Chiński punkt zwrotny

Chiny znalazły się w punkcie zwrotnym - rozpędzona gospodarka potrzebuje mądrych rządów na poziomie lokalnym, aby przedsiębiorstwa mogły zapewnić jakość dorównującą standardom zachodnim - czytamy w BusinessWeek.

Chiny przeprowadzają bardzo szybką transformację z gospodarki centralnie planowanej do gospodarki rynkowej. Pojawia się w związku z tym coraz więcej kłopotów z biurokracją, brakiem wysokiej jakości produktów, niezgodnością z przepisami ochrony środowiska i kradzieżami własności intelektualnej.

Chińskie władze najwyraźniej nie radzą sobie z rozwiązywaniem tych problemów, mimo oczywistych sukcesów w zwiększaniu produktu krajowego brutto, rozwijaniu eksportu i projektach robót publicznych. Obecna polityka rządu może wręcz podkopywać inicjatywy, które umożliwiłyby dalsze rozwinięcie chińskiej gospodarki. W swojej pogoni za wzrostem za wszelką cenę, Chiny nie dokonały inwestycji koniecznych do stworzenia podstawowego systemu opieki zdrowotnej, regulacji zapewniających przynajmniej w minimalnym stopniu przestrzeganie norm ochrony środowiska nie mówiąc już o regulacjach corporate governance. Naprawa tych braków będzie wymagała dużej zmiany w sposobach realizacji największych projektów.

Jeśli Pekin będzie próbował schładzać gospodarkę, musi jednocześnie ze wszystkich sił unikać wszelkich działań, które spowolnią wzrost konieczny do tworzenia nowych miejsc pracy dla milionów młodych ludzi, którzy co roku zasilają szeregi siły roboczej. Chiński model rozwoju gospodarczego był oparty na prostej koncepcji rozwoju produkcji. Teraz, zdaniem niektórych, osiągnął punkt krytyczny.

Pekin ma monopol na politykę, jednak lokalni przedstawiciele Partii Komunistycznej mają ogromną władzę nad sprawami społecznymi i gospodarczymi. Mają także duże zachęty zawodowe i finansowe do wzmacniania wzrostu PKB. Często czynią to ignorując przepisy. Chiny w ten sposób zbudowały machinę biurokratyczną, która chwilami wydaje się niereformowalna.

Pekin zdaje sobie sprawę z konieczności zmiany obranego kursu. Chiny mają 1,2 mld USD zagranicznych rezerw - największa kwota zebrana kiedykolwiek przez jakikolwiek kraj. Rosnąca nadwyżka handlowa może wydawać się oznaką siły, jednak nadmierne uzależnienie od eksportu, słaba konsumpcja krajowa i prymitywny system finansowy to bardzo poważne słabości. Rośnie też przepaść między stopą życiową mieszkańców miast i wsi. W marcu br. roku premier Chin Wen Jiabao określił gospodarkę jako "niestałą, niezrównoważoną, nieskoordynowaną i nierównomiernie się rozwijającą".

Chińskie władze próbują porządkować sytuację. W tym roku np. zamknięto 180 zakładów nielegalnie produkujących żywność. Dyrektywa zmuszająca agencje rządowe do używania legalnego oprogramowania pomogła ograniczyć udział pirackich aplikacji do 82% z 92% w 2001 roku. Pekin przygotowuje nowe inicjatywy związane z ochroną zdrowia, próbując zapanować nad rynkiem akcji i rozpocząć inicjatyw związane z ochroną środowiska. W 2006 r. niemal 30 tys. urzędników zostało oskarżonych o korupcję.

Chiny mają szansę stać się nowoczesną gospodarką rynkową i odpowiedzialnym obywatelem świata. Jednak, jeśli problemy nie zostaną rozwiązane, świat będzie musiał żyć z gigantycznym partnerem handlowym, który nie może zagwarantować bezpiecznych produktów, bezpieczeństwa własności intelektualnej i ograniczenia zanieczyszczania środowiska naturalnego. Chiny mogą rosnąć bardzo szybko przez najbliższe lata, ale scenariusz zakładający źle funkcjonującą administrację państwową stawia pod znakiem zapytania Państwo Środka jako gospodarcze supermocarstwo z korporacjami światowej klasy, które są w stanie wprowadzać innowacje, tak jak firmy zachodnie.

Chinom nie brakuje pieniędzy, mają też prawne struktury pozwalające na opanowanie kłopotliwych dziedzin. Pekin największy problem ma z dotarciem i wywarciem presji na lokalne struktury partyjne, które mają ogromny wpływ na gospodarcze życie prowincji.

Na podstawie: BusinessWeek "Broken China"


Zobacz również