CopyRouter może zatrzymać porno

Australijska firma Brilliant Digital Entertainment (oficjalnie znana jako Altnet) twierdzi, że może zatrzymać dziecięcą pornografię w internecie. Wszystko dzięki nowemu narzędziu sieciowemu o nazwie CopyRouter, które firma chce sprzedać amerykańskim dostawcom internetowym i agencjom rządowym.

Brilliant Digital zaproponowała właśnie amerykańskim dostawcom internetowym (ISP) oraz agencjom rządowym narzędzie CopyRouter, które może stanowić potężny bufor pomiędzy użytkownikami sieci a ich połączeniem internetowym. Program ma monitorować wszystkie dane, które są związane z "niebezpiecznymi" zagadnieniami. Lista owych zagrożeń miałaby zostać ustalona przez władzę ustawodawcą, sądowniczą, właścicieli praw autorskich czy wreszcie własnych kategorii użytkownika.

CopyRouter korzysta z bardzo rozbudowanego pakietu, który doglębnie I szczegółowo monitoruje dane przepływające przez konkretne połącznie. Wśród uwzględnionych przez program treści znajdują się m.in. wiadomości e-mail, cała zawartość HTTP oraz protokoły peer-to-peer jak na przykład Gnutella czy FastTrack.

Kiedy CopyRouter wykrywa, że ktoś podejmuje próbę ściągnięcia pornografii dziecięcej, natychmiast przerywa połączenie i podmienia plik alternatywnym materiałem, który wyraźnie i stanowczo ostrzega przed konsekwencjami takiego działania. Jednocześnie program zapisuje wszystkie dane o połączeniu i materiale, który chciał pobrać użytkownik do pliku log.

Bardzo ważne jest to, że CopyRouter potrafi wykrywać takie działania jak szyfrowanie bądź kompresja, elementy, które są często wykorzystywane by uniknąć jakiejkolwiek inwigilacji.

Michael Speck z Brilliant Digital powiedział, że firma od dłuższego czasu współpracowała z rozmaitymi dostawcami sieciowymi w celu jak najlepszego skonfigurowania programu. Wiadomo również, że firma niegdyś zajmowała się produkcją zaawansowanych programów antywirusowych. Co ciekawe, w jeszcze wcześniejszym etapie swojej działalności firma opublikowała w sieci kontrowersyjny pakiet z klientem KaZaA (przez niektórych określanym jako Kazaa - spyware numer 1).

Oczywiście w sieci pojawiło się wiele innych kontrowersji i zarzutów dotyczących programu. Najważniejszy z nich brzmi: "przecież to nielegalne!". Odpowiedź firmy jest prosta - nikt nie zmusza do używania technologii.


Zobacz również