Cubasis VST 2.0

Praktycznie każdy producent oprogramowania muzycznego publikuje okrojone, "lekkie" wersje swoich produktów. Cubasis VST jest właśnie taką "dietetyczną" wersją Cubase'a VST, propozycją o tyle sensowną, że nie znam wielu użytkowników, którzy wykorzystują choćby 10% możliwości współczesnych programów do produkcji audio.

Praktycznie każdy producent oprogramowania muzycznego publikuje okrojone, "lekkie" wersje swoich produktów. Cubasis VST jest właśnie taką "dietetyczną" wersją Cubase'a VST, propozycją o tyle sensowną, że nie znam wielu użytkowników, którzy wykorzystują choćby 10% możliwości współczesnych programów do produkcji audio.

Wirtualne instrumenty VST może nie zastąpią normalnych, jednak efekty ich działania mogą zaskoczyć nawet wybrednych użytkowników.

Wirtualne instrumenty VST może nie zastąpią normalnych, jednak efekty ich działania mogą zaskoczyć nawet wybrednych użytkowników.

Ze szczególną sympatią traktuję Cubasisa, ponieważ jest to program łatwy w obsłudze, szybki i, co ważne, dość tani (szczególnie w porównaniu ze swoim "wypasionym bratem"). Wbrew pozorom jego ograniczenia są i tak górną granicą przeciętnych oczekiwań stawianych sekwenserowi midi i audio - 64 ścieżki midi, 48 ścieżek audio, efekty działające w czasie rzeczywistym. Całkiem niezły mikser, moduł do nagrywania na CD i 600 MB sampli na dodatkowym dysku. Oczywiście, jest sprawą dyskusyjną, czy gotowe sample nadadzą naszej kompozycji walor oryginalności i okażą się przydatne w komercyjnych projektach?

Konsoleta miksera Cubasisa naśladuje urządzenia znane ze studiów nagraniowych.

Konsoleta miksera Cubasisa naśladuje urządzenia znane ze studiów nagraniowych.

Błędem byłoby sądzić, że Cubasis jest po prostu okrojonym Cubasem. Ma on podobną funkcjonalność - obsługa i interfejs są niemal identyczne, jednak twórcy dodali parę funkcji przydatnych w półprofesjonalnym użytkowaniu. Świetnym przykładem jest tu moduł do nagrywania CD, mało przydatny w profesjonalnym studiu, ale dla amatorów niezastąpiony. Zaletą narzędzi półprofesjonalnych jest ich przejrzystość - uruchamiamy Cubasisa i widzimy paletę ze sterowaniem oraz pustą przestrzeń roboczą. Żadnych niepotrzebnych fajerwerków, bezsensownych ustawień i ekranów zaśmiecających widok. Nagrywanie ścieżek audio i midi polega na zaznaczeniu ścieżki i wciśnięciu Rec. Edycja zawartości midi to po prostu przesuwanie prostokątów na siatce (oczywiście, wydrukować możemy partyturę w klasycznej notacji nutowej). Podstawowe czynności, takie jak nagrywanie, odtwarzanie czy wybór ścieżek wykonuje się zgodnie z żelaznymi kanonami. Jeśli potrafisz zrobić to w Cubasisie, wykonasz to również w ProToolsach, Cubase'ie, Cakewalki i innych współczesnych programach.

Sparkle LE to gratisowy program dołączany do Cubase. Nie jest to narzędzie najwyższych lotów, jednak swoje zadanie spełnia.

Sparkle LE to gratisowy program dołączany do Cubase. Nie jest to narzędzie najwyższych lotów, jednak swoje zadanie spełnia.

Zwróćmy uwagę na bardziej zaawansowane funkcje. Jeżeli nie korzystasz z urządzeń midi lub chcesz wzbogacić brzmienie swoich kompozycji, bardzo ciekawą propozycją będą wbudowane w program wirtualne instrumenty. Nie ma ich zbyt wiele, ale spisują się na medal. Mamy automatyczną perkusję LM-9, syntezator Neon, basowy syntezator VB-1 oraz uniwersalny moduł brzmieniowy USM.

Nie ma MIDI? Nie ma sprawy - muzykę można pozlepiać z sampli. Tu widzimy składzik na własne próbki dźwiękowe.

Nie ma MIDI? Nie ma sprawy - muzykę można pozlepiać z sampli. Tu widzimy składzik na własne próbki dźwiękowe.

Cubasis nie ma wbudowanego edytora sampli. Steinberg zapełnia tę lukę dołączając program Sperkle LE firmy TC. Nie jest to arcydzieło (wolę Peaka lub sharewarowego SoundEffects), jednak do przycinania, dzielenia na regiony czy zmieniania głośności nadaje się znakomicie.

No i znak czasów - kodek MP3. Cubasis (podobnie jak Cubase) może wczytać plik.mp3 jako ścieżkę audio. Ponadto gotową kompozycję można zapisać w tym formacie.

Wysoką jakość kodowania ma zapewnić zastosowany przez Steinberga oryginalny kodek instytutu Fraunhofera. Dla mnie empetrójki z Audiona 3.0 brzmią równie dobrze, ale może to kwestia gustu.

Déjá vu? Nie, to po prostu znak rozpoznawczy Steinberga - interfejs graficzny. Nie zmienia się on od kilku pokoleń Cubase'a i Cubasisa.

Déjá vu? Nie, to po prostu znak rozpoznawczy Steinberga - interfejs graficzny. Nie zmienia się on od kilku pokoleń Cubase'a i Cubasisa.

Kilka spraw formalnych: Cubasis VST 2.0 nie jest programem najnowszym, jego odpowiednikiem na PC jest wersja 3.0, a wersja macintoshowa funkcjonuje na rynku prawie od roku. Zwróciliśmy na niego uwagę, ponieważ został oficjalnie wprowadzony do sprzedaży dość niedawno, co ma tę zaletę, że jest się do kogo zwrócić o pomoc techniczną.

Podsumujmy - Cubasis to niemal kompletny zestaw narzędzi do tworzenia muzyki na Macintoshu. Tylko bardzo wybredni użytkownicy lub high-endowi profesjonaliści będą szukać czegoś więcej.

Za 369 zł nie znajdziesz lepszego sekwensera audio/midi na Maintosha. Wady? Trudno z czystym sumieniem coś poważnego Cubasisowi zarzucić. Może tylko brak wbudowanego edytora audio i nieco wygórowane jak na tego typu narzędzie wymagania.


Zobacz również