Cyfrówki - "lunety"

Dziesięciokrotny zoom w cyfrówce to już nie nowość. Jednak tak bogato optycznie wyposażonych aparatów jest na rynku niewiele. W odróżnieniu od większości kompaktów aparaty z "lunetą" dysponują na ogół matrycami o mniejszej rozdzielczości.

Dziesięciokrotny zoom w cyfrówce to już nie nowość. Jednak tak bogato optycznie wyposażonych aparatów jest na rynku niewiele. W odróżnieniu od większości kompaktów aparaty z "lunetą" dysponują na ogół matrycami o mniejszej rozdzielczości.

Gdy decydujemy się na zakup aparatów z optyką o dużej rozpiętości ogniskowej, do wyboru mamy głównie modele z matrycami o rozdzielczości 4 milionów punktów. Dużo modeli oferuje zapis zdjęć składających się tylko z trzech milionów. W przedstawionym rankingu wśród czterech "lunet" znajduje się też taka, której zdjęcia składają się aż z pięciu milionów punktów.

Konica Minolta Z3

Konica Minolta Z3

Wszystkie modele cyfrówek z optyką o dużym zakresie ogniskowych mają pewną wspólną cechę: zamiast celownika optycznego są wyposażane w małe wyświetlacze LCD, umieszczone wewnątrz aparatu, w okularze. Powodem jest głównie to, że trudno stosować wizjer optyczny, który pokazywałby kadr zarówno przy najdłuższej, jak i przy najkrótszym ustawieniu ogniskowej. Producenci cyfrówek-lunet postanowili ten problem rozwiązywać w sposób elektroniczny, tworząc system zwany SLR-like. Faktycznie imituje on sposób kontroli kadru, z jakim mamy do czynienia w modelach SLR (czyli w lustrzankach), gdzie obraz w wizjerze pochodzi z obiektywu aparatu, a nie z umieszczonego obok celownika optycznego. Nie ma zjawiska paralaksy, czyli przesunięcia kadru na podglądzie z faktycznie rejestrowanym. System SLR-like działa na tyle dobrze, na ile dobry jest umieszczony w okularze wyświetlacz LCD. Bywa, że podgląd fotografowanej sceny jest bardzo słabo czytelny - głównie z powodu zastosowania LCD o małej rozdzielczości. Niekiedy mamy do czynienia także z dużym opóźnieniem ruchu i przekłamanymi barwami. Na szczęście w najnowszych modelach cyfrówek problemy te przestają być dokuczliwe. Stosuje się wyświetlacze o lepszych parametrach, dzięki czemu obsługa urządzenia przez wizjer LCD jest wygodna. W niektórych wypadkach - na przykład w dużym słońcu - system elektronicznego wizjera sprawdza się lepiej niż duży wyświetlacz, na którym obraz w tych warunkach bywa słabo widoczny.

Wadą tego rozwiązania jest, oczywiście, jego energochłonność. Nie można fotografować bez zasilania podglądu kadru.

Kyocera Finecam M410R

Kyocera Finecam M410R - w aparacie zastosowano odchylaną lampę błyskową oraz wygodną rękojeść do prawej dłoni fotografującego. Cyfrówka dysponuje trochę za małym (1,5-calowym) zewnętrznym wyświetlaczem LCD.

Kyocera Finecam M410R - w aparacie zastosowano odchylaną lampę błyskową oraz wygodną rękojeść do prawej dłoni fotografującego. Cyfrówka dysponuje trochę za małym (1,5-calowym) zewnętrznym wyświetlaczem LCD.

Model Kyocery stylistyką i kształtem obudowy przypomina tradycyjną lustrzankę, ale jest od niej sporo mniejszy. W aparacie zastosowano jasny (1:2,8-3,1) obiektyw zmiennoogniskowy o dziesięciokrotnym współczynniku przybliżania. "Rzuca" on obraz rejestrowanej sceny na 1/2,7-calowy przetwornik CCD o typowej dla tej grupy aparatów rozdzielczości - 4 miliony pikseli.

Użytkownik M410R może wpływać na przysłonę i czas naświetlania tylko za pomocą preselekcji (tryb niezależnego doboru tych parametrów jest niedostępny). Można ręcznie określać poziom czułości matrycy (cztery stopnie).

Podgląd na wewnętrznym LCD jest na tyle wysokiej rozdzielczości (300 tysięcy pikseli!), aby móc właściwie ocenić ustawienie ostrości przez autofokus. Obraz nie jest, co prawda, wolny od zakłóceń, ale można wygodnie obserwować fotografowaną scenę.

W testach M410R wypadł nieźle. Mimo że nie uzyskał najlepszej punktacji za ostrość zdjęć, dobrze spisał się w próbach dynamiki. Niemal wszystkie szczegóły w cieniach obrazu zostały odczytane (i to przy minimalnym poziomie zakłóceń). Nieco słabiej Kyocera poradziła sobie z odwzorowywaniem szczegółów w najjaśniejszych partiach obrazu.

Aparat należy do grupy najszybciej uruchamiających się cyfrówek - użytkownik na rozpoczęcie fotografowania musi czekać ok. 2 sekund. Zapis zdjęć na karcie pamięci również trwa stosunkowo krótko.

Dużym atutem tego modelu jest jego źródło zasilania - 4 typowe "paluszki".

Konica Minolta Dimage Z3

Futurystycznie wyglądająca cyfrówka to kolejna wersja Minolty z serii Z. Producent pod względem krotności zoomu dogonił model Panasonica z serii FZ - można użyć obiektywu o dwunastokrotnym współczynniku przybliżania.

To prawdziwa gratka dla lubiących fotografować z dala od interesującego motywu - Z3 idealnie będzie się nadawał na przykład do podglądania dziko żyjących zwierząt. Miłośnicy wykonywania portretów z małą głębią ostrości też powinni docenić zalety zastosowanej tu optyki.

Aparat wyposażono w czteromilionową matrycę CCD oraz dwa "magazyny" plików - wewnętrzną 32-megabajtową pamięć flash oraz gniazdo kart MMC. Na górze cyfrówki znajduje się złącze do lampy błyskowej systemu Minolty (nietypowe mocowanie).


Zobacz również