Cena nie gra roli

Odtwarzacze są coraz tańsze i coraz lepiej wyposażone. Przetestowaliśmy: THOMSON DTH 5000, PIONEER DV-444, MUSTEK V300.

Odtwarzacze są coraz tańsze i coraz lepiej wyposażone. Większość modeli nie ma problemów z czytaniem płyt zapisanych w różnych formatach. Urządzenia wydają się coraz ładniejsze. Sielanka? Nie, ciągle mamy szansę znaleźć jakiś koszmar.

Rynek zalany jest dziesiątkami różnych modeli odtwarzaczy. Nawet te najprostsze stają się coraz bardziej zaawansowane i lepiej wyposażone, chociaż czasami zdarzają się jeszcze niemiłe niespodzianki.

Trzy odtwarzacze, które tym razem testowaliśmy, mają wiele wspólnych cech, a jednocześnie ogromnie różnią się między sobą. Żaden z nich nie został wyposażony w dekoder. Wszystkie odczytują szeroką gamę płyt, od DVD zaczynając, poprzez VCD, CD, CD-R i RW, a na MP3 kończąc. Bardzo cieszy istnienie coraz większej ilości odtwarzaczy o tak szerokich możliwościach odczytu różnych formatów. Wydaje się, że w klasie najniższej i średniej powoli staje się to standardem.

Opisywane odtwarzacze różni cena, której rozpiętość sięga tym razem aż sześciuset złotych, ale ciekawostką jest fakt, że zbliżoną cenę mają nie te modele, które powinny. Jednak jako klienci możemy się tylko cieszyć, że są firmy, które coraz bardziej obniżają ceny, proponując jednocześnie coraz lepsze wyposażenie swoich urządzeń. Miejmy nadzieję, że okaże się to trwałą tendencją.

THOMSON DTH 5000

Ilość informacji, które są dostępne na wyświetlaczu, wskazuje na to, że mamy do czynienia z urządzeniem co najmniej średniej klasy. Po lewej stronie znajdują się wskaźniki informujące o typie odtwarzanej płyty (CD, VCD, SVCD, DVD). Można sprawdzić, w którą stronę i w jaki sposób odtwarzana jest płyta. Następnie mamy dane o tytułach, rozdziałach. Wyświetlana jest także informacja o dostępnym systemie odtwarzania dźwięku (LPCM, Dolby Digital, DTS, MPEG-2, MP3). Ostatnią, chyba najważniejszą informacją, jakiej dostarcza wyświetlacz, są wskaźniki numeryczne, pokazujące czas odtwarzania. Niestety, umieszczono je zbyt blisko, przez co przestają być czytelne.

Pod względem estetycznym odtwarzacz Thomsona nie należy do najbardziej udanych, ale wyróżnia się wśród innych urządzeń. Panel przedni wyposażono zaledwie w sześć przycisków. Po lewej stronie znajduje się tylko jeden z nich, odpowiedzialny za zasilanie. Prawa strona jest bardziej zapełniona. Umieszczono tam przycisk otwierania kieszeni oraz dwa umożliwiające zatrzymanie, pauzę i odtwarzanie. Na samym brzegu znajdują się jeszcze dwa pozwalające na przechodzenie do następnego rozdziału. Tylna część wyposażona jest we wszystko, co niezbędne do dobrego funkcjonowania. Są dwa cyfrowe wyjścia sygnału audio - koaksjalne i optyczne. Analogowy sygnał jest dostępny na dwóch gniazdach cinch. Oczywiście, taki sygnał otrzymujemy na eurozłączu, które umożliwia wyjście sygnału wideo w trzech formach. Przede wszystkim jest RGB, następnie S-Video i composite. Wybór sygnału możliwy jest w menu odtwarzacza. Obok gniazda euro mamy do dyspozycji mechaniczny przełącznik, który uaktywnia gniazdo S-Video umieszczone obok. Nieco dalej jest jeszcze złącze cinch, przez które można otrzymać sygnał composite. Trochę zadziwia fakt, że nie zastosowano wyboru gniazda S-Video w menu. Sięganie za każdym razem za odtwarzacz nie należy do najwygodniejszych czynności.

Z ciekawszych, ale źle pomyślanych funkcji należy wymienić zoom. Obraz, jaki otrzymujemy, jest zupełnie nieczytelny. Wydaje się, że bez zastosowania dodatkowych układów korekcji powiększania obrazu zoom 1,5x oraz 2x to maksymalne wartości. Indeksowanie, czyli możliwość wstawiania markerów w wybrane miejsca filmu pozwala na szybki dostęp do najciekawszych i ulubionych scen. Następna funkcja - Scene Again - umożliwia obejrzenie ostatnich dziesięciu sekund filmu. Dwu- lub trzykrotne naciśnięcie powoduje zwiększenie czasu powtórnego odtwarzania. Przycisk Clear zeruje wszystkie ustawienia odbiegające od normy. Guziczek Stop jest wielostopniowy, dłuższe przytrzymanie umożliwia właśnie otwieranie i zamykanie kieszeni na odległość. Bardzo ciekawe rozwiązanie spotkałem używając przycisku Info. Pokazała się informacja o odtwarzanym tytule, rozdziale, czasie, ścieżce audio, napisach na pierwszej podstronie, a potem o kącie odtwarzania, powtarzaniu wybranych fragmentów, głośności, aktywowaniu funkcji 3D. Na drugiej podstronie można dokonywać zmiany ustawień. Funkcja Intro to jednoczesny podgląd dziewięciu małych ekraników z filmem i szybki do nich dostęp. Podobną funkcję można spotkać w lepszych urządzeniach JVC. Ostatnim elementem w tym opisie jest menu odtwarzacza. Jego obsługa może odbywać się podczas zatrzymania odtwarzania. Pierwsze kilka opcji dotyczy zarówno języków obsługi urządzenia, jak i ścieżki z dźwiękiem i napisami. Nasz język jest w grupie dodatkowej i trzeba znaleźć go w instrukcji. Dalej jest blokada rodzicielska, ustawienia audio i wideo. W grupie dotyczącej dźwięku można dokonać wyboru systemu pomiędzy DTS, Dolby Digital i MPEG-2 oraz zmienić poziom dynamiki. Funkcja ta działa tylko z płytami Dolby Digital, ale ponieważ pozostałe systemy dźwięku praktycznie nie zaistniały, można na razie uznać to za wystarczające rozwiązanie.

W grupie dotyczącej obrazu i wyświetlania można wybrać rodzaj odbiornika TV, ustawić sposób wyświetlania stop-klatki, a także wybrać poziom jasności świecenia wyświetlacza.

Odtwarzacz Thomsona sprawia wrażenie bardzo ubogiego, a jednak wyposażony został w wiele funkcji, które uprzyjemniają życie użytkownikowi. Pamiętać należy również o jego możliwościach odtwarzania płyt różnego typu. Ten model czyta prawie wszystko, z wyjątkiem systemów audio wyższej kategorii i DivX-a.


Zobacz również