Chiny: permanentna inwigilacja

Udostępnione w czwartek wyniki badań przeprowadzonych przez OpenNet Initiative ujawniły, że tysiące chińskich urzędników i obywateli zostało zwerbowanych do programu aktywnego cenzurowania przesyłanych przez Internet treści.

Badania zostały przeprowadzone przez uniwersytety Harvarda, Cambridge i Toronto. Wykonano 4 różne, niezależne testy, sprawdzające skuteczność filtrowania informacji zgromadzonej w zasobach znajdujących się wewnątrz i poza Chinami.

Jak się okazuje, chińska władza bardzo dokładnie i na wielką skalę sprawdza publikowane treści, by następnie móc zablokować te, które są dla niej niewygodne. Nadzorowane jest wszystko: witryny, blogi, fora, a nawet wiadomości e-mail. Użytkownicy poszukujący np. informacji o niepodległości Tybetu czy opozycyjnych partiach politycznych trafiają... donikąd.

Metody sprawdzania zawartości są bardzo zróżnicowane: od filtrowania słów kluczowych, aż do usankcjonowanych prawnie nacisków na użytkowników wyłamujących się z systemu.

Nie wiadomo, jak w związku z tymi informacjami traktować oświadczenia Chin dotyczące nadchodzącego 'wieku Azji'.


Zobacz również