Command & Conquer: Red Alert 2

Legendarna seria COMMAND & CONQUER doczekała się swojej kolejnej odsłony. Czy zdystansuje ona konkurencyjne strategie czasu rzeczywistego i powtórzy marketingowy sukces poprzedniczki? Odpowiedź na to i inne pytania poznacie czytając naszą recenzje.

Entuzjaści gier strategicznych czasu rzeczywistego zapewne doskonale zdają sobie sprawę, że największy wkład w rozwój tego typu produkcji ma firma WESTWOOD. To właśnie spod ręki zatrudnionych w niej programistów wyszedł protoplasta wszystkich RTSów, czyli pamiętna DUNE 2. Jednak ich najwspanialszym dziełem jest niewątpliwie seria COMMAND & CONQUER licząca sobie już cztery odsłony (nie uwzględniając oczywiście rozmaitych rozszerzeń). Rynkowe sukcesy odniesione przez poprzednie edycje zmotywowały autorów do przygotowania kolejnej części cyklu. Jej pełna nazwa brzmi COMMAND & CONQUER: RED ALERT 2.

Już z tytułu można łatwo wywnioskować, że mamy do czynienia z następcą bestsellera wydanego w 1997 roku. Fabuła ponownie przedstawia nam alternatywną wersję historii po zakończeniu II Wojny Światowej. Głównym wątkiem jest hipotetyczny konflikt zbrojny pomiędzy Związkiem Radzieckim i Stanami Zjednoczonymi toczący się na przełomie XX i XXI wieku. Akcja rozpoczyna się w momencie sowieckiego ataku na niczego nie spodziewających się Amerykanów. Wydarzenia te perfekcyjnie przedstawia nam filmowa introdukcja będąca połączeniem klasycznych renderingów ze scenami digitalizowanymi z udziałem ludzi. Podobne sekwencje wideo pojawiają się również pomiędzy poszczególnymi scenariuszami trzeba przyznać, że są one wykonane wzorowo. Co ciekawe można dopatrzyć się kilku odniesień do faktów historycznych z przeszłości. Dla przykładu stosunki premiera Romanowa i Yuriego są analogiczne do relacji pomiędzy carem Mikołajem II (nonen omen Romanowem) i demonicznym mnichem Rasputinem. Wytrwali poszukiwacze powinni odnaleźć znacznie więcej takich smaczków.

Fabuła gry stanowi jedynie barwną otoczkę. Najbardziej istotne są rzecz jasna dostępne jednostki bojowe i scenariusze. Do naszej dyspozycji oddano mnóstwo rozmaitych typów oddziałów wojskowych (m.in. czołgi, piechota, wyrzutnie rakietowe, bombowce i łodzie podwodne) mogących poruszać się zarówno po lądzie, jak i pokonywać przestrzeń powietrzną lub zbiorniki wodne. Oprócz tego możemy atakować za pomocą broni niekonwencjonalnej takiej, jak: głowice nuklearne i kontrolowane wyładowania atmosferyczne. Rozgrywkę podzielono na dwie obszerne kampanie zawierające po 12 misji dla obu stron konfliktu. Każda z nich posiada inny cel i toczy się w odmiennej części globu ziemskiego. Rosnący stopień trudności i różnorodność zadań sprawia, że potencjalny użytkownik nie powinien narzekać na nudę.

Oprawa wizualna drugiej części RED ALERT została stworzona w oparciu o ulepszony engine COMMAND & CONQUER: TIBERIAN SUN. Wynika z tego, że grafika jest tylko namiastką trzeciego wymiaru (przestrzenne są jedynie modele jednostek i fragmenty otoczenia). Jednak w tym przypadku cecha ta nie powinna być uznana za negatywną, gdyż użyta tu izometryczna perspektywa daje doskonały przegląd pola walki. Wszystkie oddziały są widoczne nawet w większych grupach i co najważniejsze nie mają tendencji do zbijania się w jedną, bezkształtną masę, uniemożliwiającą ich rozróżnienie. Do tej pory była to jedna z wad produktów spod znaku C&C. Na uwagę zasługuje także płynna animacja oraz dokładnie odwzorowane środowisko. Tę ostatnią cechę można zaobserwować głownie podczas walki w miastach. Architektura jest zróżnicowana, a podczas rozpoznania terenu można natknąć się na charakterystyczne budowle poszczególnych metropolii (np. budynek Pentagonu w Waszyngtonie lub cerkiew Wasyla Błogosławionego w Moskwie).

Powszechnie wiadomo, że o klasie gry komputerowej świadczy również warstwa audio. A ta w przypadku omawianego tytułu zrealizowana jest wyjątkowo dobrze. Efekty akustyczne zostały umiejętnie dobrane, a każda jednostka i budynek wydaje inny zestaw odgłosów. Uwzględniono tu nawet takie szczegóły, jak: np. specyficzny akcent w wypowiedziach oddziałów i dowódców radzieckich (szczególnie ciekawy i zabawny zarazem jest sposób mówienia premiera Romanowa). Za równie atrakcyjną można uznać przygrywającą w tle muzykę. Dominują tu głównie typowo agresywne rytmy zagrzewające do walki.

Ogólnie rzecz biorąc, najnowsze dzieło programistów z WESTWOOD po raz kolejny demonstruje ich artystyczny kunszt. Być może nie wprowadza ono do gatunku rewolucyjnych rozwiązań, ale za to przemawia za nim doskonała (jak na RTS) warstwa fabularna oraz perfekcyjne wykonanie w każdym niemal elemencie. Gra gwarantuje wiele godzin znakomitej rozrywki, zarówno w trybie single, jak i multiplayer. Moim zdaniem jest to aktualnie jedna z najlepszych strategii czasu rzeczywistego!


Zobacz również