Chaser

Zero rozgłosu, zero reklamy, w Polsce chyba w to nie zagramy.

Zero rozgłosu, zero reklamy, w Polsce chyba w to nie zagramy.

Chaser jest grą tak szybką, że wiele osób nawet nie zauważyło jej premiery. Żart żartem, ale tytuł wydany przez JoWood nie miał kampanii reklamowej, a szkoda. Podwójnie jej żal, bo wygląda na to, że polskiego wydawcy tego shootera nie będzie.

Uciekać czy gonić?

Wcielasz się w bohatera, który stracił pamięć i budzi się na stacji kosmicznej. Interesuje się tobą mnóstwo osób. John Chaser chce się dowiedzieć, kim jest. Niestety, wszyscy ludzie, którzy mogliby mu pomóc, chcą wykorzystać jego umiejętności dla własnych korzyści. Pokonując przeciwności losu, trafiasz na Ziemię, pracujesz dla ciemnych typów i poznajesz historię bohatera. Rozwiązanie zagadki czeka na Marsie. Zanim tam dotrzesz, zwiedzisz jeszcze podwodny wrak i syberyjskie bezdroża.

Nierówności

Filmy w Chaser są bardzo dopieszczone.

Filmy w Chaser są bardzo dopieszczone.

Gra jest ich pełna. Zacznijmy od silnika graficznego. Cloak NT prezentuje dopracowaną grafikę, ale zdarzają mu się wpadki widoczne gołym okiem. Postacie animowane zachowują się naturalnie. Również zabici osuwają się na ziemię, tak jak należy. Gorzej, gdy padają martwi. Niejednokrotnie zdarza się, że oglądasz leżących obok siebie dwóch przeciwników. Jeden wygląda jak trup, drugi zaś zapada się w podłogę i widzisz tylko jego cień.

Drugim problemem jest nierówne SI wrogów. Czasami trudno się ruszyć, aby nie dostać przysłowiowej kulki w łeb, innym razem przeciwnicy walą ławą, stając się dobrym celem dla granatnika.

Oscar w kategorii filmowych przerywników

Filmy pomiędzy misjami to dzieło sztuki. Są wykonane z pomysłem, nie nudzą, a tak realistycznie poruszających się postaci nie pokazano jeszcze w żadnej grze. Jedynym ich mankamentem są nienaturalnie wyglądające oczy. Drugim, genialnym wręcz posunięciem jest sposób, w jaki bohater przypomina sobie swoje traumatyczne przeżycia. Wyobraź sobie, że powaliłeś pół tuzina napastników i próbujesz znaleźć cichy zaułek na przeładowanie broni, a tu nagle dopadają cię jakieś "flashbacki", błyski wspomnień. Zrealizowano to w tak sugestywny sposób, że prawie spadasz z krzesła.

Podobieństwa

Twórcy Chasera na siłę próbowali grę udziwnić. Natkniesz się na trzy poziomy, które pasują do reszty jak pięść do nosa. Dwa z nich polegają na pływaniu pod wodą i zapalaniu światełek, a jeden to obrona wrót do bazy w zbroi przypominającej tę z Red Faction 2. Takie zagranie tylko psuje klimat i Chaser byłby lepszy, gdyby twórcy darowali sobie takie pomysły. W grze znajdziesz też efekt w rodzaju bullet time. Tutaj nazywa się on adrenaline mode.

Pamięć absolutna

Gra nie wnosi do gatunku nic nowego z wyjątkiem świetnych filmów. Typów broni jest dużo i każda z nich przydatna na swój sposób. Fabuła, choć z pozoru oklepana, pod koniec okazuje się oryginalna. W sumie to godny polecenia tytuł. Autorzy, chcąc utrudnić rozgrywkę, nie udostępnili trybu autorun. Wprawnemu graczowi edycja pliku konfiguracyjnego zajmie mniej więcej minutę.

Marcin "Siwy" Pietrak


Zobacz również