DVD terapia

Drodzy moi, pamiętacie swoje pierwsze spotkanie z francuskim mistrzem kina wyobraźni, Lucem Bessonem? Ja pamiętam. Było to dokładnie 18 lat temu! Wszedłem do kina, myśląc, że idę po prostu na film z Isabelle Adjani i Christopherem Lambertem, a zobaczyłem ich grających w niezwykłej filmowej opowieści, która rozbujała moją wyobraźnię. To było ''Metro''.

Drodzy moi, pamiętacie swoje pierwsze spotkanie z francuskim mistrzem kina wyobraźni, Lucem Bessonem? Ja pamiętam. Było to dokładnie 18 lat temu! Wszedłem do kina, myśląc, że idę po prostu na film z Isabelle Adjani i Christopherem Lambertem, a zobaczyłem ich grających w niezwykłej filmowej opowieści, która rozbujała moją wyobraźnię. To było ''Metro''.

Ruchome schody. Przypadkowi przechodnie. Gwałtowne podmuchy wytłaczanego z tunelu przez pociąg powietrza. Pstrokato od reklam. Bezpiecznie i anonimowo. W takiej scenerii Fred i Helena spotykają się po raz pierwszy. Ona - piękna, ekstrawagancko ubrana kobieta, wygląda na tej stacji dziwacznie i prowokująco. On - z ufarbowanymi na blond włosami, trochę upodobniony do Stinga (potem dowiedziałem się, że Sting miał pierwotnie zagrać tę rolę!), czuje się tutaj jak w domu.

Gdy się spotkają, okazuje się, że ma to być kryminał, nie melodramat! Ale tak naprawdę "Metro" jest i kryminałem, i melodramatem, i komedią i - przede wszystkim - filmem filozoficznym: opowieścią o ostatniej przygodzie współczes-nego Kandyda, który zapragnął zwiedzić podziemny świat występku i zwabił doń piękną Helenę. Ich pierwsze spotkanie jest krótkie i dramatyczne. On ma jej zwrócić "papiery", jakie jej podwędził, próbując ją skłonić do spotkania. Ona jest wyniosła i arogancka; są z nią detektywi, którzy nie zamierzają się patyczkować z Fredem. On jest narwanym, bezdomnym muzykiem. Ona - dziewczyną z wyższych sfer, która pewnie nigdy wcześniej nie była na stacji metra. Ich urywany dialog nie ma jednak w sobie nienawiści. Jest raczej coś, co wygląda na wzajemną fascynację. A potem nagle tupot nóg, wyciągnięte do strzału rewolwery i Fred musi uciekać. Ostatni wagonik metra znika w czarnym tunelu. Pamiętam, co w jednym z wywiadów powiedział wówczas Luc Besson: "Wszystko wpadło mi do głowy, gdy znalazłem się na pewnej stacji metra, która znajdowała się w remoncie. Zacząłem się jej przyglądać i nagle dziesiątki wizji stanęły mi w oczach; wizji, które musiały mi się nazbierać w ciągu wielu lat. Obrazy, sensacje, anegdoty. Wszystko to wróciło do mnie i nagle zrozumiałem, że jest to materiał na film".

Podobnie stało się ze mną. Tyle, że wcale nie musiałem wchodzić do remontowanej stacji metra. Wystarczyło, że zobaczyłem na półce w sklepie kolekcjonerskie wydanie pięciu legendarnych filmów Luca Bessona. Były to: "Ostatnia walka" - błyskotliwy, czarno-biały debiut reżysera, przedstawiający postapokaliptyczną wizję świata, "Nikita" - gdzie piękna Anne Parrilaud zagrała "kilerkę mimo woli", "Atlantis" - wspaniała opowieść o życiu toczącym się w głębinach oceanów, "Joanna D'Arc" - z ówczesną żoną reżysera, Millą Jovovich, w roli tytułowej, no i oczywiście "Metro". Wszystkie filmy w ekskluzywnej wersji z filmografiami twórców, dodatkowymi filmami dokumentalnymi i wyseparowaną scieżką dźwiękową. Nie miałem wątpliwości: teraz czas na Bessoniadę!

Znowu mam w głowie "Metro" i znowu zastanawiam się, kim są tak naprawdę jego bohaterowie? Helena, wspaniale grana przez Isabelle Adjani, jest piękna, bogata, bywa w towarzystwie. Ale jest samotna. I spragniona uczuć. Podąży więc za Fredem. Jeszcze go nie zrozumie, ale już go pokocha. A Fred? Christopher Lambert zagrał go jako nadspodziewanie delikatnego młodzieńca, poszukującego ujścia dla swych emocji i namiętności. Zbuntowany, ale nie zdeterminowany, wciąż otwarty, z dziecięcą prawie chłonnością. Współczesny Kandyd, poszukujący sensu świata. Ostatni, który wierzy, że świat jest dobry i rozumny. Stanie na stacji metra i zaśpiewa o tym, że ludzie powinni się kochać, bo komuś trzeba przecież wierzyć. Helena zobaczy Freda. Pobiegnie do niego.

Ale Freda dostrzegł też detektyw Heleny. Też biegnie. Wyciąga rewolwer.

Tomasz Raczek krytyk filmowy i wydawca. Prowadzony przez niego Instytut Wydawniczy Latarnik wydaje książki poświęcone filmowi i mediom. Autor książki "Pies na telewizję". Z Zygmuntem Kałużyńskim stworzył duet znany z telewizji, publikacji prasowych ("Wprost") i książek: "Poławiacze pereł", "Perłowa ruletka".


Zobacz również