Cyberpunk się odradza, a Polska ma w tym swój wielki udział

Przynajmniej trzy polskie firmy pracują aktualnie nad grami w klimacie cyberpunk. Każdy z tytułów zapowiada się świetnie i ma szansę, by stać się globalnym hitem.

Najlepsze książki cyberpunkowe

Cyberpunk to nurt w literaturze i filmie, który czytelników PCWorld.pl może zainteresować z prostego powodu: wielką rolę odgrywa w nim technologia.

W stworzonych w latach 80. ubiegłego wieku m.in. przez Williama Gibsona dziełach przeludnione miasta w rządzonych przez korporacje światach pełne są nie tylko niesamowitych gadżetów, ale popularna jest też cyborgizacja, internet to osobna rzeczywistość zwana cyberprzestrzenią, a informacja ma niezwykłe znaczenie, więc bohaterami często są hakerzy.

Cyberpunk nigdy nie był szalenie popularny czy modny. To przecież science-fiction, do tego często ciężkie i pełne technicznego słownictwa. Niezbyt optymistyczne, ukazujące degenerację społeczeństw. Ale fani fantastyki po poznaniu dzieł Gibsona mogli sięgnąć po książki innych autorów, później powstało kilka ciekawych filmów czy japońskie wariacje w postaci komiksów i animacji.

Cyberpunk kiedyś kontra rzeczywistość dziś

Wygląda na to, że w 2017 roku cyberpunk dostanie drugą młodość. Najpierw do kin trafią dwa wysokobudżetowe potencjalne przeboje: Ghost in the Shell i Blade Runner 2049.

Czemu powrót akurat teraz? Cóż, to zabawne, ale dzisiejszy świat w wielu aspektach przypomina kreacje pisarzy sprzed 30-35 lat. Najgroźniejszymi przestępcami są hakerzy, którzy mają coraz większe możliwości, bo niemal każdy przedmiot jesteśmy już w stanie podłączyć do internetu. Coraz więcej części ciała i narządów zastępujemy maszynami. A czy korporacje mają wpływ na nasze życie? Sami sobie odpowiedzcie.

W ciekawym wywiadzie udzielonym serwisowi WP Tech futurolog dr Ian Pearson, któremu przypisuje się 85. procentowy poziom trafności przewidywań, stwierdził ostatnio, że:

  • w ciągu 10 lat komputery zyskają świadomość
  • do 2050 będzie można przenieść umysł do chmury
  • i używać androida, by żyć po śmierci swojego ciała
  • wirtualna rzeczywistość przyszłości (wystarczą do niej soczewki): pomyślimy o jakimś przedmiocie i pojawi się on w naszych dłoniach
  • edytowanie genów niebawem pozwoli na wybranie cech dziecka

Wygląda na to, że skoro cyberpunk stał się naszym życiem, wykreowała się potrzeba na „nowy” cyberpunk. Taki, który bierze ogólny obraz z poprzedniego, ale przesuwa datę znowu o małe kilkadziesiąt lat do przodu.

Znając dzisiejszą rzeczywistość, doskonale wiem (i trochę się boję, ale bardziej ekscytuję), że świat może niebawem wyglądać właśnie tak, jak we wspomnianych nadchodzących kinowych hitach.

Hollywood bierze na warsztat cyberpunk

Jako pierwszy, już w marcu, zadebiutuje „Ghost in the Shell”. To adaptacja japońskiego komiksu i animacji o tym samym tytule. Twórcy najprawdopodobniej podchodzą do materiału źródłowego z szacunkiem, o czym świadczyć może przeniesienie 1:1 pewnych kultowych scen.

Nie wszyscy zareagowali jednak z gorącym entuzjazmem na wieść, że w rolę zatrudnionej przez Japońską Komisję Bezpieczeństwa Publicznego major Motoko Kusanagi wciela się Scarlett Johansson.

W październiku do kin trafi „Blade Runner 2049”, w którym – dokładnie tak, jak to miało miejsce w filmie „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy” – do swojej roli po latach powróci Harrison Ford, choć będzie to występ epizodyczny, bo pierwszoplanowego bohatera zagra przedstawiciel nowego pokolenia.

A konkretnie: uwielbiany przez kobiety i chętnie ostatnio zatrudniany przez reżyserów Ryan Gosling, co może zapewnić filmowi niemałą popularność.

Cyberpunk 2077

Na mapie wydarzeń popkulturowego świata nie mniej ważnym od wspomnianych premier filmowych punktem będzie ukazanie się gry Cyberpunk 2077.

Po pierwsze dlatego, że robią ją twórcy Wiedźmina, czyli Polacy z CD Projekt RED. A że Wiedźmin 3 zgarnął na całym świecie setki nagród i zarobił miliony euro, oczy graczy i reflektory mediów na pewno zwrócone będą w kierunku tego tytułu.

Z całej trójki polskich cyberpunkowych gier do tej jestem póki co najmniej entuzjastycznie nastawiony. Dlaczego? Obserwując z boku proces jej tworzenia i liczbę informacji przekazywanych mediom przez CD Projekt RED jestem przekonany, że Cyberpunk 2077 nie ukaże się w ciągu najbliższych 24 miesięcy.

Będę się ekscytował bliżej premiery.

Ruiner

Jeśli chodzi o gameplay, Ruiner mnie nie przekonuje, bo jest dla mnie za trudny. Miałem okazję pograć chwilę w demo i jestem tak mniej więcej 17 razy za wolny, żeby cokolwiek w tej taktycznej strzelaninie osiągnąć.

Jeśli chodzi o warstwę artystyczną, projekty postaci, lokacji i przedmiotów: jestem ich fanem od pierwszego kontaktu z Ruinerem. Grze blisko do japońskiego cyberpunku spod znaku Akiry i Ghost in the Shell.

Ciekawie zapowiada się też fabuła: miejscem akcji będzie miasto Rengkok, które jak rozumiem łączy w sobie cechy kilku różnych lokacji w Azji, a czas, do którego trafimy, to rok 2091.

Nie bez znaczenia jest też to, że Ruiner tworzy mały zespół Reikon Games, który w części tworzą byli pracownicy CD Projekt RED, co od razu sobie wizualizuję jako grupę buntowników, którzy zwiali z wielkiej korporacji (którą przecież CDP RED jest, czyż nie?) i rozpisuję w głowie na cyberpunkowy scenariusz.

Observer

Krakowski Bloober Team mile zaskoczył graczy horrorem Layers of Fear. Jak możemy próbować wywnioskować z poniższego filmu, Observer pod względem rozgrywki będzie takim „Layers of Fear na sterydach”.

Miejscem akcji gry uczyniono... cyberpunkowy Kraków. To dopiero może być ciekawe!

Na bohatera wyznaczono policjanta o znajomo brzmiącym nazwisku Lazarski. Ważny atut? Daniel Lazarski umie hakować umysły.


Zobacz również