Close Combat 2: A Bridge Too Far

Czy myślałeś kiedyś o tym, by wcielić się w rolę generała dowodzącego wielką operacją wojenną nie pojedynczą bitwą, czy nawet kampanią, lecz przedsięwzięciem na miarę holenderskiej Market Garden? Jeśli odpowiada Ci ta rola, postaraj się koniecznie o najnowszą grę strategiczną wyprodukowaną przez Microsoft, będącą kontynuacją znanej gry Close Combat.

Czy myślałeś kiedyś o tym, by wcielić się w rolę generała dowodzącego wielką operacją wojenną nie pojedynczą bitwą, czy nawet kampanią, lecz przedsięwzięciem na miarę holenderskiej Market Garden? Jeśli odpowiada Ci ta rola, postaraj się koniecznie o najnowszą grę strategiczną wyprodukowaną przez Microsoft, będącą kontynuacją znanej gry Close Combat. Porzuć żniwiarki, chronosfery, krasnoludzkich saperów i weź udział w PRAWDZIWEJ wojnie; zobacz czy łatwo jest prowadzić skuteczną taktykę w warunkach tak realistycznych, że o losach starcia może decydować niskie morale przerażonych żołnierzy czy ukształtowanie rzeźby terenu.

W przeciwieństwie do wszystkich innych strategii czasu rzeczywistego(RTSów) ta oparta jest na rzeczywistych wydarzeniach, które rozegrały się w rejonach holenderskiego miasteczka Arnhem podczas II wojny światowej w ramach alianckiej operacji o kodowej nazwie Market - Garden. Niezwykły realizm epatuje dosłownie z każdego elementu tej gry; nie chodzi mi tu bowiem tylko o doskonały mechanizm gry wiernie symulujący rzeczywiste bitwy, lecz także o jej klimat i dbałość o takie szczegóły jak wygląd jednostek czy parametry rozmaitych typów broni. Jak już mówiłem celem gry jest (pomyślne) przeprowadzenie operacji wojskowej w Holandii (odbyła się ona w dniach 17 - 16 września 1944 roku); przy czym mamy możliwość wcielenia się w rolę dowódcy jednej ze stron (aliantów lub Niemców). Rozgrywka została podzielona na etapy w obrębie których możemy dowodzić naszymi wojskami.

Najmniejszą (pod względem długości trwania i znaczenia strategicznego) taką jednostką gry jest bitwa - autorzy przygotowali aż 33 scenariusze starć o różnym stopniu trudności; nieraz o naszym zwycięstwie decyduje nie tylko fakt wyeliminowania wojsk wroga, lecz konieczne jest także wykonanie konkretnych rozkazów (np. obrona mostu czy przejęcie określonych obiektów). Podczas gry po stronie Aliantów (nie pomylę się chyba zbytnio stwierdzając, iż większość graczy wybierze walkę po tej stronie) musimy pamiętać, że czas działa na naszą niekorzyść i zbyt długi rozejm z przeciwnikiem można przypłacić klęską. Oprócz wyboru konkretnej bitwy możemy spróbować swych sił w całej operacji (11 dostępnych scenariuszy) lub nawet kampanii (4 po jednej dla każdego dużego miasta: Arnhem, Nijmegen, Eindhoven i Groesbeek objętych działaniami wojennymi). Składają się one z większej liczby bitew, zaś stan naszego wojska na początku każdej z nich zależy w dużej mierze od wcześniejszych sukcesów. Dopiero po wybraniu tej opcji gra stanowić będzie prawdziwe wyzwanie gracz musi kontrolować nie tylko obecne wydarzenia, lecz także udowodnić swe umiejętności w dziedzinie długofalowego planowania strategii, dbać o zaopatrzenie i posiłki (wbrew pozorom nie jest to takie proste jak mogło by się wydawać). Jeśli kogoś nie satysfakcjonują "fabryczne scenariusze" może stworzyć własny na bazie jednego z gotowych. Niestety nie ma możliwości zaprojektowania, bądź zmiany istniejącej rzeźby terenu, lecz oglądając mapy z Close Combat 2 nie mamy wątpliwości, że są one efektem bardzo długiej i ciężkiej pracy sztabu grafików i kartografów (sic!). Poza tym zestaw dostarczonych plansz jest bardzo różnorodny i powinien zaspokoić potrzeby większości graczy.

Gdy już wybraliśmy interesujący nas scenariusz czas by przejść do sedna sprawy, czyli wziąć losy bitwy w swoje ręce i zanurzyć się w zgiełku pożogi wojennejZdziwią się jednak ci, którzy sądzą, że do dyspozycji dostaną dywizjony czołgów czy kilka pułków piechoty. W Close Combat 2 (podobnie zresztą jak w części pierwszej) kierujemy poczynaniami małych, pięcioosobowych grup (traktowanych jako niepodzielna jednostka) żołnierzy i pojedynczych maszyn w najlepszej sytuacji na mapie znajduje się po piętnaście jednostek każdej ze stron. Prawda jest taka, że pomimo relatywnie małej liczbie wojsk ich kierowanie może stwarzać problemy i aby w pełni nad nimi zapanować potrzeba kilku godzin treningu. Nie znaczy to jednak, że wydawanie rozkazów jest skomplikowane wszystkie dostępne są pod prawym przyciskiem myszy i "obsługa" żołnierzy jest niemal intuicyjna, co jest ewenementem w światku gier strategicznych (pomijam tu takie hybrydy strategii i zręcznościówek jak na przykład Red Alert). Jednak co innego umieć wysłać żołdaków do boju, a co innego sprawić by zaczęli odnosić zwycięstwa. Już wcześniej wspomniałem o dużym realizmie gry, warto jednak dodać, że twórcy gry położyli naprawdę duży nacisk na psychologiczny aspekt walki; jest to prawdopodobnie jedyna gra, w której podwładni mogą odmówić wykonania rozkazu gdy uznają go za nonsensowny. Strach, zmęczenie, morale, stan broni, formacja terenu, obecność kolegów w pobliżuto wszystko ma niemały wpływ na poczynania naszych ludzi.

Jak przystało na produkt naprawdę profesjonalny Close Combat: A Bridge Too Far nie przynosi wstydu swym twórcom z powodu słabej grafiki czy mało sugestywnej szaty dźwiękowej. Nawet w niskiej rozdzielczości (800x600) gra wygląda idealnie, lecz szczyt doznań wizualnych osiągniemy uruchamiając program w trybie 1024x768 i HiColor (tak!) oczywiście, jeśli nasz sprzęt podoła temu wyzwaniu. Dźwięki w grze pochodzą głownie z ust żołnierzy (udało mi się nawet złowić "Poddaj się!" dochodzące z budynku opanowanego przez polska brygadę spadochronową!) i tzw. źródeł naturalnych: ptaki, krowy, itp. Zastanawia mnie tylko niedbała realizacja graficzna niektórych efektów takich jak zasłona dymna, czy tworzenie się lejów po pociskach. Inną niedogodnością jest bez wątpienia małe tempo rozgrywki (po części wynika ono pewnie z ogromnej ilości wizualnych bajerów i dużej rozdzielczości) czy bardzo irytujący czas reakcji żołnierzy na wydany rozkaz. Pomimo tego produkt ten wywiera ogromne wrażenie: fenomenalną grafiką, nowatorskimi rozwiązaniami i dużym realizmem i jeśli nie odniesie sukcesu rynkowego to tylko dlatego iż taka tematyka nie jest (w moim odczuciu) zbyt popularna należało raczej sięgnąć do sprawdzonych rozwiązań ze żniwiarkami Tiberium w roli głównej W tej sytuacji pozostaje nam jedynie sakramentalne stwierdzenie: "no tak, to przecież Microsoft, lider informatyki, twórca najlepszego (brrr) systemu operacyjnego na PC". Otóż nie. Grę stworzyła firma Atomic Games, zaś Microsoft przyczynił się jedynie do jej wydania (tłoczenie krążków i pudełka). Tytuł ten jest doskonałym przykładem ilustrującym tezę, że dobry produkt to nie tylko program (gra, encyklopedia), lecz też swoista oprawa stanowiąca kropkę na "i" lub jak w tym przypadku oferująca mnóstwo dodatkowych informacji stanowiących kopalnię wiedzy na dany temat. Oprócz eleganckiej instrukcji obsługi klient dostaje obszerny zbiór danych na temat drugiej wojny światowej (wraz z 230 MB archiwalnych sekwencji filmowych) dostępny z poziomu pomocy.


Zobacz również