jego skład oprócz gniazda szybkiego interfejsu USB 2.0 (zgodne z PictBridge) wchodzi gniazdo przyłączania zewnętrznego monitora TV oraz gniazdo zdalnego wyzwalania, przydatne podczas korzystania ze statywu.

W dolnej części korpusu znajduje się pokrywa gniazda zasilania i umieszczony centralnie w osi optycznej obiektywu gwint statywu. Dużym plusem jest to, że do otwarcia pokrywy akumulatora nie trzeba zdejmować aparatu ze statywu.

Elektronika

W konstrukcji nowego EOS-a zastosowano nową, 8,2-megapikselową matrycę światłoczułą CMOS z wbudowanym filtrem niskoprzepustowym. Wbrew krążącym plotkom nie jest to ten sam układ, co stosowany w aparacie EOS 20D, choć oba mają wiele cech wspólnych, jak na przykład rozmiar APS-C (22,2 x 14,8 mm), a za tym idącą korektę ogniskowej o współczynnik 1,6x (w porównaniu z formatem 35 mm).

Pomimo identycznych rozmiarów matryc aparatów 300D i 350D, sensor tego drugiego składa się z przeszło trzech milionów więcej punktów światłoczułych, logiczne więc, że konieczne było ich zmniejszenie i zapobieżenie wiążącej się z tym procesem możliwości pogorszenia jakości obrazu. Za zminimalizowanie tego ryzyka odpowiada inny "zawodnik"...

Canon EOS 350D

Canon EOS 350D

Cechą wspólną z cyfrowymi lustrzankami EOS z wyższej półki okazuje się "mózg" aparatu - procesor obrazu DIGIC II, odpowiadający za szybkość pracy i jakość zdjęć nowego EOS-a. Tu swój udział ma również pojemniejszy bufor pamięci, co widać szczególnie w trybie zdjęć seryjnych - o ile ogólna szybkość wykonywania zdjęć pozostała w zasadzie niezmieniona i osiąga 2,8 klatki/s, o tyle w pamięci podręcznej aparatu można zmieścić nawet 27 zdjęć, co jak na amatorską lustrzankę jest bardzo dobrym wynikiem.

Obiektyw

Dołączony do zestawu obiektyw reprezentuje klasyczny typ szkła oferowanego wraz z aparatem - jest przede wszystkim tani, co bynajmniej nie oznacza, że zły. Jednakże należy pamiętać, że rzadko kiedy pozwoli on w pełni wykorzystać wszystkie możliwości aparatu, a to oznacza dodatkowe (i to często niemałe) koszty. Niemniej jednak ten prosty zoom, zwany przez niektórych "słoikiem", powinien w pełni zaspokoić ambicje początkujących i mniej wymagających. Do największych jego niedociągnięć zaliczyć trzeba problemy z ostrością przy większych ogniskowych i małych wartościach przysłony, widoczne szczególnie w rogach kadru.

Z aparatem EOS 350D można stosować obiektywy z mocowaniem Canon EF, jak również nowej serii EF-S, dedykowane specjalnie do cyfrowych lustrzanek, dzięki czemu wybór odpowiedniego obiektywu nie powinien sprawić trudności nawet najbardziej wymagającym użytkownikom.

produkt: Canon EOS 350D

producent: Canon, http://www.canon.com

cena brutto: 3600 zł (zestaw), 3350 zł (korpus)

konkurenci: Nikon D70, Olympus E100

kontakt: http://www.canon.com.pl , http://transit.pl

za:

Wysoka rozdzielczość, duża ilość funkcji i ustawień, dobre odwzorowanie ujęć w wyższych czułościach, prawidłowe odwzorowanie kolorów, zgodność z szeroką gamą obiektywów i standardem PictBridge, przystępna cena.

przeciw:

Mały obraz w celowniku, niewielkie rozmiary aparatu wymagają przyzwyczajenia lub dokupienia dodatkowego wyposażenia, brak punktowego pomiaru światła, konieczność potwierdzania niektórych ustawień osobnym przyciskiem.


Zobacz również