Cyfrowy tygiel współczesnego maga

Już pod koniec XIX wieku obraz kinowy próbowano upiększać na wiele różnych sposobów, często dość prymitywnymi środkami. Dopiero technika cyfrowa pozwoliła uwolnić wyobraźnię z okowów prymitywnej technologii.

Już pod koniec XIX wieku obraz kinowy próbowano upiększać na wiele różnych sposobów, często dość prymitywnymi środkami. Dopiero technika cyfrowa pozwoliła uwolnić wyobraźnię z okowów prymitywnej technologii.

Magia. Kłębiące się w otchłani dziejów, ukryte w egipskich świątyniach, pogrążone w celtyckich mgłach i kniejach prasłowiańskich borów odwieczne pragnienie człowieka do podporządkowania sobie praw przyrody. Pragnienie, dzięki któremu stalibyśmy się niemal równi bogom, mogąc czynić, co tylko dusza zapragnie. Kiedyś - domena wiedźm i alchemików, później - zabobon traktowany z przymrużeniem oka, dzisiaj... całkiem nieźle płatny zawód. Nie tylko dla Joanne K. Rowling czy Davida Copperfielda.

Współczesną magię najłatwiej spotkać w kinie. Nie znajdziemy jej wiele, co prawda, w polskich filmach, ale już w produkcjach rodem z Hollywood występuje niemal zawsze, nawet wówczas, gdy wydaje nam się, że jej nie widzimy. Nieustannie zmieniający kształty robot z Terminatora 2 obok Golluma z Władcy pierścieni, dinozaurów Parku jurajskiego czy flotylli statków kosmicznych w Gwiezdnych wojnach to najbardziej widowiskowe przykłady. Towarzyszy im jednak magia znacznie bardziej subtelna, jak wówczas, gdy Richard Gere w Sommersby przemierza ciągnące się po horyzont pola kukurydzy, w rzeczywistości mające rozmiary... niewielkiego boiska. Albo wówczas, gdy Tom Hanks w Cast Away wspina się na urwisko, mając za plecami błękitny bezkres oceanu faktycznie będący... wzgórzem przedzielonym drogą ozdobioną słupami telegraficznymi - i to krzywymi. Taka jest współczesna magia cyfrowych efektów specjalnych: ma nie tylko oszałamiać, ale i uwiarygodniać. Ma upiększać, oszukując tak perfekcyjnie, abyśmy nie byli w stanie stwierdzić, czy to, co widzimy to złudzenie, czy rzeczywisty obraz.

Narodziny Hogwartu

Georges Mélies, pionier efektów specjalnych.

Georges Mélies, pionier efektów specjalnych.

Jeśli wierzyć historykom, do miana pierwszego dzieła wymagającego zastosowania efektów specjalnych mogłaby pretendować napisana pół tysiąca lat przed Chrystusem sztuka Ajschylosa Prometeusz skowany. Aby ją przedstawić na scenie, należało wykorzystać sporych rozmiarów manekin symbolizujący tytana Prometeusza, któremu codziennie sęp wyżerał wątrobę. Skromne to były początki. Sztuka teatralna rozwijała się przez wieki, wzbogacając asortyment środków, jakie można było wykorzystać na scenie, lecz trudno było tu wymyślić coś radykalnie nowego. Prawdziwy przełom, pozwalający twórcom niemal do woli puszczać wodze fantazji, nastąpił z chwilą wynalezienia kina.

Pierwszy kamyczek, który lata później przeobraził się w lawinę, rzucił... nie, nie słynny Francuz Georges Mélies, lecz niejaki Alfred Clark. W 1895 roku zrealizował ujęcie przedstawiające ścięcie tytułowej bohaterki filmu The Execution of Mary Queen of Scots, nie pozbawiając przy tym aktorki tak newralgicznej części ciała, jak głowa. Dopiero parę lat później zabłyśnie gwiazda Méliesa, a wszystko z powodu ułomności ówczesnej techniki: kamera, którą filmował zwykłą paryską ulicę, po prostu zacięła się. Twórca uruchomił ją ponownie i kontynuował filmowanie.

Zdziwienie nastąpiło po wywołaniu i obejrzeniu filmu: okazało się, że przypadkowa przerwa w pracy kamery spowodowała, że ludzie i pojazdy w "magiczny" sposób zniknęli, pojawili się, przesunęli lub zamienili się jedni w drugich.

Kamienie milowe współczesnych efektów specjalnych

1968

2001: Odyseja kosmiczna

Kulminacja tradycyjnych technik realizacji efektów specjalnych.

1973

Westworld

Efekt pikselizacji obrazu.

1976

Futureworld

Twarz Petera Fondy obracająca się w powietrzu.

1977

Gwiezdne wojny

Kontrola ruchu kamery otwiera przed kompozycją nowe możliwości.

1979

Obcy - ósmy pasażer Nostromo

Animacja w trybie szkieletowym przedstawia teren pod lądującym statkiem kosmicznym.

1982

Tron

Pierwsze ujęcia z grafiką 3D, łącznie ponad 20 minut. Wyścig motocyklowy przechodzi do historii kina.

Star Trek II: The Wrath of Khan

Pierwsze ujęcie w całości zrealizowane techniką cyfrową: scena "Genesis", przemiany martwego księżyca w kwitnący życiem.

1983

Powrót Jedi

Komputerowy hologram Gwiazdy Śmierci.

1985

The Last Starfighter

Pierwsze cyfrowe, realistyczne statki kosmiczne.

Młody Sherlock Holmes

Ożywający rycerz z witraża - pierwsza cyfrowa postać w historii kina.


Zobacz również