Cięcie płyty

Skąd biorą się różnice w długości filmów kierowanych na różne rynki i dlaczego znowu ktoś decyduje za widza, jakie sceny są dla niego niewskazane?

Skąd biorą się różnice w długości filmów kierowanych na różne rynki i dlaczego znowu ktoś decyduje za widza, jakie sceny są dla niego niewskazane?

Jak się okazuje, cenzura nie jest zjawiskiem tak ściśle powiązanym z systemem totalitarnym, jakbyśmy byli skłonni uważać. Chyba że za taki uznamy komputerowe imperium Billa Gatesa... Trudno jednak przypuszczać, że Microsoft finansuje ruchy przeciwko przemocy w mediach. Wciąż słyszy się o coraz to nowych organizacjach, które formują się, by np. chronić dzieci przed przedwczesnym uświadomieniem seksualnym podczas oglądania telewizji. Sądziliśmy jednak, że czerwony trójkąt w prawym dolnym rogu ekranu to wszystko, na co można pozwolić w kraju, który szczyci się poszanowaniem praw człowieka. Tymczasem na hasło "censorship" amerykańska wyszukiwarka wyrzuca kilka tysięcy linków. Większość z nich prowadzi do stron o charakterze protestacyjnym. Czyżby Wielki Brat patrzył uważnie także na kolebkę wolności?

Ponieważ nie do końca wiadomo, o co tak naprawdę chodzi z cenzurą płyt DVD, można podejrzewać, że chodzi o manipulację, czyli/albo pieniądze. Niemal na każdej stronie poświęconej tematyce kina domowego można znaleźć systematycznie aktualizowane listy filmów, które zostały ocenzurowane. Próżno jednak szukać informacji, na czym ta ingerencja polegała i kto jej właściwie dokonał. W ramach rodzącej się histerii za działania cenzorskie uważa się wprowadzanie zabezpieczeń antypirackich, mających chronić prawa autorskie twórców i ekonomiczne korzyści producentów.

To jak to jest z tą cenzurą?

Biorąc pod uwagę niesamowite, w porównaniu z tradycyjnym sposobem zapisu, możliwości, jakie oferuje płyta DVD, można się spodziewać, że stanie się ona celem szczególnie zajadłych ataków najróżniejszych "wycinaczy". Są to zazwyczaj drobne ingerencje, których nie zauważy zwyczajny widz. Jednak nawet najdrobniejsze zmiany nie ujdą uwagi prawdziwego wielbiciela konkretnego filmu. Na jednej z list dyskusyjnych fan "Zabójczej broni" pisze zbulwersowany: "Jestem w szoku. W drugiej części brakuje połowy scen walk. Riggs nie skręca karku gościowi przy pomoście, wali drzwiami innego gościa tylko raz itd." W odpowiedzi na to inny miłośnik tej samej serii wylicza: "Z pierwszej części wycięli 8 min, z drugiej - 4 min, a z trzeciej też 4 min." Czy to już dostateczny powód do wszczęcia paniki? Jest przynajmniej jedna kwestia, którą należałoby uwzględnić przy liczeniu minut trwania poszczególnych obrazów. Filmy przeznaczane na rynek amerykański są zapisywane w systemie NTSC. Ponieważ oferuje on lepszą synchronizację klatki z formatem kinowym, całość trwa nieco krócej, mimo iż nie wycinano z niej żadnych fragmentów. Ten sam film ogląda się po prostu jakby szybciej. Z drugiej strony, nie jest też tak, że absolutnie nikt nie interesuje się zawartością płyt przed ich wypuszczeniem na rynek. Usuwanie niepożądanych scen odbywa się w wielu krajach, ale najczęściej słyszy się oczywiście o Ameryce, Wielkiej Brytanii i Niemczech. W Anglii już od 1912 roku istnieje British Board of Film Classification, zajmująca się kategoryzacją filmów na grupy wiekowe i zabraniająca dystrybucji, jeżeli dopatrzy się w dziele scen zbyt brutalnych. Ograniczenia wprowadzają też Niemcy. "- Sprawa jest bardzo prosta" - tłumaczy Jarosław Sokół z Falcona, jednego z większych internetowych sklepów z płytami DVD w Polsce. - "Niemcy są wyczuleni na przemoc w filmach i stąd niektóre z nich np. "Zabójcza Broń", "Wejście Smoka", filmy ze Stevenem Seagalem są edytowane, czyli pozbawione scen uznanych za szczególnie okrutne. Polska jest w tej samej grupie i takie płyty do nas trafiają. Dla odmiany Anglia i USA są wyczulone na erotyzm, seks w filmach." Podobnej odpowiedzi udziela dział Public Relations Warner Bros, którego filmy królują na czarnych listach DVD. Polscy kinomani odczuwają po prostu istnienie cenzury u zachodniego sąsiada. Ciekawe jest tylko to, że według art. 5 ustęp 1 Konstytucji Republiki Federalnej Niemiec cenzura jest tam zakazana...


Zobacz również