Czy praca jest towarem?

Wielu menedżerów w obliczu spadku zamówień, wejścia silnej konkurencji, załamania się rynku staje przed fałszywym dylematem: zwalniać pracowników czy nie.

Wielu menedżerów w obliczu spadku zamówień, wejścia silnej konkurencji, załamania się rynku staje przed fałszywym dylematem: zwalniać pracowników czy nie.

Pytanie o zwolnienia jest od początku źle postawione, tak jak pytanie na jednej z reklam papierosów: "Które palić: zwykłe czy lekkie". W mniemaniu firmy papierosowej oczywiste bowiem jest, że wszyscy: od niemowlęcia do staruszka palimy, problemem jedynie jest to, które palić. Tak jak możliwe jest, żeby nie palić i wybór jest po prostu niepotrzebny, tak samo trzeba przyjąć zasadę: nie zatrudniać i wybór: zwalniać czy nie - po prostu nie ma znaczenia. "Nie zatrudniać" nie oznacza "nie pracować", "nie produkować", "nie handlować", lecz nie traktować pracy jako towaru.

Wirus syndykalistyczny

Niestety, o konieczności zatrudniania menedżerowie są równie głęboko przekonani, jak palacze o konieczności palenia. Zatrudnianie stało się jednym ze zgubnych wirusów naszej cywilizacji.

Tak jak każdy wirus zdecydowanie opiera się na naszej fizjologii i nawykowym sposobie myślenia. Koniecznością idącą za zatrudnieniem jest syndykalizm, czyli obrona praw zatrudnionych. Zatrudnienie i syndykalizm są w gruncie rzeczy osadzone na tych samych przesłankach - traktowania pracy jako towaru. Marksiści i liberałowie ekonomiczni są po tej samej stronie wierząc, że byt kształtuje świadomość. Mentalność syndykalistyczną pokazują najczęściej ci, którzy najbardziej walczą ze związkami zawodowymi. Tadeusz Zachwieja ze Szczawnicy mówił przecież: "Swój swojego poznaje, ku swojemu ciągnie i swojego nienawidzi; tak było, jest i bedzie". (Cytat dosłowny.)

Początki wirusa

Pierwsze związki zawodowe i pierwsze objawy myślenia syndykalistycznego pojawiają się już na stronach Biblii. W przypowieści o pracownikach w winnicy właściciel, który postanawia wypłacić wszystkim po równo, bez względu na to, jak długo każdy pracował, spotyka się z protestem pracujących dłużej, którzy spodziewali się zarobić więcej. Ich logika wydaje się oczywista: jeśli się więcej i dłużej pracuje, to więcej się za tę pracę należy. To znaczy praca jest towarem. Ponieważ pracownicy wykazali myślenie syndykalistyczne, możemy mniemać, że już za czasów Chrystusa także było zatrudnianie, czyli traktowanie pracy jako towaru. A jednak właściciel winnicy sprzeciwia się tej logice, nie chce w nią wchodzić. On nie zatrudnił pracowników, mimo że płacił im, a oni pracowali na jego polu. Być może zdaje sobie sprawę, że za nią kryje się najgorsza rzecz, jaka może się przytrafić człowiekowi: zrównanie go z rzeczą, przedmiotem, a z pracy uczynienie produktu podlegającego prawom ekonomicznym. W momencie, w którym praca staje się samodzielnym produktem, zaczyna ona funkcjonować jak produkt. Ma cenę. Może być tańsza, może być droższa, może być konkurencyjna, funkcjonuje na określonym dla siebie rynku.

Pojawia się bezrobocie. A idąc tym tokiem myślenia, trzeba dojść do wniosku, że bezrobocie to buble, których nikt nie chce kupić. To jest praca, która już nie jest w modzie: albo jest źle wykonana, albo nikt nie potrafi jej właściwie zareklamować.

Z punktu widzenia naszej kultury najważniejszym momentem w historii była legalizacja pierwszego związku zawodowego opartego na myśleniu syndykalistycznym. (Należy jednak pamiętać, że od początku były też organizacje inne niż związki zawodowe, broniące robotników.) Można powiedzieć, że oto zło moralne zostało zalegalizowane.

Od tego mniej więcej momentu zaczęły pojawiać się wszystkie możliwe mutacje i wersje wirusa w postaci: bezrobocia, układów zbiorowych pracy, zarządzania zasobami ludzkimi, rynku pracy itp. Syndykalizm wszedł w programy partii politycznych, stał się zjawiskiem uznawanym społecznie. Zło z niego płynące wrosło do tego stopnia w kulturę, że nawet partie i instytucje dalekie w swojej ideologii od myślenia syndykalistycznego używają niektórych pojęć opartych na rozumieniu pracy jako towaru, najczęściej stosowany jest wskaźnik procentu bezrobotnych.


Zobacz również