Ciasno, ale ambitnie

Po raz kolejny wracamy do tematu instalacji kina domowego w niewielkim mieszkaniu. Tym razem przedstawiamy system mały, ale o wielkich możliwościach. Powstał on w dwudziestometrowej kawalerce w Bloku z wielkiej płyty, gdzie samotnie mieszkający fan kina domowego był zmuszony wybierać, co do niej wstawić: panoramiczny telewizor czy wygodny fotel?

Po raz kolejny wracamy do tematu instalacji kina domowego w niewielkim mieszkaniu. Tym razem przedstawiamy system mały, ale o wielkich możliwościach. Powstał on w dwudziestometrowej kawalerce w Bloku z wielkiej płyty, gdzie samotnie mieszkający fan kina domowego był zmuszony wybierać, co do niej wstawić: panoramiczny telewizor czy wygodny fotel?

Założenia

Kino w ciasnym pokoju - wszystkie kolumny stoją zgrupowane z przodu. Niestety, pozwalają na to tylko nieliczne zestawy combo.

Kino w ciasnym pokoju - wszystkie kolumny stoją zgrupowane z przodu. Niestety, pozwalają na to tylko nieliczne zestawy combo.

Po wielu przymiarkach z różnymi konfiguracjami ustawienia niewielkiego w końcu pokoju wniosek mógł być tylko jeden. Jeżeli ma się tu zmieścić kino domowe, które na dodatek będzie dawało dobry obraz i przestrzenny dźwięk, to trzeba zbudować system, który można w miarę szybko przesunąć. Gdy chodzi tylko o obejrzenie prognozy pogody czy wiadomości, sprzęt może stać w kącie pokoju.

Jednak gdy przyjdzie obejrzeć film z przestrzenną ścieżką dźwiękową, głośniki rozstawione ni to krzywo, ni to ukośnie nie zdadzą egzaminu.

W tej sytuacji całe kino trzeba przesunąć na środek jedynej wolnej ściany, no i usiąść naprzeciwko ekranu.

Jak to zrobić? Wiadomo że żmudne przestawianie telewizora, głośników i pozostałych elementów odpada - nikomu nie będzie się chciało oglądać filmu, jeżeli przed i po projekcji czeka go dobre pół godziny noszenia sprzętu i kombinacji z jego przestawianiem.

Rozwiązaniem okazał się niewielki stolik na kółkach. Tylko czy na czymś takim można rozstawić solidne kino? Okazało się, że tak.

Ekran

LCD SONY daje zadowalającą jakość obrazu.

LCD SONY daje zadowalającą jakość obrazu.

Na pierwszy ogień poszedł telewizor. Wiadomo było, że ma to być panorama - takie było życzenie właściciela systemu. Z racji rozmiarów pokoju widz siedzi w odległości ok. 2 m od ekranu - potrzeba więc było czegoś, co da stabilny obraz o niezbyt dużych pikselach. Ale podstawowym kryterium były waga i rozmiary sprzętu - pamiętajmy, że miał on być łatwy do przesuwania.

Praktycznie żaden z telewizorów kineskopowych nie spełniał tych warunków. Pozostał więc projektor, plazma lub ekran LCD. Początkowo najlepszym rozwiązaniem wydawał się projektor, który zajmował mało miejsca na stoliku. Tyle tylko, że po pierwsze nie było go gdzie ustawić - widz musiałby siedzieć na środku pokoju, a więc projektor trzeba by umieścić pod sufitem. Tymczasem betonowy strop nie poddawał się wierceniu, a na dodatek chropowata ściana wymuszała zastosowanie rozwijanego ekranu. A skoro ekran, to nie da się już tak po prostu wejść do domu i włączyć telewizji na kilka minut...

Co do plazmy, to technologia ta doskonale sprawdza się w wielkich, nawet 60-calowych ekranach. Jednak w tym przypadku potrzeba było czegoś bardziej kameralnego. Ostatecznie wybór padł na telewizor LCD testowany zresztą w tym numerze Kina Domowego (str. 50). Sony KLV-26HG2 ma przekątną ekranu 26 cali. Wydaje się, że to niewiele, jednak trzeba pamiętać, iż to ekran panoramiczny, więc obraz z DVD zajmuje większość ekranu. Telewizor wraz z podstawą ma wymiary 79 x 49 cm i waży niecałe 19 kg, a więc całkiem nieźle spełnia warunki mobilności. Co ważne, jest dość płytki (24 cm), dzięki czemu na stoliku zmieścił się jeszcze głośnik centralny, a cały zestaw można bez problemu przysunąć do ściany.

Sprzęt

Subwoofer ma grubość zaledwie 9 cm.

Subwoofer ma grubość zaledwie 9 cm.

W małym pomieszczeniu sprawdził się system combo Pioneer DSC-323. Jego wyjątkowość polega na tym, że potrafi odtwarzać przestrzenny dźwięk bez potrzeby ustawiania za plecami widza głośników satelitarnych. Nie jest to jednak rozwiązanie stwarzające tylko złudzenie przestrzeni dzięki opóźnieniu dźwięku i tym podobnym sztuczkom. System składa się z pięciu głośników i subwoofera, tyle tylko że głośniki tylne można postawić wraz z głównymi. Jak to możliwe? Otóż są one skonstruowane tak, że przy odpowiednim ustawieniu dźwięk odbija się od ścian i sufitu. Ponadto procesor dźwięku tak steruje opóźnieniami, że dźwięk odbity i ten dochodzący z przodu docierają do nas równocześnie.

Efekt jest nadspodziewanie dobry - jeżeli tylko uda nam się dobrze dopasować pozycje głośników, efekty przestrzenne brzmią całkiem dobrze. Odgłosy strzałów rzeczywiście dobiegają z tyłu (Matrix), a samoloty przelatują nad naszymi głowami (Pearl Harbor). Oczywiście złudzenie nie jest aż tak doskonałe, jak w przypadku solidnego klasycznego rozstawienia zestawu 5.1. Pioneer DSC-323 pozwala i na taką konfigurację - głośniczki główne i satelitarne można łatwo rozdzielić, a te drugie dzięki dłuższym kablom ustawić w należnym im miejscu.

Znaczone kolorami gniazda głośnikowe.

Znaczone kolorami gniazda głośnikowe.

Skoro mowa o kablach, to warto wspomnieć o wygodnym dla początkujących rozwiązaniu, jakie zastosował Pioneer. Każdy głośnik ma z tyłu kolorową plakietkę. Tym samym kolorem oznaczony jest przydzielony do niego kabel i wyjście wzmacniacza. Minusem jest natomiast to, że same wyjścia wzmacniacza to specjalne wtyczki, które utrudniają wykorzystanie własnych kabli.

Dzięki możliwości połączenia głośników satelitarnych i głównych zestaw bez problemu zmieścił się na niewielkim stoliku. Głośnik niskotonowy to płaska skrzynia o grubości zaledwie 9 cm, którą można łatwo przenieść i ustawić w dowolnym miejscu. Jest nawet możliwość położenia subwoofera płasko na podłodze i wsunięcia pod jakiś mebel. Niestety, przy takich wymiarach nie było miejsca na wzmacniacz i głośnik niskotonowy jest pasywny.

Podsumowanie

Dzięki odpowiedniemu doborowi komponentów zestawu udało się osiągnąć zamierzony cel - system mieści się na niewielkim stoliku i waży tyle, że w razie potrzeby całość można łatwo przesunąć. Co więcej, brzmi bardzo dobrze i dzięki swojej konstrukcji umożliwia dalszą rozbudowę. Tyle, że to już chyba w większym mieszkaniu...

Pokój

Tu o wszystkim decydowały wymiary pokoju. W klitce mierzącej 3,5 x 4,5 m liczy się każdy kawałek przestrzeni. Jest miejsce na materac, biurko i szafę. Właściciel postanowił wcisnąć tu jeszcze kino domowe i to takie, które będzie dawało dobry, panoramiczny obraz. Aby to osiągnąć, trzeba było zastosować kilka nietypowych rozwiązań.

Ponieważ mieszkanie znajduje się w klasycznym bloku z wielkiej płyty, nie można było sobie pozwolić na system o dużej mocy dźwięku - sąsiedzi mogliby tego nie wytrzymać.

Ponadto brak miejsca nie pozwalał na użycie dużych głośników przednich, a i z satelitami było sporo problemów.

Sprawa była trudna. Już na pierwszy rzut oka było widać, że nie uda się ustawić i fotela, i panoramicznego telewizora, i wzmacniacza, i odtwarzacza, i dużych kolumn przednich oraz pary satelitów. Na szczęście w tym przypadku pieniądze nie stanowiły największego problemu, więc można było uciec się do rozwiązań nieco kosztowniejszych.

Możliwe zmiany

Mały zestaw nie musi oznaczać małych możliwości.

Ale - jak zwykle - coś jeszcze można w nim poprawić, coś zmienić. Pierwszą rzeczą, nad którą warto by się zastanowić, jest takie ustawienie systemu, które pozwoliłoby zrezygnować z uciążliwego przesuwania stolika.

Telewizor LCD można przecież umocować na ścianie.

Sony sprzedaje nawet specjalny uchwyt pasujący do modelu KLV-26HG2. Głośniki przednie i centralny również są przystosowane do mocowania do ściany - ich rozmiary pozwalają po prostu na powieszenie kolumienek na pojedynczych hakach. Można by się również zastanowić nad przeniesieniem satelitów pod sufit - oczywiście wymagałoby to poprowadzenia kabli górą, ale efekt będzie tego wart.

W takim układzie pozostawałoby tylko umieszczenie gdzieś w okolicach biurka czy szafy odtwarzacza z wbudowanym wzmacniaczem i płaskiego subwoofera.

Ewentualną alternatywą mógłby być inny zestaw Pioneera, który wykorzystuje bezprzewodowe głośniki tylne. Są one połączone w blok i komunikują się z resztą zestawu drogą radiową.


Zobacz również