Co najmniej 20 000 zdjęć przesłanych przez Snapchat w rękach hakerów

Snapchat do przechowywania zdjęć używa m.in. serwerów firm partnerskich, co sprawia, że fotki i filmiki, które w teorii miały zniknąć na zawsze, pozostają jeszcze długo na ich urządzeniach. I do tych właśnie zasobów dobrała się pewna grupa hakerów.

Hakerzy nazwali swoją zdobycz "The Snappening", nawiązując do afery związanej z wyciekiem nagich zdjęć celebrytek - "The Fappening". Jak zdradza to tytuł newsa, z serwera zostało skradzionych co najmniej 20 tysięcy prywatnych zdjęć, jednak według ocen ekspertów, liczba ta może być 10-krotnie większa i wynosić 200 tysięcy. Oczywiście nie mamy do czynienia z sytuacją, gdy wszyscy prywatni użytkownicy robili sobie nagie fotki i przesyłali je Snapchatem (choć pewnie czasem i tak było), a teraz zdjęcia te zostaną opublikowane, ale o sytuację, która zaprzecza całej idei serwisu - gdzie wszystko miało być ulotne i nie do odzyskania.

Jak dokładnie hakerzy weszli w posiadanie zdjęć - tego jeszcze nie wiadomo. Pierwsze raporty sugerują "klasyczne" włamanie przy wykorzystaniu luki w mechanizmach bezpieczeństwa, choć nie doprecyzowano, jakiej. Można też podejrzewać, że na wspomnianych serwisach firm trzecich zamontowano szkodnika, który zapisuje wszystkie multimedia i przesyła je na serwer hakerów. Oficjalnie Snapchat oświadczył, że żaden z jego serwerów nie odnotował włamania i nie wie, gdzie znajduje się źródło wycieków.


Zobacz również