Co tak pięknie gra?

Dotychczas symbol 3D pojawiał się tylko w nazwach kart graficznych, obecnie można go znaleźć także w nazwach kart dźwiękowych. Chwyt reklamowy czy rzeczywistość?

Dotychczas symbol 3D pojawiał się tylko w nazwach kart graficznych, obecnie można go znaleźć także w nazwach kart dźwiękowych. Chwyt reklamowy czy rzeczywistość?

Karta Winmax  Blade 320  wyposażona jest w optyczne wyjście dźwiękowe, dzięki czemu umożliwia bezstratne przesyłanie sygnału.

Karta Winmax Blade 320 wyposażona jest w optyczne wyjście dźwiękowe, dzięki czemu umożliwia bezstratne przesyłanie sygnału.

Już mało kto pamięta, że niegdyś karty dźwiękowe były luksusem, na który nie wszyscy mogli sobie pozwolić. Komputery wyposażone w kartę dźwiękową, nieco tylko lepszą od wbudowanego głośniczka, określano mianem multimedialnych. Każdy pragnął mieć w swojej maszynie choćby najbardziej prymitywny klon Sound Blastera.

Właśnie karty z serii Sound Blaster stały się jednym z pierwszych niekwestionowanych standardów. Wcześniej wprawdzie stosowano kilka innych rozwiązań (niektórzy czytelnicy pamiętają zapewne, że pisma komputerowe drukowały schematy prostego układu dźwiękowego Covox), ale żadne z nich nie zdobyło powszechnego uznania.

Z czym do Windows 2000

Jeżeli masz zainstalowaną wersję beta Windows 2000, dostępną już od kilku miesięcy, Twoja karta dźwiękowa może nie działać całkowicie poprawnie, ponieważ większość producentów wciąż nie oferuje sterowników do tego systemu, czekając na jego oficjalną premierę. Podczas naszych testów wiele problemów sprawiał DirectSound, powodując komunikaty błędów w najmniej spodziewanych momentach.

Przykładem jest chociażby Sound Blaster Live!, do którego uruchomienia w systemie Windows 2000 należało, przynajmniej w czasie pisania tego tekstu, ściągnąć nieoficjalne łatki.

Z dzisiejszego punktu widzenia pierwsze Sound Blastery miały niezwykle ograniczone możliwości. Przeznaczone, oczywiście, do współpracy z szyną ISA, pozwalały na próbkowanie dźwięku z maksymalną częstotliwością 22 kHz i na 256 poziomach. Wiele z nich pracowało tylko w trybie monofonicznym.

Karty dźwiękowe ewoluowały dużo wolniej niż na przykład procesory czy karty graficzne, ale pewne istotne udoskonalenia wprowadzono dość szybko.

Przede wszystkim zwiększono częstotliwość próbkowania - wszystkie dzisiejsze karty osiągają co najmniej 44,1 kHz, a niektóre 48 kHz. Zwiększyła się również rozdzielczość przetworników dźwięku. Standardem już od dłuższego czasu są karty 16-bitowe.

Skąd dobiega dźwięk?

Usytuowanie dźwięku w przestrzeni to obecnie najczęściej dyskutowane zagadnienie związane z kartami dźwiękowymi. Specjaliści od marketingu przekonali zapewne producentów, że nikt do domowego komputera nie kupi karty bez tej funkcji, więc nawet najtańsze urządzenia są reklamowane jako przystosowane do generowania dźwięku pseudo 3D.

Dźwięk przestrzenny można wykorzystywać na kilka mniej lub bardziej wyrafinowanych sposobów. Jednym z najpopularniejszych jest oczywiście zastosowanie w grach komputerowych. Wrażenie przebywania w wirtualnym świecie staje się dużo bardziej realne, gdy dźwięk dobiega ze wszystkich stron.

Osoby znające gry typu "Quake" czy "Unreal" wiedzą również, jak ważne jest, by słyszeć, którędy zbliża się przeciwnik. Innym klasycznym przykładem zastosowania dźwięku przestrzennego jest kino domowe.

Jednak nowe karty dźwiękowe służą nie tylko do rozrywki. Wyobraźmy sobie chociażby system wideokonferencyjny, który umiejscawia w przestrzeni głosy biorących udział w dyskusji. Gdy kilka osób mówi jednocześnie, może to być niezwykle pomocne. W przypadku zwykłego systemu stereo moglibyśmy mieć problem z rozróżnieniem, kto wypowiada daną kwestię.

Oszustwo czy czary?

Producenci tacy jak Hoontech oferują rozszerzenia do kart Sound Blaster Live!, dodające zestaw wejść i wyjść cyfrowych.

Producenci tacy jak Hoontech oferują rozszerzenia do kart Sound Blaster Live!, dodające zestaw wejść i wyjść cyfrowych.

W jaki sposób uzyskać dźwięk przestrzenny, korzystając jedynie z dwóch ustawionych przed słuchaczem kolumn? Wydaje się przecież niemożliwe, aby dźwięk mógł dobiegać na przykład zza słuchacza.

Cały sekret tkwi w budowie naszego narządu słuchu, który daje się oszukiwać. Podczas określania, z jakiego kierunku dobiega dźwięk, mózg analizuje różnice sygnałów docierające do obojga uszu. Możliwe jest symulowanie tych różnic przy użyciu tylko dwóch źródeł sygnału. Dwie podstawowe techniki to: minimalne różnice w czasie emisji dźwięku (sprawiające, że do jednego ucha dociera on nieco później niż do drugiego) oraz różnice natężenia dźwięku - na przykład z lewej strony jest nieco głośniejszy niż z prawej.

Niestety, zastosowanie powyższych sztuczek wymaga bardzo wielu obliczeń matematycznych, które muszą być przeprowadzane w czasie rzeczywistym.

Ponieważ większość nieskomplikowanych kart dźwiękowych nie jest w stanie sprostać temu zadaniu, generują dźwięk przestrzenny w bardzo ograniczonym zakresie.

Łatwiejszą metodą jest wykorzystanie czterech lub więcej kolumn - ku temu rozwiązaniu skłania się wielu producentów kart dźwiękowych, wyposażając produkty w dwa wyjścia, po jednym dla pary kolumn przednich i tylnych.

Wystarczy odpowiednio regulować natężenie dźwięku z przodu i z tyłu, aby stworzyć złudzenie przemieszczania się go w przestrzeni. Przykładem może być chociażby Sound Blaster Live! bądź karty oparte na procesorze Vortex 2.

W dodatku takie rozwiązanie doskonale się nadaje do odtwarzania filmów na DVD z dźwiękiem zakodowanym w Dolby Digital 5.1.


Zobacz również