Cywilizacja XXI wieku

Zapomnijmy o komputerach i sieciach, jakie znamy dzisiaj. W XXI wieku w świat cyfrowej informacji przenosić nas będą mikroskopijne nanoboty zainstalowane w ludzkich mózgach.

Zapomnijmy o komputerach i sieciach, jakie znamy dzisiaj. W XXI wieku w świat cyfrowej informacji przenosić nas będą mikroskopijne nanoboty zainstalowane w ludzkich mózgach.

W drugiej połowie mijającego stulecia zawrotne tempo rozwoju technologii komputerowej nie tylko określiło charakter naszej cywilizacji co najmniej na kolejne 100 lat, ale też radykalnie zmieniło rzeczywistość, w której żyjemy.

Pojawianie się co roku coraz szybszych, coraz wydajniejszych, coraz mniejszych i coraz tańszych komputerów doprowadziło do sytuacji, w której dostęp do cyfrowo zapisanych danych stał się w krajach rozwiniętych powszechny i oczywisty. Jeśli w takim tempie rozwijałby się np. przemysł motoryzacyjny, to wszyscy już dzisiaj poruszalibyśmy się odrzutowymi, powietrznymi bolidami wartymi mniej więcej tyle, ile średniej klasy model Forda.

Nikt chyba już wątpliwości nie ma, że miniaturyzacja urządzeń komunikacyjnych, idąca w parze z ich coraz większą wydajnością i wielofunkcyjnością, to proces, który zdominuje XXI wiek i urzeczywistni wizje przyszłości wykreowane w umysłach najśmielszych technologicznych fantastów. Dzięki osiągnięciu multimedialno-komunikacyjnej wydajności komputerów i powszechnej bezprzewodowości połączeń między nimi, wszystko, co do tej pory dzieje się w realnym świecie, będzie możliwe w wirtualnej rzeczywistości, opartej na sieci, która stanie się poprzez swoją ogólnodostępność, atrakcyjność i wygodę naturalnym środowiskiem człowieka, oferującym rozrywki i doświadczenia, o których w realnym świecie można tylko pomarzyć. Rozwój biomedycyny i nanotechnologii pozwoli jednocześnie dowolnie operować ludzkim materiałem genetycznym, umożliwiając wyeliminowanie chorób, procesu starzenia i śmierci oraz zachowanie cielesnej powłoki w jak najlepszym stanie przez dowolny czas.

Początki tych zmian będziemy mogli dostrzec już w pierwszej dekadzie XXI wieku, śledząc chociażby rozwój Internetu (i to zarówno jego komercyjno-usługowej, jak i technologiczno-naukowej strony) oraz obserwując proces zanikania tradycyjnego komputera-desktopa: od etapu w pełni funkcjonalnych kieszonkowych telefonów i palmtopów, systemów wearable computing, do nanomaszyn, działających na poziomie struktury atomu.

Już w tym roku będziemy mogli kupić procesor 1 GHz, a - według specjalistów - prawo Moore'a z 1965 r., zgodnie z którym moc procesorów będzie się podwajała mniej więcej co 18 miesięcy, ma obowiązywać jeszcze nawet przez najbliższych 10 lat. Obecna technologia produkcji procesorów ma jednak swoje ograniczenia: technika litograficzna pozwala wprawdzie umieścić na krzemowej płytce ogromną, ale skończoną liczbę tranzystorów. Niebawem powstanie potrzeba prawdziwej miniaturyzacji opartej na nanotechnologii i fizyce kwantowej. Idea polega na użyciu cząsteczek materii jako logicznych elementów systemu i zamiast wykorzystywania obwodów elektrycznych w czasie przeprowadzania obliczeń, komputery będą kierować się pozycją poszczególnych atomów czy wirujących elektronów w interpretacji liczb, tworząc w efekcie niezwykle wydajne mikroskopijne komputery.

Nie będą to pecety, a nanoboty o rozmiarze molekuł, mogące kontrolować i modyfikować struktury atomowe dowolnych przedmiotów czy ludzkich organizmów. Takie mikrokomputery do działania będą potrzebować minimalnej ilości energii, a jednocześnie będą zdolne wykonywać nieograniczoną liczbę symultanicznych operacji, osiągając moc obliczeniową superkomputera Deep Blue, który w 1997 r. pokonał mistrza szachowego Kasparowa. Maszyny takie będzie można swobodnie wykorzystywać w inżynierii genetycznej i produkcji hybrydalnych ludzko-komputerowych organizmów.


Zobacz również