Cyfrowa pomarańcza, mechaniczna akwarela

Plan plamy, plamy planu. PSTRYK. Zima mocno trzyma, czas ją rozbić wiosenną gamą kolorystyczną, rozweselić nieco, a i trochę psot nie zaszkodzi. W rolach głównych zagrają: przede wszystkim Digital Watercolor, pastele, gąbka i różne rodzaje kredek oraz ołówki.

Plan plamy, plamy planu. PSTRYK. Zima mocno trzyma, czas ją rozbić wiosenną gamą kolorystyczną, rozweselić nieco, a i trochę psot nie zaszkodzi. W rolach głównych zagrają: przede wszystkim Digital Watercolor, pastele, gąbka i różne rodzaje kredek oraz ołówki.

W krótkich epizodach pojawią się Liquid INK i akwarela. Zaprosiłem pana Mieczysława, który jednak nie wytrzymał do końca sesji i zaczął psocić. Zapraszam.

Przygotowanie

Najlepiej od razu zaplanować, w jakich tonacjach będziemy tworzyć ilustrację. Dlatego staram się korzystać z miksera, gdzie mogę położyć obok siebie kolory, w których będę chciał utrzymać nastrój rysunku.

Podczas pracy w Painterze nie powinniśmy ignorować biblioteki papierów. W zestawie jest ich kilka, ale możemy tworzyć własne faktury, draperie i charakterystyczne motywy. Większość narzędzi reaguje na rodzaj papieru i zachowuje się inaczej, zależnie od tego, z jaką gęstością i wielkością faktury mamy do czynienia.

Szkic

Biorę klasyczny ołówek, ustawiam pana Mietka i po wykonaniu szybkiego szkicu 1 wybieram cyfrową akwarelę, która miękko się prowadzi po papierze, świetnie podkreślając jego fakturę. Teraz następuje bardzo ważny moment w całym procesie, bo powstaje mimika twarzy. Nie ma zbyt dużego wahania temperatury barwnej na twarzy pana Mietka, ale twarz po chwili staje się delikatnie złośliwa i ciut beznamiętna. O to właśnie chodziło 2. Również akwarelą nanoszę kolor na części garderoby. Popatrzcie, jak na bordowej kurtce w trakcie pokrywania jej kolorem zmieniłem papier.

To właśnie papier decyduje tutaj, czy ta kurtka będzie zrobiona ze skaju, czy z wełny 3.

Jeśli będziemy pracować na warstwach, wykorzystując znany z Photoshopa efekt przenikania między nimi, osiągniemy bardzo ciekawe naturalne efekty. Wielkość motywu papieru możemy zmieniać dowolnie, możemy też pracować na jego negatywie. Dzięki temu zmienimy zróżnicowanie materii i w łatwy sposób stworzymy plany. W Painterze podoba mi się możliwość miękkiego, bezinwazyjnego przechodzenia między różnorodnymi mediami i fakturami. Tak naprawdę ogranicza nas tylko wyobraźnia i moc obliczeniowa komputera.

Miąższ

Znowu wracam do zdigitalizowanej akwareli, która daje mi charakterystyczną dla tej techniki przezroczystość, miękkość nakładania oraz jednolite krycie. Różni się tym od akwareli naturalnej, że praktycznie nie potrzebuje wody. Wodna akwarela tworzy oddzielną, mokrą warstwę i (podobnie jak Liquid INK), jest dość wymagająca, ale możemy zapanować nad takimi elementami, jak czas wysychania farby, kierunek spływania wody i wiele innych czynników. Dlatego mogę utrzymać jednolitą tonację całej apli.

W akwareli klasycznej pigmenty już by się pokrywały.

Na rys. 4 kładę seledyn trawy i błękit nieba.

Na rys. 5 już powiększam detal faktury i wyraźnie zarysowuję pierwszy plan. Szybki laserunek akwarelą i pan Mietek dostaje swoje dżinsy. Mocniejszy ton zieleni i model przestaje lewitować, ma swój cień razem z fakturą papieru.

Teraz przechodzę do nieba - dużą gąbką nakładam farbę, uzyskując różnorodną, przenikającą się materię. Ponieważ wychodzi trochę za duży bałagan, biorę gąbkę (sponge), ale o troszkę mniejszym kalibrze, i delikatnym przecieraniem, dosłownie muskając fakturę, dostaję się do chmur.

Część narzędzi w programie nie ma właściwości kryjących - dlatego lubię pastele, w odróżnieniu od aerografu, który jest dla mnie za miękki i płaski w tym przypadku. Do takiego niezbyt dokładnego rysowania detali wystarczy rozmiar pędzla 3,4 punktu. Można nim przyprawić guziki w kurtce, wrzucić kilka zielonych refleksów od podłoża i gotowe. Cóż, stało się - pan Mietek nie wytrzymał i wykonał ruch palcami - dlatego trzeba to zobrazować onomatopeją. Na szczęście Painter całkiem zgrabnie radzi sobie również z czcionkami.

Po wpisaniu żądanej frazy pojawia się lista dostępnych czcionek. Można dobrać odpowiedni krój, bo wpisana fraza zmienia się płynnie na ekranie. Lekkie rozmycie w centralnej części napisu i efekt gotowy 6.

Grande finale

7

7

Niby już wszystko, ale jakoś tak mdławo się zrobiło 7. Używając narzędzia Select all, kopiuję całość i wklejam w trybie GEL przezroczystość 76 proc. Na zielonym obszarze jest za ciemno, więc wycieram. Ale żadnych masek - wszystko ręcznie. Gumka myszka i jedziemy. Zahaczam też trochę o niebo.

Nie musi być arcystarannie, niech zostaną jakieś brudki, w końcu nie jesteśmy cyborgami.

Koniec. Smacznego. Jest pan wolny, panie Mieciu, może pan iść.

Zawsze warto zostawić coś przybrudzonego, niedopowiedzianego. To zostawia furtkę dla wyobraźni oglądającego. Efekt jest zawsze ciekawy i intrygujący.

Gdy zakończyłem współpracę z redakcją dodatku "Komputer" w "Gazecie Wyborczej", gdzie przez dwa lata robiłem okładki, opowiedziałem im, że prawie kilkaset okładek powstało tylko za pomocą Paintera i tabletu.

Byli przekonani, że rysuję wszystko na papierze i skanuję. Nie uwierzyli wtedy i pewnie do dziś nie wierzą.


Zobacz również