Cyfrowe lustrzanki

Używane dotychczas niemal wyłącznie przez profesjonalistów, cyfrowe lustrzanki (SLR) podbijają coraz śmielej kręgi fotografii cyfrowej. W laboratorium digita przyjrzeliśmy się nieco bliżej siedmiu najlepszym lustrzankom cyfrowym na rynku.

Używane dotychczas niemal wyłącznie przez profesjonalistów, cyfrowe lustrzanki (SLR) podbijają coraz śmielej kręgi fotografii cyfrowej. W laboratorium digita przyjrzeliśmy się nieco bliżej siedmiu najlepszym lustrzankom cyfrowym na rynku.

Przez ponad 50 lat rynkiem profesjonalnych i półprofesjonalnych aparatów fotograficznych niepodzielnie władały lustrzanki. Sympatię użytkowników zdobyły sobie dzięki konstrukcji, powielanej obecnie w młodszych, cyfrowych następcach: widoczny w wizjerze obraz jest identyczny z tym, jaki pojawi się na zdjęciu - przechodzi bowiem bezpośrednio przez obiektyw. Dodatkowo, możliwość szybkiej wymiany obiektywu czy zmiany ogniskowej pozwala łatwo dopasować aparat do konkretnych zadań - wciąż z wiernym podglądem zdjęcia w wizjerze. Pierwszy w historii cyfrowy aparat fotograficzny - Kodak DCS 100 z roku 1992 - nie był niczym innym, jak przerobioną tradycyjną lustrzanką Nikona. Dziś, dziesięć lat później, produkcja cyfrowych lustrzanek wciąż związana jest z wysokimi kosztami - aparaty te w dalszym ciągu postrzegane są jako urządzenia profesjonalne, podczas gdy większość użytkowników korzysta z prostych cyfrowych aparatów o niewymiennych obiektywach i wbudowanych ekranach LCD, spełniających rolę wizjera. Także użytkownicy profesjonalni podeszli początkowo nieufnie do cyfrowych lustrzanek. Ich niechęć została ostatecznie przełamana dzięki zgodności cyfrowych korpusów z osprzętem i optyką aparatów analogowych. Aparat cyfrowy, pomimo dość dużej ceny zakupu, nie wymaga ponoszenia dodatkowych kosztów związanych z filmami, odczynnikami, odbitkami. Coraz większa grupa fotoreporterów korzysta w pracy właśnie z lustrzanek cyfrowych - wykonane zdjęcia można ocenić natychmiast po ich zapisaniu na karcie i w ciągu kilku minut wysłać do redakcji w celu umieszczenia w bieżącym numerze gazety.

Matryce, składające się w najnowszych modelach nawet z 6 milionów sensorów (co pozwala zarejestrować obraz o rozdzielczości 6 milionów pikseli - 6 mp), pozwalają na wykonywanie zdjęć formatu A4, choć ten format można uzyskać nawet z aparatów o matrycach 3 i 4 mp przy lekkim powiększeniu. Nasuwa się tu pytanie: Czy tak duża rozdzielczość nie jest wyłącznie dość kosztownym chwytem marketingowym? Otóż nie - większa rozdzielczość matrycy CCD pozwala na bardziej dowolne kadrowanie zdjęć. Inną przydatną funkcją cyfrowych lustrzanek (niedostępną w przypadku tradycyjnych aparatów na film) jest możliwość natychmiastowej zmiany czułości dla każdego kolejnego zdjęcia, jak również dodatkowe funkcje cyfrowych efektów i korekcji obrazu.

Pomylone kolory

Pewną niedogodnością cyfrowej fotografii jest możliwość odmiennego odwzorowania obrazu na matrycy sensorów i błonie fotograficznej. Musisz o tym pamiętać wykonując zdjęcia, gdzie wierne odwzorowanie kolorów jest rzeczą szczególnie ważną, jak na przykład katalogi produktów czy zdjęcia modelek. W konstrukcji większości cyfrowych lustrzanek zastosowano zaawansowane układy CCD, rzadko spotykane w aparatach popularnych. Ich możliwości wiernego odwzorowania obrazu zostały zestrojone do maksimum - tego typu jakość nie jest potrzebna w tańszych aparatach. Wykonane zdjęcia zapisywane są na kartach pamięci. Ich niewielka pojemność wymusza stosowanie algorytmów kompresji obrazu - najczęściej stosowany jest standard JPEG. Większość cyfrowych lustrzanek umożliwia wyłączenie tej kompresji w przypadku szczególnie ważnych zdjęć, przeznaczonych do późniejszej obróbki w innych programach. Duże rozmiary cyfrowych zdjęć wymuszają stosowanie bardziej pojemnych nośników, jak choćby produkowanej przez IBM kasety Microdrive, o pojemności sięgającej nawet 1 GB. Microdrive pasuje do standardowego złącza CompactFlash II, nie jest jednakże obsługiwany przez wszystkie aparaty, głównie wskutek wydzielania dużych ilości ciepła, mogącego uszkodzić elementy CCD aparatu Praktycznie wszystkie dostępne dziś na rynku cyfrowe lustrzanki zbudowane są w oparciu o elementy standardowych lustrzanek 35-milimetrowych. Tak naprawdę, najważniejsze elementy konstrukcyjne lustrzanki cyfrowej i analogowej są niemal identyczne - korpus, migawka, optyka, jak również elektronika pomiarowa. Unifikacja elementów pozwala na obniżenie kosztów produkcji i serwisu, ale (co ważniejsze) umożliwia stosowanie takich samych obiektywów i akcesoriów w aparatach obu typów. Filtry, lampy błyskowe, obiektywy - wszystkie te elementy mogą być stosowane zamiennie, w zależności od potrzeby, nie narażając użytkownika na dodatkowe koszty.

#Rozmiar się liczy#
Ograniczeniem konstrukcyjnym cyfrowym lustrzanki, wynikającym z zastosowania korpusu standardowego aparatu 35-milimetrowego, jest przebiegające przez obiektyw pole widzenia. Pojedyncza klatka filmu 35-milimetrowego ma wymiary 24 x 36 mm. Układ CMOS lub CCD cyfrowej lustrzanki ma rozmiar zaledwie 2/3 klatki filmu 35-milimetrowego - jego powiększenie jest dość kosztowne. W praktyce oznacza to, że mniejsza matryca CCD daje efekt podobny do stosowania obiektywu o 150% większej ogniskowej. Pół biedy, jeśli planujesz wykorzystywać aparat do zdjęć krajobrazów lub zbliżeń z dalekiej odległości - za te same pieniądze otrzymujesz efekt wymagający w tradycyjnej fotografii zakupu dodatkowego obiektywu lub nakładek. Z drugiej strony, aby osiągnąć efekt zastosowania w tradycyjnej fotografii obiektywu 28-milimetrowego, do cyfrowej lustrzanki musisz założyć obiektywy o ogniskowej 16-18 mm. A tak wyspecjalizowany osprzęt jest bardzo drogi. Co prawda, Philips wyprodukował matrycę CCD (6 milionów punktów) o rozmiarach standardowej klatki 35-milimetrowej, jednakże koszty jej wytworzenia pozwoliły na razie zastosować ją wyłącznie w konstrukcji profesjonalnych aparatów studyjnych o wartości przekraczającej 14 000 funtów. W zeszłym roku plan zastosowania podobnych elementów w cyfrowych lustrzankach ogłosiły również firmy Pentax i Contax, wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednak, że na ogłoszeniu zamiarów się skończyło. Ciekawsze za to wieści dobiegają z firmy Leaf - ogłosiła ona o skonstruowaniu mierzącego 24 x 36 mm układu CMOS, nazwanego C-MOST, którego cena powinna być na tyle przystępna, że będzie możliwe jego zamontowanie w cyfrowej lustrzance.


Zobacz również