Dawid i Goliat

Notebooki to nie tylko gigaherce i gigabajty, ale również styl, oryginalne wzornictwo oraz żywa kolorystyka. Takie są laptopy Acer Ferrari i Dialogue Flybook.

Niebanalne komputery Acera, sygnowane nazwą, barwami i logo Ferrari, od początku wykorzystują procesory AMD - firmy będącej sponsorem drużyny włoskiego producenta samochodów w wyścigach F1. Pierwsze modele z serii 3000 oparto na układach Athlon XP, a kolejne, oznaczone liczbą 3400, były pierwszymi notebookami oferującymi 64-bitowe Athlony. Teraz przyszła pora na najnowsze Turiony 64, które są mózgiem maszyn Acer Ferrari 4000.

Tak samo, jak poprzednie wersje "rajdowego" Acera, również linia 4000 dziedziczy obudowę po najwyższej serii TravelMate - tym razem 8100. Lecz choć w obu wypadkach wymiary i waga są identyczne, to Ferrari, zgodnie z tradycją, wyróżnia się kolorystyką oraz detalami wykończenia. Karminowa czerwień, typowa dla włoskiej firmy, jest jednak w odwrocie: jedynie boczne ścianki obudowy i niewielkie fragmenty wieka są w tym kolorze, natomiast większość powierzchni stanowi czerń. Jednak wierzchnia część pokrywy obłożona jest materiałem o fakturze kompozytów lub włókna węglowego, co daje ciekawy efekt wizualny. Płaszczyznę wokół wygiętej w łuk klawiatury pokryto tworzywem przypominającym w dotyku gumę, więc ręce leżą pewnie i nie ślizgają się. Również dołączona do zestawu bezprzewodowa mysz Bluetooth mieni się barwami Ferrari.

Oprócz obudowy wspólna z serią TravelMate 8100 jest również podstawowa specyfikacja techniczna: rozmiar ekranu (panoramiczny, 15,4 cali, 1680x1050), układ graficzny (ATI MR X700 ze 128 MB RAM), nagrywarka DVD Super Multi (z zapisem DVD-RAM) i opcje komunikacyjne (m.in. cztery porty USB 2.0, złącze FireWire, LAN 1 Gb/s, Bluetooth, IrDA, cyfrowe wyjście audio, gniazdo stacji dokującej, wyjście DVI, czytnik kart SD/MMC/MS/xD). Jedną drobną różnicą jest moduł Wi-Fi, który w Ferrari obsługuje standardy b/g, podczas gdy wersja z TM8100 współpracuje z sieciami a/b/g.

Bliźniacy inaczej

Testowany przez nas Ferrari 4005WLMi ma procesor Turion 64 ML-37 2 GHz, 1 GB RAM oraz twardy dysk 100 GB 5400 obr./min. Wśród Acerów jego odpowiednikiem jest tańszy aż o 1800 zł model TravelMate 8104WLMi, wyposażony w Pentium M 755 2 GHz (ten komputer opisaliśmy w dziale "Aktualności" w numerze 5/2005). Ze względu na podobieństwa specyfikacji obu notebooków, a zarazem zastosowanie całkowicie odmiennych platform AMD i Intela, postanowiliśmy porównać wyniki wydajności obu komputerów. Przy okazji spojrzeliśmy na rezultaty poprzednich wcieleń Acera Ferrari.

Benchmarki wykazały, że Ferrari 4005 i TravelMate 8104 mają niemal takie same osiągi. W teście MobileMark2002 zarówno wydajność, jak i czas pracy na baterii były praktycznie identyczne, choć TM8104 okazał się minimalnie szybszy w aplikacjach biurowych. Nieco większe różnice na korzyść laptopa z Centrino ujawniły się w PCMark04, w którym TravelMate miał przewagę we wszystkich konkurencjach z wyjątkiem grafiki (trochę lepszą wydajność graficzną Ferrari potwierdził też test 3DMark03). Warto przy tym zauważyć, że największy dystans dzieli szybkość pamięci obu konstrukcji (TM8104 ma dwukanałową RAM DDR2 533, podczas gdy Ferrari wykorzystuje zwykłą DDR333) i samego procesora - aczkolwiek syntetyczne testy Sandry wskazują wyższą wydajność Turiona.

Jednak bez względu na to, który CPU jest wydajniejszy, Turion ma jedną istotną zaletę: 64-bitową architekturę, więc już dziś możesz korzystać z Windows XP x64 (Acer pozwala na wybór wersji systemu podczas pierwszego uruchomienia), a już wkrótce - z zaawansowanych aplikacji 64-bitowych. I choć dotychczas laptopy z Turionem nie były zbyt energooszczędne, tym razem Acerowi udało się zmusić procesor AMD do długiej pracy na baterii. Dzięki temu Ferrari 4005WLMi jest poważnym rywalem notebooków z Centrino - szkoda tylko, że tak drogim.

Mikrus z ambicjami

Acer Ferrari to luksus wśród komputerów przenośnych. A co powiesz o laptopie mieszczącym się w każdej aktówce i większości damskich torebek, a jednocześnie wyposażonym we wszystko, co potrzebne do codziennej pracy? Brzmi trochę jak opis gadżetu Bonda, ale taki właśnie jest Flybook.

Och, jakie cudeńko! - tak reagował niemal każdy, kto zobaczył lśniące, niebieskie urządzenie firmy Dialogue na redakcyjnym biurku obok laptopów standardowych rozmiarów, nawet obok Ferrari. I nie można się temu dziwić, bo Flybook za sprawą miniaturowych gabarytów i przyciągającego wzrok wzornictwa od razu zyskuje przychylność.

Wyobraź sobie pudełko niewiele większe od typowej książki formatu B5 (235x155 mm, 31 mm grubości) i ważące zaledwie 1,2 kg, które po otwarciu okazuje się prawdziwym notebookiem z Windows XP, choć bardzo zminiaturyzowanym. Nie jest to jednak zwyczajny laptop: panoramiczny ekran o przekątnej 8,9 cali i rozdzielczości 1024x600 oferuje nie tylko bardzo jasny i wyraźny obraz, ale za sprawą sensorów dotyku pozwala na operowanie rysikiem zamiast "patyczakiem" (ang. pointstick) i klawiaturą (co prawda małą, ale pełną i wygodną). Co więcej, wyświetlacz można obrócić i położyć na klawiaturze, otrzymując odpowiednik Tablet PC. Od klasycznej "tabletki" Flybook różni się jednak zwykłym Windows XP, a nie jego odmianą Tablet PC - część funkcji tego systemu zapewnia aplikacja Rite-pen, rozpoznająca pismo odręczne (niestety, nie polskie) i służąca do sporządzania notatek. Szkoda tylko, że posługiwanie się rysikiem utrudnia niezbyt sensownie rozwiązana kwestia odpowiednika kliknięcia lewym i prawym przyciskiem myszy, a klawisze, które służą do tego celu, gdy używasz "patyczaka", słabo i niepewnie reagują na nacisk.

Obrotowy ekran dotykowy to jeszcze nie koniec niespodzianek: w tym maleństwie zmieściły się aż trzy warianty bezprzewodowej komunikacji (Bluetooth, Wi-Fi 802.11b oraz trójzakresowy moduł GSM/GPRS firmy Siemens), złącza USB i FireWire (po dwa), sieć LAN, modem, gniazdo PC Card oraz wyjścia audio i wideo (VGA i TV). Do pełni szczęścia brakuje tylko napędu optycznego, którego po prostu nie dałoby się już wcisnąć.

Spokojny długodystansowiec

Sercem Flybooka jest słynny procesor Crusoe TM5800 firmy Transmeta, taktowany z częstotliwością 1 GHz. Choć CPU z tej rodziny nie spowodowały rewolucji, to znajdują zastosowanie w najmniejszych konstrukcjach, w których ważne jest zachowanie stabilności cieplnej układu (Crusoe cechuje się niskim poborem mocy i wydziela bardzo niewiele ciepła).

Procesor wspomagany jest przez 512 MB pamięci, twardy dysk 40 GB (dostępne są konfiguracje aż do 100 GB) i układ graficzny ATI Mobility Radeon - parametrami Flybook nie ustępuje większości tanich notebooków, mieszcząc wszystko w znacznie mniejszej obudowie.

Oczywiście od tego komputerka nie należy oczekiwać wydajności choćby zbliżonej do szybkości klasycznych konstrukcji z CPU o znacznie wyższych gigahercach. Testy MobileMark2002 wykazały niską wydajność aplikacji na poziomie dwukrotnie gorszym od przeciętnej dla "normalnych" laptopów, lecz za to czas pracy na bateriach, wynoszący od 163 do 204 minut, był rewelacyjny, zwłaszcza że akumulator Flybooka ma pojemność 2200 mAh, a więc o połowę mniejszą niż w typowych notebookach.

Miniaturowy pecet oferowany jest w kilku kolorach obudowy i w konfiguracjach różniących się wyłącznie wielkością twardego dysku i rodzajem Windows XP (Home lub Pro). Jednak nie ma co ukrywać: każdy wariant jest bardzo drogi (od ok. 8300 do aż 9700 zł), więc może skusić tylko najbardziej zamożnych miłośników wędrówek. Pozostałych zadowolą o połowę tańsze, aczkolwiek nieco większe Megabooki firmy MSI z serii S260 i S270.

Cena 10899 zł, 8983 zł

Więcej: http://www.acer.pl

http://www.flybook.pl


Zobacz również