Darkened Skye

Ciężko strawna, przygodowa reklama cukierków Skittles.

Ciężko strawna, przygodowa reklama cukierków Skittles.

Darkened Skye to gra przygodowa, która powstała jako element szeroko zakrojonej kampanii reklamowej cukierków Skittles. Jej bohaterką jest rudowłosa pastereczka Skye, która wyrusza na poszukiwanie przygód, gdyż - jak sama mówi - "jeśli jej przeznaczeniem jest pasterstwo, to prosi o przyspieszoną reinkarnację". Na początku rozgrywki Skye zdobywa tajemniczy artefakt, a jej kij pasterski staje się magiczną bronią. Chwilę później dowiaduje się, że zły Lord Nec chce opanować jej rodzinną krainę, Lynlorę, postanawia zatem porzucić dotychczasowy zawód i ruszyć do walki ze złem.

Aby nie pastwić się nad reklamą cukierków, zacznijmy od dobrych stron gry. Grafika jest ładna, a stwory, które spotykasz, wyglądają ciekawie. Przynajmniej dopóty, dopóki nie wejdziesz "za dekoracje" i nie okaże się, że po lewej masz namalowaną ścianę lasu, a po prawej atrapy drzew. Ten błąd jest tak rażący, że zastanawiałem się, czy nie był to celowy zabieg twórców, gdyż cała gra została potraktowana z przymrużeniem oka. Dialogi i komentarze są lekkie i kpiarskie. Niekiedy odwołują się do faktu, że Skye jest główną bohaterką, na przykład jej stwierdzenie na widok pustego pnia zagradzającego drogę: "Teraz nie wiem, co z nim zrobić, ale jak znam scenarzystów, później okaże się, że ma on jakieś znaczenie". Komentarz podwójnie trafny - w otoczeniu Skye naprawdę trudno znaleźć cokolwiek więcej niż przedmioty ważne dla przebiegu rozgrywki. Jest ładnie, ale za to pusto.

Darkened Skye
Sterowanie bohaterką nie przyprawia o frustrację, a w razie potrzeby można zmienić ustawienia klawiszy. Kamera znajduje się za plecami Skye, więc zmiana kierunku marszu nie wprowadza zamętu do rozgrywki. Darkened Skye nie uniknęła jednego z największych błędów gier z gatunku "turystyki krajoznawczej" - brakuje jakiejkolwiek mapy czy pomocy ułatwiającej poruszanie się po terenie. Kręte ścieżki są podobne, łączą się, krzyżują i w efekcie możesz nieświadomie kręcić się w kółko. Biorąc pod uwagę, że chodzenia i tak jest sporo, zaczyna to w pewnym momencie działać na nerwy. Zbyt wiele w grze pozostaje kwestią szczęśliwego trafu - warto zapisywać aktualny stan co pewien czas, aby nie zginąć w głupi sposób. Pokonywanie kolejnych przeszkód metodą prób i błędów jest nużące, ale konieczne.

Podsumowując: Darkened Skye jest grą dla cierpliwych. Ładną i zabawną - to fakt - ale wymagającą dużo starań i kombinowania w stosunku do efektów. Niestety, pod tym względem zasila grono ciężko strawnych przygodówek. Szkoda, że ten kolorowy i przygodowy Skittles nie ma dobrego smaku.

Pijane dziecko we mgle

Przez ostatnich kilka miesięcy miałem okazję testować sporo przygodówek - tym razem były to Wehikuł Czasu i Darkened Skye. Za każdym razem okazywało się, że jestem skazany na błądzenie po obcym otoczeniu, bez możliwości połapania się, gdzie jestem i którędy już szedłem. Zdawałoby się, że gry, w których podstawowym zajęciem bohatera jest szwendanie się po nieznanych terenach, powinny mieć mapy (choćby tak uproszczone jak w Diablo). Okazuje się jednak, że twórcy owych gier nie pomyśleli o tak prostym udogodnieniu, za to często popisywali się sztuczkami z kamerą towarzyszącą bohaterowi, co dodatkowo potęgowało moją dezorientację. Efekt? Zamiast spędzić przy grze długie godziny, wyłączałem ją po jakimś czasie z ulgą, jaką może czuć chyba tylko pijane dziecko po wyjściu z mgły.

Jerzy Rzymowski


Zobacz również