Championship Manager 5

Kontynuacja czy profanacja?

Kontynuacja czy profanacja?

Championship Manager - dla wielu więcej niż gra komputerowa. Legendarna seria menedżerów piłkarskich, której początki pamiętają jeszcze platformy starsze niż PC. Część pierwsza ukazała się w roku 1992 na Amigę i Atari ST. Wzór do naśladowania dla wielu i wyznacznik jakości. Czasy się zmieniają, a biznes rządzi się twardymi regułami. Po wydaniu Championship Manager 03/04 rozeszły się drogi twórców gry - Sports Interactive Games oraz dotychczasowego wydawcy - Eidos. Wirtuozi piłkarskich menedżerów komputerowych - SI Games, dość szybko znaleźli firmę chętną do publikacji ich kolejnego produktu z nazwą przemianowaną na Football Manager. Została nią znana bardziej konsolowym graczom SEGA. Tymczasem Eidos zlecili stworzenie kolejnej części nikomu nieznanemu studiu Beautiful Game Studios. Sprawdźmy, na ile tegoroczna odsłona Championship Managera kontynuuje tradycje serii.

W szatni

Nowe tabelki, nowe algorytmy, a w finale MŚ i tak zagrają Niemcy

Nowe tabelki, nowe algorytmy, a w finale MŚ i tak zagrają Niemcy

Gry będące przedstawicielkami wybitnie niszowego gatunku, jakim są menedżery piłkarskie, wyglądają ascetycznie, a Championship Manager 5 nie próbuje wyłamywać się z tego schematu. W porównaniu z poprzednią odsłoną w oczy rzuca się zmieniony interfejs. Wygląda on nowocześniej za sprawą rozwijanych menu z góry i dołu ekranu. Obecna pozycja pozwala czytelniej wyświetlać to, czego gra jest pełna, czyli statystyki oraz tabele.

Ułatwiono nieco zarządzanie treningami. Teraz przyporządkowanie określonego schematu konkretnemu zawodnikowi jest prostsze.

Boisko pod kątem? Gdy spadnie śnieg, będzie niezła zjeżdżalnia

Boisko pod kątem? Gdy spadnie śnieg, będzie niezła zjeżdżalnia

Dokonano także kilku zmian na ekranie taktyki. Na makiecie symbolizującej boisko dwoma kliknięciami myszy pokazujesz poszczególnym piłkarzom, dokąd powinni wybiegać oraz komu lub gdzie mają podawać piłkę. Niestety, gracze potrafią zareagować na zmiany w ustawieniu bądź w poleceniach z dość dużym opóźnieniem.

Nowy interfejs generalnie można policzyć grze na plus, choć zdarzają się okna, w których brak strzałek sterujących i nie bardzo wiadomo jak z nich wyjść.

Zamieszanie pod bramką

Zmieniono też sposób podglądu meczu. Dwuwymiarowe boisko ukazane jest teraz pod niewielkim kątem. Oddaje to lepiej wysokość, na jakiej znajduje się futbolówka. Kiedyś o tym, że bramka padła z główki, dowiadywałeś się z tekstowego komentarza, teraz odczytasz to, obserwując boiskowe ewolucje kropek - piłkarzy.

Nowy sposób prezentacji boiska to niestety jedyny pozytyw, jakiego dopatrujemy się na murawie.

Pomyłki arbitrów

Szczście sprzyja lepszym, a kto jest bogaty, ten jest lepszy

Szczście sprzyja lepszym, a kto jest bogaty, ten jest lepszy

Mecze w CM5 charakteryzuje bowiem nieoczekiwany przebieg. Co prawda piłka jest okrągła, ale bez przesady! Bramki sypią się tu seriami. Do tego zdecydowanie zbyt często pojawiają się zdarzenia losowe z naciskiem na rzuty karne, bramki samobójcze, czerwone kartki oraz długotrwałe kontuzje.

Nieszczęśliwie w piątej odsłonie Championship Managera pomyłek psujących przyjemność zabawy jest więcej. Dużo więcej! O ile drobne usterki od biedy da się zignorować, o tyle błędów wypaczających wynik spotkania już zaakceptować nie można.

Zawodzi sygnalizacja zdarzeń mających duże znaczenie dla przebiegu rozgrywki. Łatwo je przegapić, co może mieć opłakane skutki. Umknie ci gdzieś kontuzja i twój gwiazdor biega, a raczej usiłuje biegać, po boisku z połamaną nogą.

Męczysz się, ustalasz strategię, rysujesz zagrania, a sędzia Drukarz tylko się uśmiecha

Męczysz się, ustalasz strategię, rysujesz zagrania, a sędzia Drukarz tylko się uśmiecha

Następna nieznośna wpadka to brak odpowiednio dobranej prędkości rozgrywania spotkań. Wszystko toczy się zbyt szybko lub zbyt wolno. Przy akcji przyspieszonej dwukrotnie akcja się wlecze i gra staje się nudna, natomiast gdy sytuacja na murawie pokazywana jest z sześciokrotną prędkością, rozgrywka jest zbyt szybka, aby w pełni kontrolować przebieg meczu. Co prawda można zdać się na oglądanie samych ważnych sytuacji, ale trudno wtedy dokonywać jakichkolwiek sensownych zmian zarówno w składzie drużyny, jak i taktyce. Brak prędkości przyjaznej dla wnikliwego trenera jest bardzo poważnym niedopatrzeniem.

Szczuplejszy, ale szybszy

Prędkość obliczania ligowej kolejki była stałą bolączką serii CM. Pod tym względem Championship Manager 5 bije nie tylko poprzedniczki, ale i konkurencję o całą długość. Dodatkowym atutem nowego CM-a jest możliwość zarządzania w czasie, gdy komputer przelicza dane. Czasami trzeba zaczekać z wykonaniem konkretnej czynności, aż kalendarz w świecie gry na to pozwoli, lecz generalnie rozwiązanie takie jest świetnym pomysłem. Niestety, za powyższe udogodnienia, przychodzi zapłacić w innym elemencie gry. Otóż baza danych jest znacznie uszczuplona. W niższych ligach grają zawodnicy o losowo generowanych nazwiskach. Z kolei zespoły z wyższych klas rozgrywek choć mają piłkarzy o autentycznych nazwiskach, to już aktualne składy i pozycje kopaczy nie zawsze się zgadzają. Pod tym względem nowy CM zostaje daleko z tyłu za królującym Football Managerem.

Kolejna gra wprowadzona za wcześnie. Championship Manager 5 wygląda jakby był niedokończony i nieprzetestowany. Tytuł oczywiście przyciągnie nabywców, lecz całe to zamieszanie z nazwami raczej nie posłuży serii. Siwy

Championship Manager 5 - menedżer piłkarski

Producent: Beautiful Game Studios/Eidos

Polski wydawca: Cenega

Cena: 99 z.

Minusy: mniejsza baza danych, niedokończona i nieprzetestowana, marny dźwięk

Plusy: lepszy widok na plac gry, szybciej działa, można grać podczas liczenia danych


Zobacz również