Czarno na czerwonym

To był prawdziwy szok: z dnia na dzień były esbek stał się idolem całego pokolenia, a Bogusław Linda - największą gwiazdą polskiego kina, przyćmiewającą swym blaskiem nawet tych największych. Ludzie na ulicy zaczęli do siebie mówić dialogami z filmu.

To był prawdziwy szok: z dnia na dzień były esbek stał się idolem całego pokolenia, a Bogusław Linda - największą gwiazdą polskiego kina, przyćmiewającą swym blaskiem nawet tych największych. Ludzie na ulicy zaczęli do siebie mówić dialogami z filmu.

Aktor na konferencjach prasowych zjawiał się w tej samej skórzanej kurtce, w której chodził Franz Maurer, palił te same papierosy i odzywał się tak jak jego bohater. Na pytanie, kogo gra w filmie, odpowiadał: "Skurwysyna gram", ale jednak z zasadami, próbującego wywalczyć w pieskim świecie coś, w co jeszcze można uwierzyć.

Naprawdę zły porucznik

Linda wygrał w tej roli, bo jak ktoś słusznie zauważył, żaden z nastoletnich wielbicieli filmu, i Franza przede wszystkim, nie widział w życiu prawdziwego ubeka. Pasikowski musiał sobie doskonale zdawać sprawę, kogo przyciągną do kin wulgarne dialogi. Twierdził jednak, że to nie one są dla młodzieży najważniejsze. O wiele większe znaczenie ma to, że "Boogie" mówi: "Nie chce mi się z tobą gadać", a Ona wie, o co chodzi. Znany krytyk filmowy Andrzej Werner właśnie w kokietowaniu młodocianej publiczności upatrywał przyczyn sukcesu filmu. - Moim zdaniem, unurzanie całego świata w błocie, widoczne w Psach, chwilami przekracza granice dobrego smaku - dodawał jednak.

Nowy bohater narodowy przeraził nauczycieli i stróżów moralności. Franz Maurer, nie dość że były ubek szczerze oddany swojej pracy (- No i co? - I wszedłem na komin elektrociepłowni i strzeliłem mu w łeb... co tu jeszcze wyjaśniać?), to jeszcze urodzony anarchista, dla którego każdy zwierzchnik i jakiekolwiek reguły mają znaczenie tylko do granic jego własnej wolności (18 pochwał i... 31 nagan).

Jego kolega, Olo Żwirski, śmieszny Olo (według Angeli), który nie przechodzi pozytywnie weryfikacji, nie dostaje pracy w policji kryminalnej i zaczyna funkcjonować po drugiej stronie barykady jest jednak postacią o wiele mroczniejszą. Jerzy Stuhr, komentując werdykt gdyńskiego jury i przyznanie nagród za najlepszą rolę męską i drugoplanową rolę kobiecą, wyraził zresztą swoje rozczarowanie pominięciem przez nie Marka Kondrata. Zdaniem Stuhra, jako jedyny w Psach zagrał on w nowy dla siebie sposób i, w przeciwieństwie do Lindy (Kroll), stworzył kreację zupełnie różną od tych, do jakich zdążył przyzwyczaić publiczność. Zdziwienie wzbudziła też nagroda dla Agnieszki Jaskółki, dziewczyny, której cała rola streszczała się do kilku zdań i ładnego prezentowania się w kadrze. W tym "arcymęskim" filmie kobieta jest bowiem tylko jedna, bierna, młoda i sprzedajna (a propos tej ostatniej cechy - pamiętacie Wielkiego Szu, Sztos, Chłopaki nie płaczą...?). Ale przecież nie ma się o co obrażać. Jeżeli istnieją na świecie tacy ubecy jak Franz, szlachetni, lojalni, szczerzy, wykształceni, rycerscy, z klasą, poczuciem humoru i sercem wielkim - jak ich spluwa co najmniej - to nic nie stoi na przeszkodzie, aby były na nim i takie dziewczyny, jak Angela, która woli owego supermena zamienić na faceta z pieniędzmi.


Zobacz również