Cisza w sklepie z muzyką

Wielcy producenci i dystrybutorzy zalewają rynek muzyką popularną i banalnie klasyczną, czyli łatwo się sprzedającą. Miłośnicy sztuki poszukującej innych wartości na wielkie zakupy muszą jeszcze poczekać.

Wielcy producenci i dystrybutorzy zalewają rynek muzyką popularną i banalnie klasyczną, czyli łatwo się sprzedającą. Miłośnicy sztuki poszukującej innych wartości na wielkie zakupy muszą jeszcze poczekać.

"Matrix", "Faceci w czerni", "Terminator III", "Obcy IV", "Armageddon", "Speed II", "Die Hard III"... Rekordowe, bo najwyższe budżety na realizację i postprodukcję, astronomiczne stawki dla aktorów i ogromne, bardzo kosztowne kampanie promocyjne we wszystkich możliwych krajach. Później zamknięte pokazy dla przedstawicieli branży, premiera kinowa, premiera tytułu DVD i VHS, nominacje do nagród, a wszystko po to by wreszcie, po kilku miesiącach, najzwyczajniej w świecie zapomnieć o czym właściwie były te filmy. Zdarzają się sceny wyjątkowe i bardzo spektakularne, ale tym, co przede wszystkim pozostaje w pamięci, jest ogólne wrażenie naiwności i schematyzmu fabuły, byle jakich kreacji aktorskich oraz braku treści. Byłoby miło od czasu do czasu zobaczyć coś spoza głównej - komercyjnej czy hollywoodzkiej - oferty. Powodowani taką właśnie potrzebą postanowiliśmy sprawdzić, jak wygląda dostępność do niekoniecznie najbardziej przebojowych i popularnych tytułów DVD, zwłaszcza do płyt z muzyką, pomimo że już sam wybór filmów fabularnych w sklepach i wypożyczalniach mógł usposabiać pesymistycznie. I rzeczywiście, cała sytuacja żywo przypomina to, co przed dziesięciu mniej więcej laty działo się w wypożyczalniach wideo. Wszędzie te same filmy, które prędzej czy później pojawią się w telewizji, pojedyncze tytuły z klasyki kina światowego, a jeśli jakimś cudem koncert, to w najlepszym razie Led Zeppelin ze schyłkowego okresu. Znacznie później pojawiły się inspirujące serie filmów fabularnych - Tantra Film i Gutek Film - wychodzące do dziś, ale tylko na taśmach VHS. Pojedyncze tytuły DVD Tantry: "Cube" i "Human Traffic" oraz plany Gutka, żeby wydać "Tańcząc w ciemnościach" w formacie DVD wraz z kilkoma filmami opracowanymi przez TVP SA to jednak wciąż stanowczo za mało.

Wielcy nie lubią innych brzmień

Przedstawiciele sieci salonów EMPIK oraz pracownicy Dużego Domu Dystrybucyjnego - jednej z dwóch największych w kraju firm dystrybuujących DVD - w przybliżeniu szacują, że proporcje sprzedaży muzyki do fabuły na DVD mają się jak 1:25, można więc powiedzieć, że sprawa jest całkowicie marginalna. A jednak nie; przy mocno ograniczonych możliwościach wyboru interesujących filmów ciekawa muzyka jest jedyną kontrpropozycją, na którą ze zrozumiałych powodów można by liczyć. DVD w sensie technicznych możliwości nośnika oferuje bez porównania lepszą jakość i trwałość zapisu nie tylko obrazu, ale także cyfrowego dźwięku. Zwyczajna płyta CD zapisana szesnastobitowo przy 44 kHz nie wytrzymuje porównania z 24 bitami i 192 kHz płyty DVD. Sprzęt, którym dysponujemy, wcale nie jest najważniejszy.

Synchroniczne nagrania wielośladowe i systemy dźwięku dookólnego nie uległy standaryzacji, ale i tak spełniają podstawowy wymóg kompatybilności. Oznacza to, że płyty odtwarzane na popularnych urządzeniach powinny zapewnić pełny ilościowo, w znaczeniu ilości sygnałów, odbiór. Częstość próbkowania dźwięku na potrzeby DVD opisywana przez prawo Shannona - Nipkowa zapewnia odbiór pasma rzędu 90 kHz, a tego i tak nikt nie usłyszy. Jest chyba zrozumiałe, że skoro dysponujemy taką zaawansowaną techniką, mamy też ochotę oglądać i słuchać rzeczy przynajmniej równie progresywnych pod względem estetycznym. Tu zaczynają się kłopoty.

Nikogo, kto chociaż z grubsza orientuje się, jak działa przemysł muzyczny w Polsce, nie zaskoczy chyba wiadomość, że ukazujące się płyty DVD z materiałem muzycznym pochodzą zaledwie z kilku źródeł. Wielka Piątka (czyli Warner, BMG, Universal, Pomaton EMI i Sony) dostarcza praktycznie wszystkich płyt, które można kupić legalnie. Prawdopodobnie najlepsze, co można powiedzieć o tej ofercie, to tyle że płyty z reguły wydano przyzwoicie, chociaż trafiają się też ewidentne wpadki (szczegółowe recenzje można znaleźć w każdym numerze "Kina Domowego - Magazynu DVD"). Niestety, na tym kończy się kurtuazja: jeżeli chodzi o różnorodność gatunków i stylów muzycznych, warianty wykonań i interpretacji w wypadku muzyki poważnej, aktualność, egzotykę itd., niepodobna zdobyć się na żaden komplement. Pozycje ciekawsze można policzyć na palcach. Znacznie łatwiej powiedzieć, czego na DVD nie kupimy - dokumentów muzycznych, jazzu, etno i awangardy, a klasyka to najczęściej nagrania tego rodzaju, które moglibyśmy kupić na gwiazdkę widywanej raz w roku cioci z innego miasta albo szefowi w biurze. Wyjątki potwierdzają regułę. Nie przekonują wyjaśnienia dystrybutorów, że z jednej strony rynek jest mały, a z drugiej - wydanie płyty wciąż bardzo kosztowne. W Polsce działają przynajmniej dwie przyzwoite i konkurencyjne tłocznie płyt: Takt i Alternati Projekt, a nagranie, nie w pełni profesjonalne, ale dobrej jakości, można zrealizować w domu, na komputerze z nagrywarką DVD.


Zobacz również