Czy nastąpi koniec projektu OpenOffice?

  • (aja),

Takie pytanie można zadać sobie po tym, co napisał w swoim blogowym wpisie Michael Meeks, inżyniera Novella oddelegowanego do pracy nad nim cytowany przez portal JakiLinux.org.

Według Michaela Meeksa, znacząco obniżyła się liczba programistów zaangażowanych w projekt. Latem 2004 r. było to 70 osób, i mimo przewidywań, że ta liczba może się nawet potroić, na dziś dzień jest to tylko 24 osób. Zaangażowanych, to znaczy takich, którzy każdego miesiąca dokonują zmian lub tworzą przynajmniej 100 linii kodu.

Jego zdaniem, wpływ na projekt może mieć też zmniejszanie zaangażowania głównego inwestora, firmy Sun Microsystems, która coraz mniej swoich programistów przydziela do pracy nad projektem. Braki te nie są zaś uzupełniane pracownikami z innych źródeł.

Także sposób zarządzania projektem jest - według Michaela Meeksa - daleki od doskonałości. Można wnioskować, że przedłużone oczekiwanie na obiecywaną jeszcze na jesień 2007 r. nową wersję 1.2 standardu zapisu dokumentów ODF wynika z podobnych przyczyn. Dodatkowo dla OpenOffice wyrosła kolejna bezpłatna alternatywa - Google Docs, który daje możliwość zarządzania treścią z poziomu przeglądarki nawet na urządzeniach mobilnych.

Czy to oznacza, że OpenOffice może zostać zapomniany, czy może znowu znajdą się inwestorzy i programiści chętni urealnić pokładane u zarania projektu nadzieje? Jeden pakiet biurowy - IBM - zniknął już z rynku w latach 90. XX wieku. Dziś, w oparciu właśnie o OpenOffice, firma ta oferuje nowy pakiet - Lotus Symphony.

Eric Bachard, uczestniczący w projekcie profesor University of Technology of Belfort Montbeliard, odniósł się do wypowiedzi Michaela Meeksa dementując nieco jego doniesienia. Otóż po przeniesieniu kodu do SVN okazało się, że rzeczywista liczba programistów na grudzień 2008 r. wynosi 77 osób. Od tego czasu do grona programistów dołączyło sześciu studentów z Ecole Centrale Nantes i trzech z UTBM, pracujących nad OpenGL.


Zobacz również