Chiny w centrum Davos

Niemal każda rozmowa prowadzona podczas tegorocznego Światowego Forum Ekonomicznego w Davos schodzi na temat Państwa Środka – pisze BusinessWeek.

O czym mówią możni tego świata podczas spotkania w szwajcarskim kurorcie? W tym roku przede wszystkim o boomie ekonomicznym w Chinach i o jego konsekwencjach dla świata biznesu i polityki.

Niemal każdy istotny biznesowy temat zdaje się zahaczać w jakiś sposób o Chiny, od światowego wzrostu gospodarczego przez rekordową słabość dolara wobec euro, poprawę w japońskiej gospodarce aż po najnowsze innowacje w IT. W ostatnim kwartale ubiegłego roku Chiny odnotowały 9,9-proc. wzrost gospodarczy i są niekwestionowaną lokomotywą azjatyckiej gospodarki. A jeśli ta szybka ekspansja będzie trwała nadal, co wydaje się wielce prawdopodobne, że Państwo Środka może stać się również motorem gospodarki globalnej.

Pytaniem przewijającym się podczas spotkania w Davos było, czy Chiny, które już przyciągnęły ok. 500 mld USD zagranicznych inwestycji bezpośrednich, są żyłą złota czy raczej polem minowym dla europejskich, amerykańskich i japońskich firm? Dla wielu odpowiedź jest jasna: „Podziwiam to, co dzieje się w Chinach. Uważam, że Chiny zmierzają w dobrym kierunku i że są w dobrych rękach nowego pokolenia przywódców politycznych, którzy niedawno przejęli władzę” – powiedział Donald Evans, amerykański sekretarz ds. handlu.

Uważa on, że chiński potencjał przyprawia o zawrót głowy. Zachodnia część kraju, zamieszkana przez ok. 800 mln ludzi, wciąż jest słabo rozwinięta. Gdy tylko wkroczy tam kapitał, będzie można obserwować silny wzrost produktywności. „Podróżowałem po zachodnich Chinach i nie widziałem tam ani jednego traktora. Gdyby je tam wprowadzić, nastąpił by szybko niewyobrażalny postęp” – konstatuje Donald Evans.

Co więcej, w najbliższym czasie nie zapowiada się, aby kapitał krajowy i zagraniczny miał w Chinach zmaleć. Chiny mają imponujący procent oszczędności – ok. 40% przychodów gospodarstw domowych, jeden z najwyższych w świecie. Całość oszczędności gospodarstw domowych sięga obecnie 100% PKB – trzykrotnie więcej niż całkowita roczna wartość importu do kraju. Zagraniczne inwestycje bezpośrednie, choć znaczące, są przyćmione przez inwestycje krajowe. Ponad 90% kapitału pochodzi z Chin, a chińskie firmy coraz bardziej koncentrują się na krajowym rynku.

Zdaniem Victora L.L. Chu, prezesa First Eastern Investment Group z Hong Kongu, 2004 rok będzie wyjątkowo dobry na inwestycje w Chinach. Między innymi dlatego, że chiński rząd zamierza rozluźnić – od dekady sztywny - kurs juana wobec dolara.

Ulrich Schumacher, prezes niemieckiego Infineon Technologies przenosi część swoich kluczowych inwestycji w technologię, badania i rozwój do Chin. „W ciągu najbliższych dwóch lat skoncentrujemy ponad 30% naszych inwestycji zagranicznych w Państwie Środka” – zapowiada. Firma już zatrudnia 1200 pracowników w Xian, na zachodzie kraju, gdzie koszty są niskie, dostępny jest wykwalifikowany personel, a pracownicy są o wiele bardziej elastyczni niż w Niemczech.

Chiny jednak wciąż mają wiele problemów. Przy ciągłym szybkim wzroście grozi im „przegrzanie” gospodarki, które może spowodować inflację. System bankowy jest obciążony 40% do 50% złych kredytów, oceniają eksperci finansowi. A większość stóp procentowych nadal ustalana jest centralnie w Pekinie, co oznacza, że banki nie mogą odpowiednio wycenić ryzyka i topią miliardy dolarów w rezerwach. Chiny są również bardzo zależne od importu energii – ku ewidentnemu niezadowoleniu rządzącej Partii Komunistycznej. Stały się, po wyprzedzeniu Japonii, drugim co do wielkości po USA konsumentem ropy naftowej.

Zagraniczni inwestorzy narzekają, że rząd w Pekinie faworyzuje biznes chiński, ustalając prawa, które wspierają lokalnych producentów i dostawców usług. Najbardziej widoczne jest to na rynku telekomunikacyjnym.

Poza tym w Chinach wciąż brakuje prawdziwej ochrony dóbr intelektualnych. Szacuje się, że 90% płyt CD i DVD sprzedawanych w Państwie Środka to nielegalne kopie.

Jednak większość delegatów w Davos jest dobrej myśli. Wierzą, że Chińczycy poradzą sobie z tymi problemami. Zmienia się system bankowy, rząd zaczyna dostrzegać konieczność wprowadzenia ochrony praw autorskich, a cały kraj podąża w kierunku gospodarki wolnorynkowej.

Na podstawie BusinessWeek „China is the talk of Davos”, David Fairlamb


Zobacz również